Daj głaska! Czyli co kochają psy

cam01067-3


Po tygodniu spędzonym w cichym i spokojnym domu,
w którym głaski serwuje się równie często jak wodę,
Luna, nasz adopciak, nabrała pewności siebie.

Już nie piszczy.
Jeszcze do niedawna miała skulony ogonek,
ale ten ładnie się wyprostował
świadcząc o tym, że ukochała miejsce w którym się znalazła.

Nabrała apetytu i ciągłej ochoty na zabawę psim sznurem.
Oczywiście piłka została wyeksploatowana doszczętnie.
I to w szóstym dniu!

Zostały po niej strzępki, tu i tam poniewierające się
w parku i w mieszkaniu. Podobnie rzecz ma się z
kumkającą żabą. To duża maskotka przywiezioną niegdyś
z wycieczki. Żaba straciła dwa palce a oko zaczęło dyndać na chudej nitce.

Rozczłonkowaną żabę musiałam ukryć w szafie,
a w zamian kupiliśmy pakiet małego tenisisty.
Trzy sztuki pięknych seledynowych piłek,
które mają cudowną cechę. Są wytrzymałe i twarde!

Nie byłam pewna jak Luna  poradzi sobie w nowym miejscu
podczas naszej nieobecności. W końcu oby dwoje pracujemy.
Niepotrzebnie jednak się martwiłam.
Pod naszą nieobecność psiak śpi lub bawi się sznurem.

Kiedy nas nie ma, oficjalnie leży na swoim miękkim posłaniu.
Nieoficjalnie, na kanapie i sypialnianym łóżku.

Cóż, udajemy że nic o tym nie wiemy.
W końcu nie przyłapaliśmy jej na gorącym uczynku.
Koce zrzucone z kanapy i odbite wgłębienie w pościeli,
są jednak wystarczającym dowodem, że ktoś ukochał miękkie faktury.

Oficjalnie, jednak Luna wie, że łóżko jest nasze.
Czasem więc, gdy leżymy, sprytnie kładzie na nim łebek
potem łapki i brzuszek, a tylne łapy wciąż stoją na ziemi, choć gotowe
w każdej chwili się  poderwać.

-Luna nie wolno wchodzić na łóżko!
-Ale o co wam chodzi? Przecież stoję na podłodze-
odpowiada merdając ogonem, leżąc w 3/4 na miękkiej pościeli.

Nadal śpi w nocy obok nas, a raczej pod nami.
Ukochała tą niewielką przestrzeń pod łóżkiem.

Kiedy widzi, że wychodzę z łazienki w piżamie,
pierwsza idzie do sypialni i wczołguje się pod łóżko.
Kiedy przykrywam się kołdrą wystają spod niego już tylko długie łapy.

cam01082

I co za niespodzianka!
Luna jest niezwykle społeczna i towarzyska.
Uwielbia dom pełen gości i każdego prosi o głaski.

Mogłoby się wydawać, że psiak ze schroniska
wśród tłumu obcych zechce ukryć się w cichym miejscu,
i przetrwać ten niespokojny czas drzemając.
Ona jednak lubi być w centrum wydarzeń.

Podchodzi do każdego pytając:
Dasz głaska? A ty? Dasz głaska?
Wyciąga się przy tym jak długa,
i patrzy ludziom głęboko w oczy.

Na spacerach również szuka przyjaciół.
Podbiega do każdego czworonoga,
gotowa polizać psa po uchu i pobawić się w berka.

Jest posłuszna, zawsze wraca na przywołania, a to miła
odmiana po moim poprzednim piesku,
który dziesięć metrów ode mnie „tracił słuch” i
udawał że nie wie kim jestem.

Wciąż pozostaje nauka chodzenia na smyczy.
Żadna komenda tu nie działa a smycz często napręża się
do granic wytrzymałości. Czasem pomaga piłeczka,
schowana w głębokiej kieszeni.

Kiedy Luna zaczyna ciągnąć, pokazuję jej kieszeń.
Dla niej to obietnica dostania ślicznej, seledynowej
piłeczki, którą będzie można tarmosić, podrzucać,
aportować i skubać. Mniam!

Nasze życie też uległo zmianie.
Smutki i nuda rozpłynęły się jak we mgle.
Teraz jest do kogo wracać z pracy.

Lubię te chwile, gdy wysiadam z autobusu
i dochodzę do domu. Wiem, że zaraz powita mnie
włochata istota pełna miłości, która na mój widok
stanie na dwóch łapach przytulając się ze wszystkich sił.

Ach! Nareszcie wróciłaś! Tak bardzo tęskniłam!.
Ja też tęskniłam Luna.  Tęskniłam za takim życiem właśnie 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s