Wszystkie wpisy, których autorem jest Kamila Gulbicka

Emocjonalna istnieje od kwietnia 2014 roku i porusza tematykę samorealizacji oraz pracy z emocjami. Strona ma służyć dwóm celom: prezentowaniu metod prowadzących do ogólnie pojętego sukcesu życiowego oraz zapoznaniu czytelników z książkami, które pomagają zrozumieć siebie i świat. Nie zabraknie też odrobiny rozrywki i recenzji z miejsc i kulturalnych wydarzeń.

Wolniej, proszę

CAM00729[1]

Ciężko jest dziś się odprężyć. Wyłączyć telefon, komputer i zapomnieć o pracy. O każdym „trzeba” i każdym „muszę”. Pośpiech nie jest na zewnątrz. My jesteśmy nieustającym pośpiechem za czymś.


Próbuję już od dwóch dni. Nie robić niczego szczególnego. Po prostu cieszyć się życiem i patrzeć jak leniwie upływa sekunda za sekundą, minuta za minutą. Popijać beztrosko kawę na drewnianej ławce przed wiejskim domem i pedałować na rowerze tak by się nie męczyć. By widzieć a nie tylko patrzeć. By słyszeć a nie tylko słuchac. By nabrać powietrza głęboko w płuca a wypuścić z nim to, co wciąż zaprząta umysł, nieustannie zapracowany tworzeniem myśli. Inspirować się zapachem ziół na łące i czerpać przyjemność z ciepłej siersci klaczy pod szczupłą dłonią.

Nie zdawałam sobie sprawy, że żyję w takim pośpiechu. Nie zdawałam sobie sprawy, że pośpiech mam w głowie. Że gdy na codzień mieszkam w mieście, żyję miastem, jego tętnem, a serce zaczyna współgrać z jego brzmieniem nieustannego zgiełku. Miałam wczoraj nawet pomysł by zmienić bloga. By pisać bardziej na czasie, by zmienić grafikę, zdynamizować stronę, wrzucić trochę koloru, czegoś migającego, zapełnić tą pustą, mizerną biało-czarną przestrzeń i patrzeć wciąż w statystyki… Kto, jak często, na jak długo, ile.

Ale.
Jestem jaka jestem i strona też taka będzie. Prosta, łagodna, spokojna. Jak lubię. Puszczę mimo uszu rady – by nadawać tekstom kontrowersyjne tytuły, by robić zdjęcia drogą lustrzanką, by tworzyć imponującą grafikę czy pisać intrygujące lidy. Będę, gdy będę chciała. Narazie nie chcę. Narazie piję herbatę przy otwartym oknie i puszczam mimo uszu wszystkie dobre rady „jak żyć”.
Każdy żyje jak chce.

Reklamy

Odszedł mistrz

Gabriel-Garcia-Marquez-Internet_LRZIMA20130306_0113_11

„Nie umiera się wtedy, kiedy trzeba, ale kiedy można to zrobić”.
G.G. Marquez
„Sto lat samotności”


Gabriel Garcia Marquez odszedł wczoraj w wieku 87 lat. Ceniony za bezkompromisowość w słowie i estetyzm pióra. Łączył ze sobą dwa pozornie przeciwstawne nurty takie jak realizm i fantazję. Pierwszą powieść napisał w wieku 28 lat; zdobył nobla z dziedziny literatury dwanaście lat później. W pamięci czytelników pozostanie głównie jako autor „Stu lat samotności” (arcydzieła literatury, uważanego za jedno z ważniejszych dzieł literatury nieanglojęzycznej), „Miłości w czasach zarazy” oraz kontrowersyjnej „Rzeczy o mych smutnych dziwkach”, która z resztą nieudolnie została przeniesiona na ekran przez Henning Carlsena w 2011 roku.

