Introwertyk w drodze. Dramat w 3 aktach

CAM00775

Introwertyk wyjeżdża za granicę.
Można by z tego nakręcić farsę,
albo napisać grecką tragedię w celu wystawienia na deskach teatru.

Jednoosobowa komedia rozpisana na trzy akty.
Postać: Kamila, lat 30.

Akt pierwszy:
BEZSENNOŚĆ

W którym postać nie może sobie przypomnieć, co to znaczy spać dobrze.

Jest 25 czerwca. Cztery dni przed wyjazdem za granicę. Kamila leży w ciepłym łóżku, lecz zamiast spać wciąż się kręci. Umysł błądzi nie wiadomo gdzie a wewnętrzne pytania wyrywają ją z objęć Morfeusza. Efekt? Bohaterka odczuwa zmęczenie jak po tygodniu robót fizycznych. To samo wydarza się kolejnego dnia i jeszcze następnego.

Na dzień przed wyjazdem, po czterech bezsennych nocach nadchodzi kryzys.
Bohaterka płacze: „Ja chcę spać!”. Bo w istocie, ciało się buntuje, organizm woła o sen a umysł, niczym nieokiełznany rumak boleśnie galopuje po meandrach  przyszłości. Nie pomaga joga. Ani stanie na rękach, ani wiszenie na linach do góry nogami. Ani spacer, ani tysiąc torebek melisy. Ktoś coś mówi do bohaterki, lecz ona nie reaguje. Zawiesza się w rzeczywistości. Życie zaczyna ją psychicznie boleć.

Akt drugi: 
ZAKUPY

W którym bohaterka pozbywa się wszystkich oszczędności w celu zebrania zapasów żywnościowych, bo kraj do którego jedzie ma obcą walutę. Co tu dużo gadać, za granicą jest po prostu drogo. A bohaterka je nie byle jak. Bo ekologicznie i wegańsko.

Zakupuje więc:
3kg masła orzechowego
4 opakowania czosnkowego tofu
3 opakowania ciecierzycy
1/2 kg mąki bezglutenowej
melisę
więcej melisy
rumianek
zieloną herbatę
mleko ryżowe
4 megapaki chrupek kukurydzianych
wafle ryżowe
1 opakowanie kaszy jaglanej
dorodną cukinię
opakowanie kiełków brokuła
3 opakowania sezamu
1 puszkę fasoli konserwowej (w razie „W”)
parówki sojowe
furaginum

A także kompletuje:
matę i pasek do jogi oraz Jogasutry w pięknie wydanej książce, co by zawsze móc się zmotywować do praktyki

pamiętnik
komplet niebieskich długopisów
książki, dużo książek
Jack London
Jerzy Pilch
Beata Pawlikowska,
Elizabeth Gilbert
Melchior Wańkowicz
żel pod prysznic dla dzieci w kształcie koali
a także filcowego misia w wersji mini

Powinno być dobrze,
ale poczekaj…

Jeszcze akt trzeci:
NA OSTATNIĄ CHWILĘ

Bezsenną bohaterkę co chwilę wybudza z płytkiego snu myśl, czy aby to już wszystko.
Otóż nie. Check lista nigdy nie ma końca.
Bohaterka wypisuje drukowanymi literami na wielkiej kartce: weź ładowarkę do latopa i komórki”. A potem przypomina sobie, że musi…

pójść na pocztę wysłać list
oddać książki do biblioteki
kupić w księgarni rozmówki niemieckie
zaopatrzyć się w klapki
zdjąć pranie i dopakować letnie ciuchy
zrobić kolejne pranie
kupić pieczywo na drogę
zblenderować sezam na tahinę
sprawdzić prognozę pogody
zapłacić za mieszkanie i telefon
wymienić złotówki na euro (zakładając że jeszcze posiada jakiekolwiek pieniądze)
potwierdzić adres dojazdu u kierowcy busa
i nie zwariować

przede wszystkim nie zwariować
nie płakać
nie wpadać w panikę
i zapamiętać, że mózg nie rejestruje słowa NIE

więc oto co następuje w finale komedii tudzież greckiej tragedii:
płacz
panika
wariactwo!

Bohaterka krzyczy, że nie da rady, ale jak to w komediach bywa, nie pozwolimy jej umrzeć, niech będzie happy end. Szczęśliwie opuszcza wynajmowane „gierkowe” (jak za Gierka) mieszkanie i wsiada do wielkiego busa. Kierowca obiecuje, że dowiezie pod wskazany adres. Kanapki są, muzyka jest, książki spoczywają bezpiecznie w bagażu podręcznym. Można jechać.
Chór za kurtyną śpiewa „on the road”
No to w drogę!

KONIEC 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s