Zgoda na Tu i Teraz

„Szczególny charakter naszego geniuszu odkryjemy wtedy, gdy przestaniemy się dopasowywać do własnych albo cudzych wzorców, kiedy nauczymy się być sobą i pozwolimy, aby otworzył się w nas naturalny kanał”. Shakti Gawain

zgoda 2


 

Przez całe życie czegoś szukałam.

Sensu.
Celu.
Powodów by się chciało.

Moja codzienność była jednym wielkim poszukiwaniem szczęścia.
Coś mnie pociągało, czymś się zainspirowałam
a potem wchodziłam w to.
Na sto procent.

Przez dwa i pół roku ćwiczyłam sztuki walki.
Potem przeszłam na wegetarianizm,
czytałam książki o roślinnym żywieniu.

Rok później zakochałam się w fitnessie. Och, jak ja to kochałam!
Miałam iść do szkoły, zostać instruktorem…gdyby nie ciężka szafa,
którą niezdarnie upuściłam na swoją stopę.

Praktykowałam buddyzm przez pięć lat.
Podróżowałam.
Niemcy, Litwa, Czechy, Norwegia.
Zaliczając po drodze warsztaty rozwojowe.

Psychoterapię.
Kursy.
Grupowe procesy.
Rok temu przeszłam na weganizm.
Tydzień temu poznałam jogę.

Czy z perspektywy czasu któreś dały mi szczęście?
Nie. Przyniosły doświadczenia i kontakty. Były dobre, bo czegoś uczyły.
Poznałam świat i ludzi, coś w sobie odkryłam.

Ale nigdy nie przyniosły szczęścia.
Co najwyżej uwolniły serotoninę do mózgu.
Nic poza tym.

Samo szukanie szczęścia jest wielkim nieporozumieniem.
Szczęście nie mieszka w ideologiach.
Ani w ruchu, sporcie, czy stylu życia.

Szczęście to ni mniej ni więcej jak świadomość i akceptacja.

Oto jestem.
Mam emocje.
Mam serce pełne marzeń i głowę pełną lęków.
Jestem przebojowa lub nieśmiała.
Lubię miasto a może wieś.
Nieważne.

Jestem jaka jestem.
I ani Twoje ani moje szczęście nie zależy od niczego.
Ani od religii, którą wyznajemy.
Ani od jedzenia, które wkładamy do lodówki.
Nie zależy od sukcesów czy ich braku.

Bo kiedy wszystkiego nagle zabraknie,
gdy zniknie sukces, gdy przyjdzie porażka,
gdy przytyjesz a może schudniesz,
ożenisz się, rozwiedziesz się,
pochwalą Cię, lub wyśmieją,

to, co zawsze zostanie
będzie miłością do siebie
lub jej brakiem.

Lekcja, jaką wyciągnęłam z wiecznego szukania jest jedna.
Na końcu zawsze jesteś  TY,
na końcu zawsze jestem JA.
I będziemy mieć emocje.

I choćbyśmy pili na umór,
choćbyśmy zjedli wszystkie czekolady świata,
choćbyśmy oglądali  komedie wszech czasów,
biegali w maratonach i jeździli na rowerze,
ta pustka w końcu wyjdzie.
Więc trzeba będzie się z nią skonfrontować.

Przeżyć smutek.
Doświadczyć nudy.
Pokochać samotność.
Zobaczyć w gniewie radę.

Gdy to się uda,
nareszcie przyjdzie wolność i spokój.
A wraz z nimi akceptacja pełna wdzięczności.
Że oto jestem jaki jestem.
We właściwym miejscu.
We właściwym czasie.

Mam co mieć powinnam,
a czego nie mam, mają inni,
więc jest na świecie równowaga
i Wszechświat kocha nas po równo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s