
Niepostrzeżenie nadszedł czerwiec i przyniósł kolejne święto.
Dzień Dziecka.
Boże, mnóstwo tych świąt. Powoli się gubię.
Ale o Dniu Dziecka pamiętam zawsze.
Jest dla mnie ważniejszy niż Dzień Kobiet; ba! nawet od własnych urodzin.
Ale dlaczego? Przecież własnych dzieci nie mam…
Zanim jednak przejdę do wyjaśnień przeczytajcie pewną opowieść:
Było upalne lato. W dusznym pokoju siedziała młoda mama i jej trzyletni synek.
Chłopczyk bawił się klockami, a mama zaczytywała się w kolorowej gazecie.
Nagle przez otwarte okno wleciała mucha robaczyca powodując mnóstwo hałasu i zamieszania. W końcu zdenerwowana kobieta zwinęła gazetę w sztywny rulon i zaczęła ganiać muchę po pokoju.
-Co robisz?!-krzyczy przerażony synek.
-Nie lubię much, trzeba ją zabić.
-Zostaw ją, proszę!
-A niby dlaczego?
-Bo dotrzymuje nam towarzystwa…
Niezależnie od wieku, każdy z nas ma w swoim sercu Dziecko
pełne empatii, miłości i sprawiedliwości. I dlatego tak lubię pierwszego czerwca.
Przypomina mi, że mały człowieczek wciąż jest we mnie obecny i jeżeli tylko dobrze go nakarmię, zabiorę na spacer i podaruję mu prezent on zrewanżuje się odwagą, radością i głęboką wdzięcznością.
Zdaję sobie sprawę, że już wielokrotnie o tym czytaliście.
Pomyślicie, że Emocjonalna blogerka się powtarza.
A niech tam! Będę się powtarzać, bo dla mnie to temat tyle ciekawy,
co niezgłębiony.
Wewnętrzne Dziecko, to nie osoba, choć w przypływie
czułości tak możemy je traktować.
Wewnętrzne Dziecko, to cecha naszego serca, aspekt psychiki,
który powoduje ciekawość i budzi oryginalną kreatywność.
Wewnętrzne Dziecko to chęć zabawy.
Pragnienie wyrwania się z rutyny i wypłynięcia na głębokie wody.
Wewnętrzne Dziecko to życie w zgodzie z prawami natury
oraz z cyklem własnego serca.
To również głos intuicji i głębokiego przejawu miłości.
Dzieci nie różnicują, nie dzielą, nie tworzą barier.
Dla nich Wszechświat jest piękną i doskonałą jednością.
Nie boją się wchodzić na drzewa i robić fikołków na piasku.
Nie analizują czy sytuacja, w którą chcą wejść będzie dla nich
dostatecznie korzystna.
Pozwalają sobie być w tu i teraz. Po prostu.
I cieszą się z drobiazgów.
Pomyśl teraz przez chwilę o sobie.
Czy jesteś wdzięczny, odważny i radosny?
A może więcej analizujesz i wciąż się czymś zamartwiasz?
Podarujcie sobie prezent.
To nie luźna propozycja. To zadanie dla Was.
Ja zabieram dziś moje Dziecko na piknik z książką na trawie
a potem idziemy do kina na „Alicję po drugiej stronie lustra”.
Niczego nie oczekuję w zamian choć i tak dostanę sporo.
Wdzięczność za życie.
Radość istnienia
i miłość od świata.
Więcej niż mogłabym chcieć.