Jest jak jest

Od kilku miesięcy coś mnie uwierało.
Jakby jakaś cicha tęsknota wołała o uwagę.
I to nie tak, że było mi źle lub niewygodnie.

Wręcz przeciwnie.
Na relatywnym poziomie nigdy nie układało się lepiej.

A jednak… Coś było nie tak.

Z mojego serca wiał chłodny wiatr,
jakby w jego centrum zrobiła się dziura.

Taka głodna pusta otchłań,
która pożera wszystko na drodze.

Nic nie dawało mi szczęścia czy zadowolenia.
Nic nie dawało pewności, że jestem tu w jakimś celu.

Poddałam się temu uczuciu.

Pozwoliłam  pustce by mnie pochłonęła.
Musiałam zrozumieć, a może bardziej poczuć,
że brak rozwoju duchowego zabija i pozbawia świat kolorów.

I pomyśleć, że niektórzy spędzają tak całe życie.

Oglądają filmy, czytają książki,
jedzą piją, śpią, podróżują do ciepłych krajów,
żenią się, rozwodzą, zdradzają, rodzą dzieci,
starzeją i umierają.

Bez jakiegokolwiek elementu
ducha w życiu. Och, nie mogłabym tak,
nie chciałabym tak żyć! Czułabym się pustą
kukłą wydrążoną przez nieubłagany czas!

Tydzień temu wróciłam do medytacji.

Dzień w dzień
siadam na twardej poduszce,
liczę oddechy nie licząc myśli.

I wróciłam na jogę- pierwszy raz
po dziesięciu miesiącach przerwy.

Znów czuję ciało. Znów uczę się
poszerzać przestrzeń w sobie.
Być w tym co niewygodne, w tym co trudne,
bolesne i wymagające bolesnego wysiłku.

Joga uczy oddychać i być TU.

Głęboki wdech,
zatrzymanie, pełny wydech.

Nie ćwiczone, zastygłe ciało boli, napina się i oponuje,
by nagle dzięki oddechowi puściło całkowicie i
uwolniło się od trudności.

Po pierwszej sesji jogi płaczę.

Bo gniew, smutek i lęk zastygły w ciele
tworząc szereg napięć. Joga poprzez nacisk
uwalnia te emocje, które wówczas wypływają na powierzchnię.
Zalewa mnie fala łez, niczym ocean wymywający suchy brzeg.

Łzy są dobre. Oczyszczają. Stare kobiety mówią,
że woda to element duchowy, że oto odzyskuję własną duszę.
Dobrze zatem. Niech płyną łzy.

Na drugiej sesji myślę, nie dam rady.
Wezmę plecak i ucieknę. Przecież to za trudne.
Boli za bardzo, niewygodnie. Po co mi to?!

Ale nagle, ni stąd ni zowąd
nauczyciel podchodzi do mnie,
poprawia układ ramion i mówi:

Jest jak jest.
Zaakceptuj.

Kilka dni temu zobaczyłam na
znanym portalu jogowym konkurs.

A w nim do wygrania dobre jakościowo
maty- Manduka, Jade Harmony, Joga Lab Travel. Ach!

Polubiłam, udostępniłam na swoim Facebooku,
dodałam komentarz i poprosiłam znajomych, by go polubili
bo mam szansę wygrać naprawdę porządną matę.

Nie spodziewałam się dużego odzewu.
Nie sądziłam, że będzie tyle lajków.
A jednak.

Znajomi nawet ci niewidziani rok, siedem czy dziesięć lat,
lajkowali komentarz życząc powodzenia.

Z niektórymi pogadałam dłużej.
Jedni żonaci, inni się postarzali,
Jednym urodziło się kolejne dziecko,
inni dopiero co zwiedzili świat.

W tej jednej chwili poczułam nagle falę wdzięczności
i jedność z każdym z osobna.

Zrozumiałam, że ludzie ze swej natury są dobrzy.
Że pomogą, że polubią, że poświęcą
swój cenny czas, by drugiemu było łatwiej.

Joga stała się zatem kluczem do
zobaczenia rzeczy łagodniej, z odmiennej,
może nieco wyraźniejszej perspektywy.

Teraz, każdego dnia stając na ekologicznej macie, którą mam
dzięki zaangażowaniu przyjaciół, będę poszerzać nie tylko przestrzeń ciała,
lecz również to, co wydawało się ciasne, ograniczone i pełne
zniekształceń w umyśle.

I będę to robić tak długo i tak wytrwale
aż pomysł, że z ludźmi trudno żyć, zastąpi myśl, że
ludzie są dobrzy 🙂

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s