Prawdopodobnie sprzedaż wyżej wymienionych dzieł podskoczy diametralnie. To przykre, że dopiero teraz, ale takie są twarde prawa dzisiejszego rynku. Wiele lat temu, na pierwszych zajęciach z dziennikarstwa usłyszałam coś, co wówczas mocno zapadło mi w pamięć- że nic tak nie podnosi oglądalności i poczytności jak czyjaś śmierć.
Zobaczymy.

Jak zbudować szczęśliwy związek

„Nie potrzebujesz uzupełnienia. Sam w sobie jesteś kompletny. Jeśli miłość emanuje z ciebie, nie gonisz za miłością ze strachu przed samotnością. Jeśli masz ją w sobie, samotność nie jest żadnym problemem. Czujesz się dobrze i nieźle się bawisz we własnym towarzystwie”.


Nigdy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy, że związek idealny można porównać do związku człowieka z psem. A można! I Don Miguel Ruiz zrobił to w książce traktującej o związkach-  „Ścieżki miłości”.

Dlaczego związek człowieka z psem jest doskonały? Bo jest bezwarunkowy. Człowiek nie oczekuje, że jego pupil stanie się kimś/czymś innym niż jest w istocie i na odwrót- pies kocha swojego pana pomimo wszystko. Cała miłość zaczyna się w momencie kiedy jesteśmy w stanie przyjąć partnera takiego jakim jest, bez żadnych chęci ulepszenia, zmiany jego nawyków, czy czegokolwiek. Jeżeli decydujemy się na bycie z kimś, to decydujemy się być właśnie z tą osobą a nie z naszą projekcją na temat osoby.

Jak tego dokonać? Jak przyjąć partnera bezwarunkowo? Zacząć kochać i akceptować siebie samego. Bo każda miłość zaczyna się od własnego serca. Należy zatem podnieść poczucie własnej wartości, bo jeżeli ona będzie na względnie wysokim poziomie, to nie zdecydujemy się wchodzić w toksyczne związki i będziemy wybierać tylko właściwych ludzi. Właściwych, czyli takich których cechy charakteru uzupełniają się z naszymi. Pełna akceptacja drugiej osoby zaczyna się dopiero w momencie, gdy już samych siebie poznaliśmy i akceptujemy. Podążając za słowami Ruiza- w związku każdy odpowiada tylko za swoją połowę. Jeżeli dbasz o siebie i swój rozwój, a partner jest odpowiedzialny względem siebie, związek będzie nieustannie wzrastał i karmił świat owocami własnej miłości. Jeśli naprawdę siebie kochasz, to zaczynasz też kochać każdego innego człowieka, w sposób bezwarunkowy, nie chcąc niczego w zamian. Nie musisz już przecież niczego chcieć. Wszystko jest w twoim wnętrzu.

Słowa w „Ścieżce miłości” są oczywiste i zapewne powielane w wielu tego rodzaju poradnikach ale mimo to, są wciąż odkrywcze i aktualne bo relacje z innymi od zawsze są integralną częścią naszego życia. Lektura skłania do myślenia- czy wciąż powielamy stare błędy czy może idziemy nową ścieżką? Czy wciąż robimy dramaty czy dajemy już tylko radość? Czy to, co nas łączy z drugą osobą oparte jest na egoiźmie, czy na miłości? Egoizm zawsze ma oczekiwania, miłość żyje by dawać. Egoizm tworzy ból, a miłość tylko szczęście. „Na ścieżce miłości nie ma żadnych jeśli, nie ma żadnych warunków. Kocham cię bez powodu, bez uzasadnienia. Kocham cię takim jakim jesteś.”

ścieżka


Jaką pozycję lubisz najbardziej?

… i bynajmniej nie chodzi o pozycję książkową.
Wczoraj stałam się ofiarą swoich własnych wpisów. A sytuacja wyglądała następująco.


W pracy mam kolegę P., który również jest zapalonym blogerem. Często wymieniamy się informacjami na temat wordpressa, blogosfery, statystyk etc.

