Wszystkie wpisy, których autorem jest Kamila Gulbicka

Emocjonalna istnieje od kwietnia 2014 roku i porusza tematykę samorealizacji oraz pracy z emocjami. Strona ma służyć dwóm celom: prezentowaniu metod prowadzących do ogólnie pojętego sukcesu życiowego oraz zapoznaniu czytelników z książkami, które pomagają zrozumieć siebie i świat. Nie zabraknie też odrobiny rozrywki i recenzji z miejsc i kulturalnych wydarzeń.

Metoda małych kroków

Postanowiłam, że moje życie będzie lepsze.
To nie jest tylko postanowienie.
To deklaracja działania.


Korzystając z porad doświadczonej Pani Coach oraz mojego przyjaciela zajmującego się prowadzeniem ludzi na ścieżce kariery, postanowiłam, że czas zacząć żyć. Zdynamizować marzenia, zaktywizować własny potencjał.Rozmowy ze znajomymi, którzy są terapeutami i doradcami zawodowymi prowokują do wewnętrznego dialogu i stawiania sobie pytań, czym jest szczęście i jak wieść bardziej satysfakcjonujące życie. To z kolei doprowadziło do tego, że osobista biblioteka powiększyła się o ciekawe tytuły- „Szczęście to nie przypadek”, „6 filarów poczucia własnej wartości”, „Asertywność- umiejętność skutecznej stanowczości”, „Droga do bogactwa” oraz wiele innych. Wymienione pozycje pobudzają do kreatywnego myślenia i wprowadzania myśli w czyn. Osobiście zachwyciłam się książką Nathaniela Brandena o tym jak podnieść poziom poczucia własnej wartości, bo lektura rozwija emocjonalną i psychiczną świadomość własnych nawykowych działań, prowokująch do autosabotażu ludzkich marzeń i konstruktywnych planów. Będąc swoim własnym wrogiem, nie zajdziemy daleko. Na pierwszym coachingu zapytano mnie, co chcę robić w życiu.
-Nie wiem- odpowiedziałam- może opiekować się starszymi ludźmi. Albo pracować w jakimś biurze-mówiłam bez przekonania.
-Słabe- odparła moja Pani Coach- stać cię na więcej. Na wiele więcej. A teraz zadam ci kolejne pytanie.Co lubisz robić i co przyniosłoby ci satysfakcję, niezależnie od pieniędzy?
-Pisanie- odparłam intuicyjnie.
-Dobrze. Więc na tym się skupmy.

I tak się zaczęło.
Przyszły pytania o cel i drogę, po jakimś czasie przyszły inspirujące odpowiedzi, potem książki o drodze do sukcesu i wreszcie działania metodą małych kroków. Wysłałam kilka opowiadań do pisarza avant popu z prośba o konstruktywne porady, odświeżyłam kontakty z czasów studiów dziennikarskich, dzwoniłam również do starych znajomych pracujących w mediach co ostatecznie zaowocowało drobną(narazie) współpracą z niezależną telewizją internetową na zasadzie non profit. Udało mi się również zmienić pracę na taką która daje więcej wolności i swobody przy jednoczesnych, stałych zarobkach. Zaczynam w poniedziałek. A we wtorek mam szkolenie z operowania kamerą.

Naprawdę mamy wpływ na własne szczęście. Grunt to uparte i skuteczne działanie metodą małych kroków z jednoczesnym zachowaniem dostatecznej ilości przestrzeni w umyśle na wszystko co nowe i nieznane.
Podjęłam wyzwanie by zbudować sobie możliwości na sukces.
I nie mówię o pieniądzach, choć bywam materialistką.
Mówię o wewnętrznym poczuciu bycia zadowoloną istotą.

Reklamy

Time to continue

Mój boże, ale to człowiek musi się napracować by sobie stworzyć bloga. Połowę dnia na tym straciłam. A może zyskałam? Okaże się w praniu.


Po krótce- o czym blog będzie traktował? O pisaniu. Aha i o życiu też trochę będzie. A może głównie. Może pisanie i życie to jedno? A może znów operuję jakimiś zasłyszanymi w brudnym pociągu szablonowymi dyrdymałami. Trochę o sobie zatem- kobieta, lat 29 lat, piszę od dziecka, choć z wieloletnimi przerwami, błędami stylistycznymi, powielanymi banałami.

Miałam momenty załamania a także twórczej pracy zwłaszcza po alkoholu i po kolejnym zakochaniu.
Bywało, że kochałam pisać, bywało też, że nienawidziłam i do dziś ciężko jest mi samej określić czy piszę dobrze czy źle i czy to, cokolwiek robię ma najmniejszy sens.  Może jestem najzwyklejszym średniakiem bez charyzmy i nikt nigdy niczego mojego nie wyda.  Nigdy od nikogo nie otrzymałam konkretnego feedbacku; dostałam co najwyżej rady bardziej lub mniej pożyteczne. Rób to, nie stosuj tamtego. No cóż. Przynajmniej nie powiem, że się nie starałam.

Dziś się staram.
Staram się z tym całym „social media” i próbuję ogarnąć wszystkie te paski narzędzi, poboczne, widgety, akismeta (co to właściwie jest?). By the way- jak się tworzy kategorie lub jakieś zakładki? Chciałabym w osobnej mieć dajmy na to opowiadania. I co? jak to zrobić? Jest tu jakiś samouczek? Cholera jasna mnie zaraz strzeli. Boże zaczynam żałować, że zmieniłam domenę. Tamta była kiepska graficznie ale za to prosta. A ja prosty człowiek jestem. Choć skomplikowany emocjonalnie.

Cała ta parszywa przygoda dzieje się z powodu ledwie kilku książek…
Przez Kapuścińskiego. Przez wielkiego pana blogera Tomczyka vel Kominek ( Kominka?), który obiecuje że będę bogata i przez terapeutę (czasem korzystam) Brandena, który przeprowadza mnie przez sześć filarów poczucia własnej wartości, gdzie to mam nauczyć się precyzować własne marzenia i potrzeby oraz wprowadzać je w czyn. Niech stanie się zatem.
Blog.
Amen.