Praktyka świadomego życia cz.2 (ćwiczenia)

poczucie

„Życie świadome jest zarówno praktyką, jak i stanem umysłu, orientacją życiową(…) Nikt nie jest całkowicie niezdolny do rozszerzenia swojej świadomości”.

Nathaniel Branden


W poprzednim artykule omówiłam pierwszy z filarów poczucia własnej wartości. Korzystając z książki Nathaniela Brandena jako pomocy, wymieniłam w punktach co służy byciu świadomym a co temu zaprzecza. Taka przejrzystość pozwala przyjrzeć się  zachowaniom, by ocenić w którą stronę zmierzamy- ku rozbudzeniu własnej uważności czy wręcz przeciwnie. Bardzo pomocne jest również prowadzenie dziennika świadomości, co aktywizuje mózg do kreatywnej aktywności a jednocześnie nastraja go na bycie uważnym w ciągu dnia.

Najprostszym przykładem może być twórcza zabawa w rozpisywanie się czym jest dla nas życie świadome. Weź do ręki kartkę, długopis i napisz następujący człon zdania „Życie świadome oznacza dla mnie…” następnie dopisz  czym dla ciebie jest, co oznacza, jakie uczucia towarzyszą twoim zdaniem życiu świadomemuKombinacji jest mnóstwo i nie ma złych odpowiedzi. Najważniejsze, by nie koncentrować się na logice pisania a skupić się raczej na twórczym tempie, po to by zaktywizować prawą półkulę mózgu. Sama także to robiłam przez kilka tygodni, dzięki czemu zauważyłam, że nieustannie co kilkanaście linijek pojawia się u mnie to samo zdanie: Życie świadome oznacza dla mnie bycie w pełni tu i teraz.

Uzmysłowiłam sobie, że to jest coś do czego zawsze zmierzałam- że bycie w teraźniejszości bez obaw i oczekiwań jest dla mnie absolutnym priorytetem  jeżeli chcę być szczęśliwa. A więc nad tym aspektem szczególnie powinnam popracować. Nad kontemplacją chwili obecnej. Na spoczywaniu w tym co się właśnie wydarza. Na zgodzie by to, co było- odeszło, jednocześnie pozwalając bez lęku nadejść przyszłości.

A czego ty się o sobie dowiesz? Miłego, twórczego dnia z samym sobą!

 

 

 

 

Reklamy

Praktyka świadomego życia

medytacja

„Rozum jest dla nas podstawowym narzędziem w życiu. Jeśli go zdradzimy, ucierpi poczucie naszej wartości”.

Nathaniel Branden


W poprzednim artykule krótko omówiłam czym jest wysoka samoocena wg książki Nathaniela Brandena „6 filarów poczucia własnej wartości”. Dziś przejdę do pierwszego filaru z tytułowych sześciu.

Uważność jest pierwszym i głównym budulcem wysokiej samooceny. Pracując nad tym aspektem charakteru, jesteśmy w stanie nawiązać kontakt z emocjami o których często nie mamy pojęcia. Uświadomione uczucia prowadzą do przyznania się przed samym sobą do potrzeb i celów, w rezultacie czego komunikujemy otoczeniu co czujemy i jesteśmy w stanie, łatwiej i asertywniej odmawiać gdy pewne sytuacje zaburzają naszą hierarchię potrzeb i uczuć. Będąc świadomi priorytetów, jesteśmy spójni w działaniach, tak by odpowiadały naszym celom.

Świadome życie to również nieustanna uważność względem świata zewnętrznego. Nie zaprzeczamy faktom. Wręcz przeciwnie. Przyznajemy , że jest to, co jest. Nie zamykamy oczu, gdy są niewygodne sytuacje życiowe, nie wypieramy problemów. Przyznajemy się do własnych błędów i porażek, ale jako istoty kompetentne i przystosowane do procesu uczenia się, podejmujemy również decyzje o naprawie lub o zmianie zachowania. Świadome życie to również wiedza co jest rzeczywistością a co jedynie naszym subiektywnym postrzeganiem. Nie mylimy uczuć z faktami. Potrafimy rozróżniać te dwie rzeczy i właściwie się do nich ustosunkowywać. Będąc świadomi konkretnych sytuacji działamy adekwatnie do nich– w sposób rozważny i inteligentny, w sposób odpowiadający danej sytuacji, nieustannie przy tym się ucząc i poszerzając wiedzę o świecie i sobie samym.