Wczoraj, w trakcie pracy poszłam na krótkie szkolenie produktowe. Po godzinie, gdy wróciłam na miejsce, spojrzałam na sąsiada z biurka obok- blogera i zobaczyłam na jego twarzy demoniczny uśmiech. Odepchnął się krzesłem na kółkach w moją stronę, po czym patrząc mi zawadiacko w oczy zapytał:
-Jaką pozycję lubisz najbardziej?
-…Proszę…?
-Jaką pozycję w łóżku lubisz najbardziej?
-Serio mnie o to pytasz?
-Oczywiście. No więc jaką?
-Przecież ci nie powiem wariacie.
– Sama sobie zaprzeczasz.
-Jak to?
P. wziął ze swojego biurka telefon, wszedł w internet i pokazał mi mojego własnego bloga.
A mianowicie wpis odnośnie jednego z pięciu kroków proponowanych przez Levina i Krumboltza.
-Przed chwilą znalazłem coś interesującego. „Krok 3, punkt 4. -Zacznij zadawać ludziom niestandardowe, intrygujące pytania.”- odczytał P.- Właśnie ci je zadałem. Więc jaką pozycję lubisz najbardziej?- uśmiechnął się.
Poczułam że zalewa mnie fala gorąca na twarzy. Z zakłopotania. Jednocześnie, cała sytuacja nieźle mnie rozbawiła i zaskoczyła totalną bezpośredniością mojego młodszego kolegi, który właśnie triumfował widząc dwa wielkie wypieki na moich policzkach (nie jestem dobra w takich rozmowach).
-Ale nie zadałeś tego pytania liderom, prawda P.?
-Zadałem.
-O losie.

Mam pomysł. Następny wpis na blogu będzie o savoir vivre w miejscu pracy…
Ale i tak się cieszę, że ktoś korzysta z „5 kroków” w twórczy sposób.

Parę słów na koniec….

Parę słów jeszcze na koniec o książce „Szczęście to nie przypadek” J.Krumboltza i A.Levina. Nie jest to książka z górnej półki psychologii społecznej, ale jest w niej mnóstwo „perełek”, jak chociażby kroki, które opisywałam przez ostanie dni.


Po przeczytaniu jej, świadomość człowieka nie zmienia się diametralnie, ale człowiek nabiera chęci na twórcze podejście do działania chociażby w sferze zawodowej (bo głównie tą sferę porusza).  Podstawową ideą autorów było pokazanie czytelnikowi, że życia nie sposób zaplanować, podobnie jak niemożliwe jest trzymać się raz obranej ścieżki kariery. Spowodowane jest to nieustanną zmiennością rynku pracy a także nas samych. Dziś marzymy o byciu biologiem ale za rok możemy chcieć być psychoterapeutą i pomagać ludziom uporać się z trudnymi emocjami. Jedno jak i drugie jest możliwe i absolutnie nie wyklucza się. Doktorat zdobyty z biologii nie neguje tego, że za trzy lata będziemy terapeutą. Najwspanialsze  w tej pozornie prostej książce jest to, że pokazuje bogactwo możliwości tkwiących w nas samych jak i w przestrzeni. Nic nie jest nie do zdobycia, sukces jest na wyciągnięcie ręki, a każdy błąd i porażka uczą czegoś nowego na przyszłość. Autorzy pokazują nawet jak czerpać naukę z błędów innych osób i w ten sposób unikać popełniania podobnych przez nas samych.

