
Minął kolejny rok życia,
niby następny plusik przy trzydziestce.
Jeszcze jeden rok doświadczeń, wyborów i pytań
z odpowiedziami rzuconymi w odległą czasoprzestrzeń.
365 dni minęło niczym świst wiatru,
365 dni w których tyle się zmieniło
niemal na każdej płaszczyźnie życia.
Pamiętam, że rok temu siedziałam na wytartej
kanapie w starym mieszkaniu,
miałam znienawidzoną pracę w banku,
i usilnie starałam się, by świat mnie pokochał.
12 października 2016 roku spędziłam w ruchu,
wśród ludzi w nowej pracy,
zasypiając w nowym mieszkaniu, tuż przy morzu.
Widzę też, że rok później mam więcej z wojowniczej Ateny niż opiekuńczej Demeter.
Że jestem zupełnie kimś innym niż sądziłam przez całe życie.
I dobrze.
Bo codzienność to nie przejażdżka w wesołym miasteczku.
Tu nadal rządzą prawa Matki Natury.
Poddajesz się, umierasz.
Każda słabsza istota zostaje zjadana przez większą lub sprytniejszą.
Win-win to tylko słodka książkowa teoria a przyroda rządzi się własnymi prawami.
Dwa lata temu stworzyłam Tablicę Marzeń na której umieściłam
niemal wszystkie tęsknoty i pragnienia.
Dziś, kiedy na nią patrzę, ledwo dowierzam bo przynajmniej połowa z nich
się spełniła. To miła perspektywa dla trzydziestolatki,
choć dziś wiem, że nie najważniejsza.
Czasem spotykam starych znajomych.
takich, z którymi straciłam kontakt.
I o ile przez jakiś czas plułam sobie w brodę, że
odeszli kolejni ludzie, teraz widzę, że musiało tak być.
Już nie czuję tego co mówią i w co wierzą.
Już mam inne marzenia, wyznaję inne wartości.
Zabawnie jest widzieć siebie sprzed lat w ich oczach.
Słyszeć o tym, co też kiedyś było moje, a już nie jest.
„Jestem narzeczoną”,
„wzięłam ślub”, „będę mieć dziecko”,
„mam faceta” brzmią jak zaczarowane iluzje
a ja z radością stwierdzam, że takie potrzeby już dawno
opuściły progi mojego wewnętrznego domu i bawię się myślą,
że kiedyś byłam taka sama.
Więcej korzyści dostrzegam w ruchu, zmianie i niepewności.
Więcej w tym rozwoju, radości i prawdy.
Bo życie nie służy temu by osiąść w nim bezpiecznie i pić słodkie drinki.
Lecz odkrywać siebie i świat,
przyglądać się ludziom z ciekawością wiecznego wędrowca,
który lada chwila opuści to miejsce.
Mając 17 lat zapisałam pierwszą stronę pamiętnika cytatem T.S.Elliota
a dziś, po 14 latach z radością do niego powracam, bo czuję go sercem:
Tylko ten kto zajdzie za daleko
ma szansę przekonać się jak daleko potrafi zajść.