Uważność polega na byciu szczerym ze sobą przy jednoczesnym byciu otwartym na otoczenie i komunikaty zwrotne ze świata zewnętrznego. Nie zamykamy się również na możliwe zmiany w poglądach czy ścieżki życiowej i celów. I co najistotniejsze- praktyka świadomego życia to podejmowanie odpowiedzialnych wyborów względem świata i własnych działań. Podejmujemy kroki w sposób rozważny ustosunkowując  się do rzeczywistości.

Na praktykę świadomego życia składają się zatem: 

  • umysł aktywny, a nie bierny
  • inteligencję, która cieszy się z własnej aktywności
  • życie w danej chwili bez utraty szerszego kontekstu
  • poszukiwanie, a nie unikanie istotnych faktów
  • wolę rozróżniania między faktami, interpretacjami i emocjami
  • dostrzeganie i konfrontowanie się z impulsami by uniknąć lub wyprzeć bolesne czy napawające lękiem fakty
  • staranie się by znać swoją rzeczywistą pozycję na drodze do realizacji różnych celów; wiedzieć czy odnoszę sukces czy porażkę
  • staranie, by zdawać sobie sprawę, czy moje działania są spójne z celami
  • poszukiwanie informacji zwrotnych z otoczenia , tak by móc modyfikować sposób działania, kiedy zajdzie taka potrzeba
  • nieustawanie w próbach zrozumienia rzeczywistości, niezależnie od trudności
  • otwartość na nową wiedzę i gotowość rewidowania dawnych założeń
  • chęć dostrzegania i naprawiania błędów
  • pragnienie nieustannego rozszerzania świadomości – zaangażowanie w proces uczenia się- a tym samym zaangażowanie w rozwój  jako drogę życia
  • pragnienie zrozumienia otaczającego świata
  • pragnienie poznania rzeczywistości nie tylko zewnętrznej ale i wewnętrznej ;świata potrzeb, uczuć , aspiracji, motywów, tak by nie być dla siebie obcym człowiekiem
  • pragnienie uświadomienia sobie własnego świata wartości oraz ich źródeł, tak by nie ulegać wartościom nieracjonalnie lub bezkrytycznie przejętym od innych

Przyjrzyjcie się każdemu punktowi. To pomoże wam popracować nad obszarami, które wciąż dla was są obce. Praktyka świadomego życia to nieustanna obserwacja i poznawanie samego siebie z jednoczesną chęcią nauki działania- w sposób adekwatny do sytuacji spotykanych w życiu. Powodzenia!
Wkrótce dowiedziecie się czym jest drugi filar.

 

Poczucie własnej wartości

nathaniel-branden
„Poczucie własnej wartości stanowi podstawową ludzką potrzebę. Jej oddziaływanie nie wymaga ani naszego zrozumienia, ani zgody. Czyni swoje czy o tym wiemy, czy nie. Od nas zależy, czy spróbujemy odkryć dynamikę samooceny, czy też pozostaniemy jej nieświadomi ale to drugie sprawi, że będziemy zagadką dla samych siebie(…)”

Nathaniel Branden


„6 filarów poczucia własnej wartości” Nathaniela Brandena jest pozycją obowiązkową dla każdego, kto zdecydował się wziąć los w swoje ręce i wieść  życie w zgodzie z wewnętrznym „ja” i z otaczającym go światem. Książka nie jest najnowszym hitem na rynku wydawniczym; została napisana w 1998 roku przez psychoterapeutę, który większość życia spędził na zgłębianiu pojęcia jakim jest poczucie własnej wartości. Autor o tyle wnosi dobrego do życia czytelników, że przedstawia konkretne metody by rozwinąć poczucie własnej wartości. Metody, które niekiedy są trudne bo rozbudzają świadomość psychiczną i umożliwiają bezpośredni kontakt z własnymi emocjami. Ostatecznie jednak konsekwentnie stosowane, przynoszą oczekiwany rezultat.