Książka na jeden długi wieczór, lub dwa krótsze.
Jest o tyle przystępna, że może służyć za rozrywkę zamiast długiego filmu. Ćwiczenia w niej zawarte, dobrze jest potraktować jako zabawę, jednocześnie niektóre z pytań prowokują do myślenia i powrotu do czasów dzieciństwa i wczesnej młodości, gdy będąc nastolatkami staliśmy na progu decyzji odnośnie wyboru zawodu, studiów etc.  Taka refleksyjna podróż do przeszłości pokaże na ile spełniły się nasze marzenia i jak wiele osiągnęliśmy z zamierzonych celów.

szczęście to nie przypadek

„Szczęście to nie przypadek” cz.7- działanie

Skończyły się małe kroki, czas na podsumowanie i jednocześnie zdecydowane działanie. Levin i Krumboltz, autorzy pozycji „Szczęście to nie przypadek” zachęcają do konkretnej aktywności, która być może przy odrobinie szczęścia i naszej determinacji przyniesie natychmiastowy skutek lub zakiełkuje na przyszłość. Ćwiczenie to pozwala przełamać strach i pokazuje z jakimi obszarami musimy jeszcze popracować.


KONIEC Z GADANIEM, CZAS NA DZIAŁANIE- ĆWICZENIE:
1. Nadeszła pora działania. Najpierw pomyśl sobie życzenie dotyczące swojej kariery. Uzupełnij zdanie, aby wyrazić to życzenie:
„Chciałbym, żeby zadzwonił do mnie….i powiedział mi….”
2. Jeśli nic nie zrobisz, to jakie jest prawdopodobieństwo, że twoje życzenie kiedykolwiek się spełni?
-0%?
-25%?
-50%?
-75%?
-100%?
3. Podejmij jakieś działania, żeby zwiększyć to prawdopodobieństwo (nie dajemy żadnych gwarancji). Raz jeszcze zapisz i mię i nazwisko osoby,która miałaby do ciebie zadzwonić.
4. Spróbuj teraz zdobyć numer telefonu tej osoby (bądź twórczy, skorzystaj z książki telefonicznej, poszukaj w firmie lub organizacji w której ta osoba pracuje,przeszukaj zasoby internetu, poszukaj kontaktów z osobami, które być może znają tego człowieka). Zapisz zdobyty numer telefonu.
5.Teraz zadzwoń pod ten numer.
6. Jeśli uda ci się dodzwonić, wyraź własnymi słowami następującą treść: ” Dzień dobry, panie (pani)……, z tej strony….. Chciałbym pomóc w realizacji ważnego zadania,które wykonujecie państwo w ramach….. Nie chcę panu (pani) niczego sprzedać poza swoimi umiejętnościami.  Nie reprezentuję też nikogo innego poza sobą. Chciałbym umówić się z panem (panią) na rozmowę o tym, w jaki sposób mógłbym państwu pomóc. Czy pasuje panu (pani)………w przyszłym tygodniu?”
7. Jeśli nie uda ci się dodzwonić bezpośrednio do tej osoby, zostaw jej wiadomość i/lub dowiedz się, kiedy mógłbyś ją zastać. Przejawiaj inicjatywę-nie oczekuj, aż ten ktoś oddzwoni do ciebie.

Uważam, że to fantastyczna metoda. Nawet jeżeli rezultat będzie inny niż oczekujemy(np. spotka nas odmowa), z pewnością możemy być z siebie zadowoleni.
Podjęliśmy działanie. Spróbowaliśmy. Przełamaliśmy wewnętrzny opór oraz lęk. Wykazaliśmy się inicjatywą i stanowczością.
Kontakty można zdobywać na wiele sposobów. Możliwości jest wiele; warto korzystać również z takich stron z bazą danych jak np. goldenline ( http://www.goldenline.pl) czy
linkedin (https://pl.linkedin.com).  Przyznam, że nie wykonałam tego ćwiczenia dokładnie w taki sposób w jaki jest on opisany (zamiast zadzwonić, napisałam e-maila), ale wyraziłam bardzo precyzyjnie czego chcę,
dzięki czemu otrzymałam niemal natychmiastową odpowiedź. Podjęłam decyzję by rozwinąć się w temacie mediów. Odświeżyłam więc mój stary kontakt ze znajomym prosząc go, by został moim mentorem (pracuje w mediach od kilku lat, założył własną telewizję internetową). M. oddzwonił natychmiastowo i odpowiedział: „Z przyjemnością. Za kilka tygodni będę w Trójmieście. Spotkajmy się.”
Odwagi zatem i do działania!

