Papierowa miłość

emocjonalnie


Pamiętam to jak dziś.
Miałam 15 lat, mieszkałam na wsi a pojęcie
komputera, komórki czy kablówki było mi obce.

Mimo tych pozornych utrudnień zawsze
miałam dobry kontakt ze światem.
Wiesz dlaczego?
Bo pisałam listy.

Takie prawdziwe, na kolorowej papeterii,
tworzone ulubionym długopisem, który brudził dłonie.

Zawsze gdziekolwiek jechałam: czy na kolonie, czy do babci za Grudziądz,
od poznanych osób brałam adres
a potem słałam długie, pachnące listy .

Pewnego razu zdecydowałam się zamieścić ogłoszenie;
swoisty „anons towarzyski ” na Łączce Telezajączka (strona dla dzieci i młodzieży w telewizyjnej Telegazecie) o treści:

 „sympatyczna 15-latka pozna ciekawe osoby
z całej Polski w celu zawiązania przyjaźni”. 

Nastolatkowie słali listy załączając własne, uśmiechnięte zdjęcia.
Ku utrapieniu wioskowego listonosza,
który panicznie bał się naszego psa, listów była cała masa.
Odwiedzał mnie codziennie rzucając na korytarz kolejne partie kolorowego papieru.

Ze wszystkich listów najbardziej zaintrygowały mnie słowa mojej równolatki, Iwony.
Mieszkała w województwie podkarpackim, kochała pisać a jej pasją była herpetologia oraz chodzenie po lesie z lupą i podręcznikiem botanicznym.

Odnalazłam w niej bratnią duszę!
Pisywałyśmy do siebie przez lata.
Mało tego. Kiedy ukończyłyśmy 16 rok życia,
postanowiłyśmy się spotkać.

Iwona za zgodą rodziców wsiadła w pociąg i
przyjechała do mnie na wakacje.
Kiedy na stacji ujrzałam uśmiechniętą dziewczynę we flanelowej koszuli
i z wielkim wojskowym plecakiem, wiedziałam że to ona.

Mogłoby się okazać, że napotkamy wiele trudności
podczas kontaktu twarzą w twarz ale rozumiałyśmy się ze słowami i bez słów.
Tak jakbyśmy znały się kilka żyć.

Każdego ranka w towarzystwie psa, wyruszałyśmy z podręcznikiem botanicznym na łąki szukać roślin i tropić zwierzęta.
A kiedy się zmęczyłyśmy siadałyśmy na trawie,
wyciągałyśmy kanapki i tkałyśmy wianki na głowę.

Wszystko to za sprawą tysięcy słów pisanych z miłością
na tradycyjnym papierze.

Słowa łączą.

Pod warunkiem, że są mądre, ważne i dobrze przemyślane.
Listy mają tę zaletę, że masz czas.
Nie wypowiadasz zdań bezmyślnie, lecz piszesz to co ważne,
Masz przestrzeń na autorefleksję.

Dzisiaj tradycyjne koperty zastąpiły maile w skrzynce odbiorczej
i krótkie wiadomości zostawiane na facebooku.
Pozbawione duszy i serca, zimne słowa z mnóstwem literówek.

I dlatego jako orędowniczka tradycji
i powrotu do korzeni pisuję papierowe listy.
Nie tak często jak bym chciała, bo nie lubię
chodzić na pocztę i stać przez godzinę w kolejce.

Ale z drugiej strony, czy większe zaangażowanie, by dostarczyć drugiej osobie wiadomość napisaną odręcznym pismem nie ma przypadkiem większej wartości?

Bo wyobraź sobie, że pewnego dnia wracasz po trudnym dniu do mieszkania, a w skrzynce czeka na Ciebie list w zielonej kopercie. A w środku mieszka czyjaś Dusza.

Charakterystyczne pismo, którego nikt nie podrobi,
a które dużo mówi o jego właścicielu.
Zapach papieru i atramentu, czasami cudzego mieszkania i pierogów.
Kilka niesfornych koślawców i zabawnych rysunków zrobionych na marginesie.

Rok temu całej swojej rodzinie wysyłałam kartki.
Nie kupione w Empiku, lecz własnoręcznie stworzone.
Na kawałku papieru technicznego rysowałam uśmiechnięte zwierzaki
lub groteskowe podobizny odbiorców a w środku pisałam rymowane wiersze lub życzenia.

CAM00862

Moja twórcza  i dobrze zaplanowana akcja wywołała wiele wzruszeń.
Dzięki tym paru kartkom, do dziś mam lepszy kontakt z ważnymi dla mnie osobami a kartki dumnie prezentują się w ramkach i na parapetach w wielu domach.

Powiesz, że Ty przecież nie potrafisz, ale wiesz co?
Pisać można o wszystkim:
o tym co się wydarzyło, o pogodzie, o książkach i
o wiewiórce która przebiegła Ci ścieżkę.

Cokolwiek tam zawrzesz, jeśli dodasz zaangażowanie
i najlepsze intencje sprawisz radość drugiej osobie.
Kto wie; może tego dnia list będzie pierwszą i jedyną przyczyną cudzego uśmiechu
na zmęczonej buzi 🙂

Reklamy

4 Comments Add yours

  1. Może to dziwne ale ja do dzisiaj pisze listy z dziewczyną mimo, że widzimy się praktycznie codziennie. Sprawia nam to po prostu radość 🙂 Wszystkiego dobrego życzę, świetny wpis !

    1. Kamila Gulbicka pisze:

      Dziękuję Ci bardzo. Ja aktualnie z nikim nie koresponduję. Czasem jedynie wysyłam kartki do siebie 🙂 Może w swoim czasie pojawi się ktoś kto będzie miał potrzebę spisywać i słać papierowe myśli ku miastu nad morzem.

  2. Co masz na myśli pisząc, że wysyłasz kartki do siebie? 🙂 Czy aby chodziło Ci o pocztówki czy nie odebrałem ukrytej aluzji ? 🙂 Ja z gór, więc tak szczerze chciałbym mieszkać nad morzem… Wydaje mi się po prostu, że dużo mnie u mnie omija, choć to pewnie kwestia mojego przyzwyczajenia do otoczenia w jakim się znajduję 😉

    1. Kamila Gulbicka pisze:

      Pisząc, że ślę kartki do siebie, mam na myśli, że czasem będąc w księgarni, kupuję najbardziej fikuśne, słoneczne pocztówki. Na odwrocie piszę coś miłego. Czasem coś, co pocieszy. Czasem wiersz. Chowam do szuflady. A po miesiącu lub dwóch, wyciągam, idę na pocztę i wrzucam do skrzynki ze swoim adresem. Kamila sprzed dwóch miesięcy która miała w sobie dużo radości, śle Kamili dzisiejszej najlepsze życzenia w trudnym okresie, lub na odwrót. Polecam. Bardzo kreatywne zajęcie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s