Czym jest poczucie własnej wartości? Mając dostęp do mediów, posiadamy zniekształconą opinię na temat tego czym jest i w czym pomaga wysoka samoocena. Informacje jednak, są zwykle szczątkowe i nie tłumaczą zjawiska ani nie udostępniają żadnych metod, które pomogłyby osobom o niskiej samoocenie podnieść jej poziom.

Według Brandena na poczucie własnej wartości składają się dwa główne czynniki:

  • Pierwszym z nich jest poczucie pewności, że jesteśmy w stanie poradzić sobie z wyzwaniami jakie nieustannie stawia życie.
  • Drugi czynnik to przekonanie, że jako żywe, społeczne istoty zasługujemy na szczęście i sukces. 

Poczucie własnej wartości jest zatem świadomością człowieka o jego kompetencji. Jest przekonaniem, że jako osoby wyposażone w mózg będziemy w stanie nieustannie się uczyć, myśleć logicznie, wyciągać odpowiednie wnioski i dostosowywać się do adekwatnych warunków, w jakich się znajdujemy. Wysoka samoocena to umiejętność do bycia elastycznym i otwartym. Równocześnie jest także  przyzwoleniem na osobiste szczęście, które jest naszym pierwotnym prawem z faktu, że jesteśmy istotami żyjącymi.

W kolejnym artykule opiszę czym jest tytułowych 6 filarów i na co się składają.

 

Jesteś tym, co myślisz o sobie

byron2

Powiedziała mi o niej rok temu moja droga koleżanka- obecnie moja współlokatorka, kiedy rozmawiałyśmy o trudnych sytuacjach życiowych, samoakceptcji i niezgodzie na to co właśnie się wydarza.
-Powinnaś przeczytać książkę Byron Katie- poradziła- Metody zwane Pracą (The Work) bardzo mi pomogły. Może tobie też pomogą.


Wypożyczyłam więc z biblioteki „Radość każdego dnia” Byron Katie, oglądając uprzednio kilka filmów na youtubie z jej warsztatów.  Sposób, w jaki prowadziła rozmowy z ludźmi mającymi problemy, był prosty a jednocześnie absolutnie przełomowy- pokazywał im wyjście z sytuacji, którym zawsze jest zmiana nastawienia i przekształcenie nawyków myślowych.

Byron Katie jest prekursorką metod stosowanych przez nią samą, które sprawdziła na własnej osobie. Będąc trzydziestoparoletnią kobietą wpadła w głęboką depresję, na którą cierpiała przez wiele lat. Nie wstawała z łóżka i obsesyjnie myślała o samobójstwie, zadając cierpienie sobie i swojej rodzinie. Ostatecznie stwierdziła, że to ona jest przyczyną własnego cierpienia- jej sposób myślenia, jej obawy i oczekiwania względem rzeczywistości. Wiedziała, że jeżeli nie zmieni nastawienia do życia i siebie samej, żaden terapeuta ani żaden psychiatra nie zrobią tego za nią. Tak powstała Praca(The Work), rewolucyjne metody podważania swoich myśli, które są często najgorszym wrogiem człowieka.

Na czym polega Praca? Na zadaniu czterech prostych pytań. Wyobraź sobie że wydaje ci się, że jesteś za gruby. Nieustannie brakuje ci pewności siebie i to cię unieszczęśliwia. Zadajesz więc sobie kilka pytań.

1. Czy to prawda? (czy naprawdę jesteś „gruby”?)
2. Czy możesz mieć absolutną pewność, że to prawda?
3. Jak reagujesz, gdy wierzysz, że ta myśl jest prawdziwa?(opisz swoje uczucia)
4. Kim byłbyś bez tej myśli? (opisz siebie- jak się czujesz, gdy nie towarzyszy ci myśl, że jesteś „gruby”).