„Szczęście to nie przypadek” cz.6

Dziś opiszę ostatni z kroków do sukcesu bazując na pozycji „Szczęście to nie przypadek”. Tu autorzy skupiają się już konkretnie na zaktywizowaniu życia zawodowego, w ten sposób by podjęte działania przyniosły wymierne rezultaty w bliższej jak i w dalszej, niepewnej przyszłości.


KROK 5: POMÓŻ SWEMU SZCZĘŚCIU W ŻYCIU ZAWODOWYM:
1. Rób krok za krokiem
2. Zrozum, że przyszłość zaczyna się właśnie teraz.
3. W porę korzystaj z pojawiających się możliwości.
4. Zawsze wykonuj swoją pracę najlepiej jak potrafisz- w przyszłości przyniesie ci to korzyści.
5. Proś o to, czego pragniesz.
6. Kiedy jesteś w potrzebie, przypomnij sobie o tych którym pomogłeś.
7. Nie pozwól, by wrak wiary w siebie powstrzymał cię przed podjęciem próby.
8. Nie rezygnuj kiedy zostajesz odrzucony.
9. Rozważ inne działania, które pozwolą ci zaaranżować nowe, nieplanowane zdarzenia

Niektóre z powyższych punktów są dla mnie odkryciem, chociażby punkt 4., o wykonywaniu pracy najlepiej jak się potrafi, nawet gdy jest to najprostszy i najmniej płatny zawód świata. Levin i Krumboltz uważają, że warto to robić, nawet wiedząc, że praca nie jest naszą wymarzoną i nosimy się z zamiarem zmiany na inną. To co pamiętają o nas ludzie, może mieć mieć wpływ na przyszłość. Nigdy nie wiemy ile razy spotkamy się jeszcze z dawnymi współpracownikami i przełożonymi i kto kogo zna w tym tylko pozornie wielkim świecie.

„Proś o to, czego pragniesz”– niesamowite jak łatwe do zastosowania. Często miałam problem z wyrażaniem swoich potrzeb w miejscu pracy. Od zawsze miałam głęboko zakorzenione przekonanie, że nie wolno mi zbyt wiele oczekiwać. Tymczasem teraz z podziwem obserwuję ile korzyści przynosi szczera rozmowa czy jasne komunikowanie o potrzebach liderowi, zwłaszcza że potrzeby zawsze poparte są rozsądnymi argumentami.

Stare powiedzenie „oko za oko”, może mieć także pozytywne konotacje- bo oznacza, że jeżeli komuś pomogliśmy, to ten ktoś  czuje masę wdzięczności w stosunku do nas. Warto zwracać się do takich osób po przysługę, poradę, słowo. Poza tym w ten sposób umacniamy związki z ludźmi i budujemy sobie potencjalne kontakty zawodowe.

Autorzy doradzają też, by nie poddawać się gdy napotkamy przeszkody lub gdy nasze pomysły zostaną odrzucone (patrz punkt 8.).
Myślę, że punkt ściśle wiąże się z punktem 7. Jeżeli nasze poczucie wartości jest na zdrowym, optymalnym poziomie, podejmowanie kolejnych prób i wyzwań nie będzie stanowiło większych problemów. Jeżeli jednak czujemy się źle sami ze sobą, faza „zdrowienia” po krytyce może być dłuższa i bardziej stopniowa. Zawsze jednak warto inwestować wciąż nowe pokłady energii w to co może zakiełkować na przyszłość. A przyszłość zaczyna się już w tej chwili, dokładnie w momencie rzucania ziarna na żyzną glebę (patrz punkt 2.).