Kosmita wśród bogów. Jeśli tak się czujesz, to witaj w klubie!

Żyję w świecie idealnym.
Przynajmniej tak mi się wydaje, gdy
mijam tych zawsze doskonałych ludzi.

Pięknych, zadbanych,
elokwentnych, radosnych.
Dobrze odżywionych i dobrze ubranych.

Mijam ich na ulicy i w drodze do pracy.
Siadam obok nich w autobusie.
Pracuję z nimi. Koleguję się. Piszę o nich.

I nie mogę się nadziwić.
Skąd się wzięli? Jak to robią, że
zawsze mają idealnie ułożone włosy?
Albo, że spodnie nigdy im się nie gniotą?

Zawsze wyspani, wypoczęci, z idealnym
makijażem, ciuchami, w które ja nie
wiedziałabym jak się ubrać. Jak, co
z czym zestawić, żeby nie było głupio.

Jak próbuję kombinować, to zawsze
wychodzi głupio. Zawsze!

W przeciwieństwie do nich jestem
przybyszem z kosmosu.

Włosy, każdy w inną stronę, w nocy nie spałam,
no bo wiadomo. Za dużo myśli. A wczoraj na kolację
zamiast pożywnego białka zjadłam bajaderkę
i rozbolał mnie brzuch. A oni tacy idealni!

Albo nasi polscy aktorzy, aktorzyny przez małe „a”,
tudzież córki i synowie znanych ojców i matek
aktorów przez duże „A”.

Prowadzą profile na instagramach.
A tam są tacy piękni. Gładcy. Kolorowi.
Szczęśliwi i wiecznie w podróży.
Boliwia, Peru, Japonia, USA, co chcesz.

I żeby nie było, oni nie tylko podróżą żyją.
Bo iksiążki piszą. Jak schudnąć 40 kg.
Jak zdrowo się odżywiać. Jak być fit.

Jak być szczęśliwym. Jak pokonałam depresję
i nauczyłam się być dobrą matką. Jak sobie
wybaczyć. Jak się kochać, jak kupować, jak żyć.

A każdy z nich ma własną filozofię życia.

I ci aktorzy, aktorzyny na instagramach
i ci ludzie z pracy i ci w sklepach, i w tramwajach.
Każdy tak pięknie wyeksponowany.
Ciekawy, bo inny.
Ciekawy, bo taki jak wszyscy.

A ja nie potrafię. Nie sypiam w nocy, a potem
w pracy zawalam. Bo za wolno, bo zbyt nudne
pomysły. I w relacjach zawalam, bo na kawie
z koleżanką nie mam o czym gadać.

Cóż, nie jestem typem gawędziarza, mimo że
gawędziarstwo studiowałam przez rok.

Najwyraźniej nie da rady się tego nauczyć.
Albo można, tylko w innej szkole. Uniwersytet
Dla Opornych. Wracam więc przy poniedziałku
do domu w głębokiej depresji. Bo wszystko co
robię jest złe. Bo spodnie nie pasują. Bo włosy stoją.

Bo zamiast odpowiedzieć w windzie na „dzień dobry”,
burknęłam tylko „brrry”.

Nie potrafię dobrze pracować, źle się ubieram,
czekolada wylądowała na bluzce, a z zakurzonych
trampek (trampków?) wystają niedopasowane
skarpety. Obiad nie był fit, nie chce mi się gadać,
za to chce mi się spać.

A muffiny, które upiekłam
nie wyrosły.

Jakby tego było mało, na Instagramie mam
więcej ludzi, obserwowanych niż
obserwujących. Nic już mnie nie uratuje
i zginę marnie. Jak żyć zatem?

Jak żyć w tym świecie, w którym wszyscy
wiedzą na czym polega życie i zdaje Ci się,
że ty jeden nie wiesz? Czy jest nas więcej,
czy jestem niby ten Ostatni Mohikanin?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s