Na koniec odwróć to.
Nie ty jesteś gruby. Twoje myśli są zbyt grube, zbyt ciężkie o sobie samym. Na co jesteś za gruby? Czy na to by siedzieć na krześle? Czy na spodnie które masz na sobie w tej chwili? Nie jesteś za gruby. Ani na to krzesło, ani na spodnie, które nosisz. Wszak pasują idealnie, czyż nie?

Nie chcę podawać wam pomysłów na zabawę z Pracą. Zobaczcie jak robi to Katie na warsztatach z ludźmi (youtube), przeczytajcie jej książki („Radość każdego dnia”, „Kochaj co masz”, „Skończ z cierpieniem, ciesz się życiem”). Na końcu każdej z nich jest lekcja odnośnie tego jak stosować Pracę na sobie samym. Robiąc to regularnie, naprawdę jesteśmy w stanie zmienić swoje nastawienie do rzeczywistości i decydować o tym co wybieramy- szczęście czy samoumartwianie się, które nie ma końca. To my decydujemy czy jesteśmy szczęśliwi, a nie warunki w jakich się znajdujemy.

Poniżej znajdziecie kilka odnośników do Pracy wykonywanej przez Byron Katie.
http://www.thework.com/polski/


10 powodów dla których nie warto chodzić do biblioteki

12-ksiazki

Kolejny raz byłam w bibliotece. Nie miałam wyboru. Jestem średnio kilka razy do roku poszukiwana listem gończym za notoryczne przetrzymywanie książek. Ale co ja na to poradzę, że tak mocno się do nich przywiązuję. Dziś poszłam na kilka minut, wróciłam dwie godziny później.


Chciałabym podać kilka powodów udowadniających tezę jakoby chodzenie do biblioteki było niebezpieczne. Sprawdzone na własnej osobie.

1. Książki są za darmo. Więc istnieje możliwość, że będziesz je wypożyczać w nadmiarze, przeciążysz sobie kręgosłup od noszenia ich w plecaku/torebce a i tak większości nie przeczytasz.
2. A jeśli mimo wszystko przeczytasz, to pomiesza ci się w głowie od nadmiaru informacji. Czytanie poszerza horyzonty. Ale po co poszerzać jeśli w ciasnej klitce jest milutko i pachnie stęchlizną.
3. A jeśli o zapachu mowa. Książki biblioteczne pachną starością. Ten zapach uzależnia od wkładania nosa tam gdzie nie wolno. W środek starej, zakurzonej książki. Potem trzeba szukać odwyku, walczyć z nawrotami, nieustannie się pilnować. Po co ci to? Znam kilka fajniejszych uzależnień.
4. W bibliotekach bywają ludzie. Na ogół dziwacy. Spokojni, cisi. Introwertycy. Mają swój świat i niebezpieczny iloraz inteligencji. A nuż cię sprowokują do wymiany życiowych poglądów i kłótnia gotowa.
5. Tracisz cenny czas. Który zresztą zawsze można przeznaczyć na wartościowsze rzeczy, np. oglądanie seriali. Idąc do biblioteki powinieneś mieć świadomość, że szukanie ciekawych pozycji zajmuje czasami długie godziny przy mnóstwie regałów.
6. Pracownicy biblioteki narzucają innym swoje zdanie. Na przykład o „niezaginaniu rogów” lub „nieprzetrzymywaniu książek”. Przecież jesteś dorosły i sam wiesz co dla ciebie dobre!
7.Masz określony czas na przeczytanie książki. Na ogół miesiąc. Do bibliotekarzy nie dociera informacja, że na każdą tolkienowską pozycję trzeba doliczyć co najmniej dwa tygodnie.
8. A gdy nie oddasz w czas, naliczają ci karę. Myślę, że osoby mało zorganizowane powinny już dziś sprawdzać czy ich nazwisko nie widnieje w Rejestrze Dłużników Polskich. Sama chyba też sprawdzę.
9. Ciągle czegoś brakuje. Jak polowałam na „Senność” Kuczoka, to w gdańskiej bibliotece upolowałam ją w dwa lata po dacie jej wydania. A na „Hobbita” czekałam trzy miesiące, przez co do kina załapałam się na ostatni seans Jacksonowskiej produkcji. Tak żeby zachować logikę chronologiczną. Najpierw książka, potem film.
10. A teraz najgorsze. Skoro książka jest nie twoja oznacza to, że musisz ją oddać! Mimo całej miłości, jaką darzysz ulubioną pozycję.

