Wiejsko, sielsko, uczuciowo…

Więc znów tu jestem. Jak co roku
podczas każdego dłuższego urlopu
pomieszkuję u rodziców na wsi,
w Krainie Dolnej Wisły i tysiąca małych rozlewisk.

Luna jest zachwycona, bo biega bez
szelek i smyczy  – po łąkach, polnych
drogach i wale. Kopie dziury, wchodzi
do jeziora, tarza się w trawie.

Tysiąc zapachów miesza się ze sobą dając
w rezultacie aromat niespotykany w mieście,
i ona sama też przenika tym zapachem.

Gdy wtulam nos w jej gęstą sierść czuję błoto,
mokrą ziemię, deszcz, butwiejące liście,
jezioro, rybę i kłosy pszenicy.

Teraz leży na chłodnej podłodze i odsypia te
wiejskie hulanki.

Wygląda na spełnioną, szczęśliwą.
i zdrowo zmęczoną – czyli tak, jak powinien
wyglądać każdy szanujący się pies o wilczych
zapędach.

20180707_201407.jpg

I ja też korzystam. I z zapachów,
i z ciszy, i ze śpiewu ptaków.

Z tego, że tak łatwo się wtopić
w tło natury. Budzę się po 5.00,
idę do kuchni wypić kawę w piżamie.

Siedzę i patrzę w okno na wschód słońća,
który zalewa większość starego domu.

Luna leży na moich stopach pod stołem
i oczekuje na magiczne hasło: PÓJDZIEMY.

Są emocje. Jest dużo emocji.
Przede wszystkim niepokój
wynikający z życiowej zmiany.

Czuję się tak, jakbym siedziała
w oku cyklonu. Aby nie dać się
porwać muszę tak samo gwałtownie
i intensywnie się poruszać, by
nadążyć. To dla mnie nowość.

Mimo to nie walczę,
czuję że tak ma być.

Między jednym a drugim spacerem,
między jednym a drugim uśmiechem
czytam po raz trzeci „Biegnącą z wilkami”, która
towarzyszy mi zawsze, gdy wchodzę w
nowy etap życia.

I medytuję, choć patrzenie w umysł
bywa nieznośne. -Damy radę, prawda?
-pytam Luny, a ta merda ogonem.

-Pewnie że damy. Jak nie my,
to kto?

Na emocjonalne burze najlepsza
jest kuchnia. A raczej przejęcie kuchni
na własność. Gotowanie, pieczenie,
wyrabianie ciasta, mieszanie, mielenie,
blendowanie, rozrabianie.

Czasem mam wrażenie, że zabawa mąką jest jak
psychoterapia, albo jakaś nowatorska
forma medytacji. Bo lepiąc ciasto
lepię też pomysły i emocje i zamysły.

20180708_075548.jpg

Lepię nową siebie. Silniejszą.
Akceptującą. Pełną sprzeczności.

A gdy emocje przerastają, to tylko gotowanie
daje ulgę. Ciasto marchewkowe i pomidorowe,
na obiad spgahetii z suszonymi pomidorami,
a na kolację fritatta ze szpinakiem.

Chciałam móc powiedzieć: zaszalałam.
Ale to tylko emocje. To one szaleją.

Rodzice są szczęśliwi, bo mają urlop od kuchni,
i jadają jak w egzotycznej restauracji. A ja się
uspokajam. Nie myślę, nie analizuję, po prostu
robię, to co ma być zrobione, nawet jeśli jest
w nadmiarze.

Reklamy

2 myśli w temacie “Wiejsko, sielsko, uczuciowo…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s