Czy odważysz się na chaos?

boat

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co jest Twoją dominującą cechą?

Cechą, która Cię określa, kreśli drogę życia ale bywa, że uwiera
bo przeszkadza w realizacji innych ważnych spraw?

Moją cechą dominującą jest kontrola.
Jakże ważna w zawodach kontroli wymagających.
W księgowości, w archiwum, pracy naukowej, urzędach,
w polityce i służbach mundurowych.

Ale jak bardzo uwierająca, gdy w tym zawodzie nie pracujesz,
a wręcz za cel i drogę wybrałeś sobie z goła inną ścieżkę,
na której kontrola przeszkadza i niweczy wszystkie dokonania.

Bo przecież dziennikarz, copywriter tudzież pisarz amator
musi być elastyczny.

Najlepsi dziennikarze, to ci którzy
zawsze gotowi byli powiedzieć „witaj przygodo”.
Najpłodniejsi pisarze to tacy, którzy wypływali statkiem w morze
i wracali po trzech latach. To ci, którzy byli tam, gdzie
zwykli ludzie nie chadzali z obaw o niewygodę, niesmak i dyskomfort.

Bo musisz wiedzieć, że my- obsesyjnie kontrolujący- lubimy
żyć w komforcie. Lubimy mieć swoje rytuały i przyzwyczajenia.
regularne posiłki, specjalna dieta molekularna, wygodna kanapa
zielona herbata i dużo snu. Lubimy wiedzieć, że zawsze będzie po
naszej myśli. Że o 13 zdarzy się obiad a o
18.00 zalegniemy pod kocem z ukochaną książką.

Obsesyjna kontrola to wiecznie negatywna odpowiedź
w sferach, które są nie po twojej myśli. To odmowa
pójścia na parapetówkę, to odmowa wybrania się na noc
do znajomych w obawie przed twardą podłogą która będzie
musiała posłużyć za chwilowe łóżko, to odmowa pójścia
do kina na horror, bo się boję i
sprzeciw na obiad w chińskiej restauracji.

Życie staje się wówczas mocno ograniczone
i żyjemy niczym chory na postępującą ślepotę,
bo zamiast pełnego obrazu świata widzimy jego ledwie
wąski skrawek a życie znamy tylko z książek.

Ale tam gdzie kontrola, tam również samotność.

Tak bardzo zajęci sprawdzaniem czy granice są szczelne
zamykamy furtki na przygodę, spontaniczność i ludzi,
którzy chcieliby zobaczyć nasz świat i wpleść weń trochę chaosu.

Chaos, nieporządek, spontaniczność, brak wpływu.
Och, jak bardzo boimy się tych słów, które swą potęgą
mogą zburzyć nasz pozornie bezpieczny domek z kart!

Postanowiłam jednak, że powoli będę wpuszczać trochę
światła do domu. Małe światełko nieprzewidywalności,
które bezboleśnie rozkruszy mur samoobrony.

Zacznę od drobnych rzeczy. Spacer z psem
po nieznanym skrawku ziemi,
obiad tam, gdzie zwykle bym nie zjadła,
powiem TAK osobie, która proponuje wieczorną kawę.

A może potem, przyjdzie czas na więcej, śmielej, odważniej.
Może potem gdy już zburzę mury samotności zacznę
pozwalać sobie na życie, które znałam tylko z książek.
A cytat Twaina, który zdobi każdy kolejny pamiętnik
zacznie w końcu mieć prawdziwy sens.

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s