Rzecz o imbryku

Wisława Szymborska powiedziała kiedyś, że z domu w którym nie ma atlasu należy się natychmiast wyprowadzić. Cóż. Ja atlasu nie posiadam, bo nie jest mi do niczego potrzebny. Jeśli podróżuję to głównie przez karty kolejnych powieści, tudzież do ulubionej biblioteki. Przekształciłam więc zdanie sławnej poetki na własny użytek. Dziś twierdzę, że dom w którym nie ma…

Babka orkiszowa

Pamiętam niemal każdą niedzielę spędzoną u babci za Grudziądzem. Pamiętam je ze względu na to, że zjeżdżała się wówczas cała rodzina a to sprawiało, że czułam się częścią czegoś większego. Byłam przynależna. Stanowiłam element większej układanki. Wielopokoleniowej rodziny. Babcia czekała na nas z obiadem i kompotem z gruszek, które rosły w ogródku. A po obiedzie…

Terapia ciszą

Też macie wrażenie, że pęd i hałas zdominowały świat przekształcając sztukę i media w ciąg nieustających zmiennych? Wszystko co szybkie, głośne i pełne zwrotów akcji jest najbardziej pożądane aby utrzymać nasze rozbiegane zainteresowanie. A te jest ruchliwe niczym przestraszona gazela skubiąca trawę sawanny w miejscu pełnym lwów. Nie potrafimy usiedzieć w miejscu. W sali kinowej…

Słodko-ostry smak Indii

Pamiętacie wegetariańskie bary slow food o nazwie Green Way? To w nich po raz pierwszy skosztowałam orientalnej, rozgrzewającej zupy o słodko-pikantnym smaku z warzywem o obco brzmiącej nazwie, dahl. Zupa dahl (dahl po indyjsku oznacza po prostu soczewicę) robię już od czasu studiów, kiedy to nie znając przepisu starałam się skopiować smak zupy z ulubionego wegebaru….

Poradnik łasucha

Gdyby jakiś laik przypadkiem otworzył moją kuchenną szafkę, pomyślałby zapewne, że w tym domu mieszka osobliwy chemik. Szafki bowiem zawierają dziesiątki produktów o mało wdzięcznych nazwach: ksylitol, erytrol, malitol, karob, demerara. Cóż to takiego? Ci, co lubią eksperymentować w kuchni i choć raz w życiu odwiedzili sklep ze zdrową żywnością, wiedzą, że pod obcymi nazwami kryją się…

Orkiszowe ciasto marchewkowe

Taki dzień jak dziś jest idealny, by stać się naleśnikiem. Zaparzyć rozgrzewającej herbaty, ukroić dużą porcję korzennego ciacha, owinąć się w trzy warstwy koca i schować szczelnie przed chłodem. Ten, kto zna mnie bliżej, wie że kuchnia to mój pierwszy salon w domu. Bo spędzam w niej mnóstwo czasu gotując i piekąc różne pyszności. Od…

W swoją stronę

Zaczęło się jedenaście lat temu. choć to nie była moja pierwsza próba, lecz druga lub trzecia, przy czym obie spaliły na panewce. Pierwszy raz starałam się rok wcześniej, gdy mieszkałam w akademiku. Do małej pokojowej lodówki włożyłam sześć pasztetów sojowych i dwie paczki sojowych wędlin. Kupiłam cztery kilo ziemniaków i surową marchewkę. Myślałam, że to…

O lęku

Mój odwieczny towarzysz jest niczym cień, z tą różnicą, że nawet w pochmurny dzień, nie odstępuje mnie na krok, wywołując wewnętrzny niepokój. Bywa irracjonalny, niekiedy bezpodstawny. Jest prawdziwym utrapieniem, gdy życie wymaga podejmowania nieustannych wyzwań. A dorosłość jest przecież największym z nich. Moja mama opowiadała mi, że już jako mały brzdąc ciągle się bałam. To…

Wszechświat sprzyja wierzącym

  Znów to zrobiłam. Wyciągnęłam z szuflad kredki, nożyczki, klej i brystol a ze starych gazet otrzepałam kurz i zaczęłam zaklinać przestrzeń, aby zaczęła ze mną współpracować. Mapa Marzeń, bo o niej mówię, jest tworem utkanym z pragnień i celów oraz osobistych wartości, zwizualizowanych i skleconych w barwny kolaż. Pierwszą Mapę zrobiłam ponad dwa lata…

Za tych, co marzą!

Za tych co marzą, choć wydają się bezmyślni. Za serca, które cierpią, za bałagan który robimy. (…)Odrobina obłędu jest ważna, kto wie gdzie nas zaprowadzi… Wspomóżcie buntowników, szmery z kamyków; malarzy, poetów i sztuki, głupców, którzy marzą, choć wydają się szaleni. Za złamane serca i bałagan, który robimy(…) …śpiewała Mia, główna bohaterka La La Land,…

Czasem trzeba powiedzieć STOP

Planer wypełniony po brzegi: praca, joga, terapia, upiec nowe rewelacyjne ciasto, zrobić zakupy, oddać buty do szewca, posprzątać, przeznaczyć więcej czasu rodzinie, powiesić pranie, zdjąć pranie, zakupy (a przepraszam, już było), aha i czasem zdrzemnąć się w nocy. Czy to o czym mówię, jest Ci znane? W weekend dobieram sobie jeszcze warsztaty z nauki oddychania,…

Wszystko to kwestia podejścia

Stare norweskie porzekadło brzmi, że nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ciuchy. Kocham te mądre zdanie i przeinaczam je na własny użytek. Twierdzę, że nie ma złej pogody, lecz niewłaściwe podejście. W takie deszczowe dni jak dziś, myślę o Norwegii właśnie. O czasie, gdy pięć lat temu przerażona i nieświadoma tego, co los mi…