Mam nadzieję, że przekonałam co niektórych, że nie warto siebie krzywdzić obecnością w bibliotekach. Skazywać na katusze błądzenia między regałami, spotykania dziwnych aspołecznych jednostek a co gorsza brania pod swój dach wspaniałych przyjaciół, których będzie trzeba zwrócić między inne pachnące historią książki. W zamian proponuję serial. Najlepiej odmóżdżający sitcom.

Miłego dnia. Ubawiłam się przy dzisiejszym poście.

Siła nawyków

domino
„Złe nawyki bardzo łatwo wykształcić, trudno jednak z nimi żyć. Dobre nawyki trudno wykształcić, ale bardzo ułatwiają życie.”
Brian Tracy
Maksimum osiągnięć


John Dryden, angielski poeta twierdził, że człowiek jest sumą własnych nawyków. Nieustannie powtarzane zachowania określają kim jesteśmy; to one wpływają na to co robimy i w jaki sposób. Wystarczy przyjrzeć się jednemu dniu w tygodniu, być absolutnie uważnym i obserwować swoje zachowania, by zobaczyć ile w nich powtarzalności i schematu. Dlaczego, tak trudno jest uczyć się na własnych błędach? Bo nawyki są silne i zakorzenione w nas od wielu lat, ukształtowane i lepkie od ludzkiego lenistwa. Nie chcemy się uczyć na błędach, bo to oznaczałoby wyjście poza strefę własnego komfortu oraz zdecydowaną aktywność. Niestety- zmiana jakiegokolwiek zachowania wymaga ciężkiej pracy, cierpliwości i nieustannej kontroli. Podobno robienie jednej i tej samej rzeczy około 100.000 razy dopiero wytwarza nowy nawyk.

Ciężka praca jednak zawsze przynosi efekty. Jeżeli nie od razu to w dalszej przyszłości. Najważniejsza jest regularność. Najlepszą glebą dla wykształcenia sobie nawyków jest ich powtarzalność w podobnych odstępach czasowych. Dotyczy to złych jak i dobrych zachowań, z tą małą różnicą, że złe zazwyczaj są nieuświadomione i powtarzane pod wpływem emocji doświadczanych na co dzień- takich jak gniew, zazdrość czy niechęć. Dobre natomiast są wynikiem uważności i determinacji na złamanie schematu.

Jest jeden podstawowy powód dla którego warto zmieniać swoje zachowania. Jest nim kontrola własnego życia. Zmieniając nawyki stajemy się odpowiedzialni za życie i sukces- w relacjach, w pracy czy w nauce. Rozwijamy świadomość odnośnie działania przyczyny i skutku, potrafimy ostatecznie łatwiej przewidywać rezultaty działań, nie jesteśmy narażeni na nieustanny stres spowodowany powtarzalnością własnych błędów, które prowadzą donikąd a już na pewno nie rozwijają a jedynie utwierdzają o ludzkiej pozornej bezsilności.
A czy można żyć bez nawyków? Nie. Nie można. Jesteśmy zaprogramowani na powtarzalność. Każdy dzień choć w małym stopniu przypomina poprzedni. Musimy wykonywać te same czynności, bez nich nie funkcjonowalibyśmy w zdrowy normalny sposób. Musimy jeść, brać prysznic, chodzić do pracy, uczyć się, tworzyć relacje z ludźmi. Skoro więc nie jest możliwe porzucenie nawyków, pozostaje zabawa w ich zamianę. Z tych kiepskich, na dobre i konstruktywne.

Przypadki, które zmieniają życie

majchrzak

Czy usłyszałeś kiedyś coś, co całkowicie odmieniło twoje życie? Czy był taki moment, że odwróciłeś się i zacząłeś iść w zupełnie innym kierunku? Skąd się wziąłeś- tu, gdzie teraz jesteś?


Wiosna 2007 rok, zajęcia prasowe na dziennikarstwie. Na każde ćwiczenia, profesor Pawlak przynosił stertę gazet. Nie mam pojęcia skąd je brał. Może z domu, może zbierał po rodzinie, a może dostawał od studentów z prywatnych uczelni. Rzucał nam kolorową makulaturę na jedną z pustych ławek, mówiąc:
-Wybierzcie po jednej.
Naszym zadaniem było przeczytać gazetę w 15 minut, szybko ją opracować a następnie zrobić przed grupą krótkie, jednominutowe streszczenie z danej gazety. To miało nas przygotować do późniejszych „prasówek” czyli robienia błyskawicznego przeglądu prasy tygodniowej.

Siedziałam najbliżej  ławki z gazetami, więc miałam największą możliwość wyboru. Wzięłam do ręki „Wysokie Obcasy”. Nie z tego względu, że lubię, lecz z powodu okładki. Był na niej Krzysztof Majchrzak, polski aktor, którego od zawsze cenię za charyzmę, a „Pornografię” Kolskiego oglądałam trzy razy. Pominęłam pierwsze strony, by od razy przejść do wywiadu z aktorem. Rozmowa z nim odbyła się z okazji wejścia do polskich kin „Inland Empire”, filmu Davida Lyncha, w którym grały polskie gwiazdy. Dziennikarka „Wysokich Obcasów”, skupiała się w rozmowie na odczuciach aktora wobec filmu i reżysera a także pytała w jaki sposób Majchrzak przygotowywał się do roli postaci buddysty. Aktor odpowiedział:
-Najbardziej ubolewam nad faktem, ze miałem trzy dni na przygotowanie się do tej roli. I w trzy dni musiałem przeczytać większość tekstów buddyjskich, którymi się zachwycałem (…) Wg tej filozofii cierpienie nie jest niczym złym czy niewłaściwym. Dopiero się takim staje, gdy je odrzucamy, nie akceptujemy, udajemy, że go nie ma. A tymczasem, gdy przychodzi cierpienie, trzeba mu powiedzieć: chodź, wejdź do mego domu, nakarmię cię, przenocuję, okryję kocem, a potem gdy już się najesz, spierdalaj.
-Co pana najbardziej uderzyło w Mowach Dharmy, które Pan musiał przeczytać?- pytała dalej dziennikarka. I tu Majchrzak odpowiedział cytatem:
Aby studiować buddyzm, trzeba studiować siebie. Aby studiować siebie, trzeba zapomnieć o sobie. A zapomnieć o sobie- to być oświeconym przez wszystko i wszystkich.

Ten jeden cytat przeczytany w gazecie w 2007 roku sprawił, że jestem tu gdzie jestem i  żyję w taki a nie inny sposób. Jeden cytat zapadł tak głęboko w pamięć, że przez kolejne miesiące  szukałam źródeł tekstu w kilkudziesięciu różnych książkach z właściwym sobie finałem. Znalazłam źródło i uczyniłam z niego trzon własnego życia. I na chwilę obecną nie wyobrażam sobie być gdzieś indziej czy być kimś innym. Gdyby ktoś mnie dziś zapytał, jakie słowa zmieniły moje życie, odpowiedziałabym powyższym cytatem. Chciałabym kiedyś móc spotkać Majchrzaka, podejść do niego i powiedzieć „dziękuję”. Tak po prostu.

 

Dla tych, co chcą żyć wolniej