Mieć czy być?

monkss

Zwróć uwagę na swoje życie. Co w nim dominuje- posiadanie czy doświadczanie? A może jedno jak i drugie jest w odpowiedniej równowadze? Na co wydajesz nadwyżkę pieniędzy? Na nowego notebooka czy skok ze spadochronem lub weekend w miejscu, którego wcześniej nie widziałeś?


Już starożytni filozofowie zadawali sobie pytanie: mieć czy być? Dziś pytanie straciło na ważności, bo żeby być, doświadczać, czerpać, inspirować się, przeżywać- trzeba po prostu mieć. A przynajmniej media przyzwyczaiły nas do tego błędnego przekonania. Wszechobecny konsumpcjonizm stał się nawykiem zmuszającym do konieczności posiadania coraz większej liczby pieniędzy, bo raz połechtani wysoką premią szybko przyzwyczajamy się do wysokiego standardu życia i ciężko jest potem wrócić do stanu pierwotnego.

Co jest zatem rozwiązaniem takiego stanu rzeczy? Jak być, nie biegnąc jednocześnie za tym, by mieć? Odpowiedź jest prosta: cieszyć się z tego co jest.

Brzmi infantylnie, prawda? Ale zobacz- nie potrzebując niczego absolutnie więcej, czego już byś nie miał i nie przeżył, doświadczasz spełnienia i bogactwa przestrzeni. Rozluźniasz się. Oddychasz. Nie biegniesz, lecz idziesz spacerem doświadczając życia w jego różnorodności: głodu, sytości, braku, radości i pragnieniu, nabierając coraz większego apetytu na życie. A wszystko co od niego dostajesz jest wielkim i docenianym przez Ciebie prezentem.

Sony4

Znam jedną buddyjska przypowieść, którą cenię i przypominam sobie o niej ilekroć pogubię się w chaotycznej gonitwie za nieustającą chęcią gromadzenia i bezcelowego posiadania. Posłuchaj:

Były sobie dwa sąsiadujące ze sobą klasztory, jeden bogaty, drugi ubogi. Mieszkaniec bogatego klasztoru żył w przyjaźni z mnichem z biednego klasztoru. Jak co roku, nadchodził czas duchowej pielgrzymki. W tym celu ubogi mnich odwiedził zamożnego rezydenta, który właśnie pakował rzeczy do wielkiej walizki. 

-Kiedy wyruszasz?- zapytał ubogi.
-Na dniach, jak tylko się spakuję- odpowiedział bogaty mnich- a Ty?
-Ja właśnie ruszam. Spakowałem tylko miskę do ryżu i malę. Chciałem się pożegnać i życzyć Ci dobrej drogi. Zobaczymy się za trzy miesiące.
-Bywaj przyjacielu, do zobaczenia!

Po trzech miesiącach, kiedy ubogi mnich powrócił do doliny, poszedł przywitać się z przyjacielem i wypytać go o wrażenia z podróży. Wchodząc do pokoju mnicha, ujrzał go nad walizką.

-Widzę że też dopiero powróciłeś- rzekł.
-Jeszcze nigdzie nie pojechałem. W zasadzie wciąż się pakuję…

Obszerny komentarz do tej pouczającej anegdoty jest chyba zbyteczny. Jak widać, czasem sami ograniczamy własne życie, poprzez posiadanie w nadmiarze. A wystarczyłoby mieć jedynie wielkie serce i otwarty umysł.

17-David-Lazar-Novice-Monks-Reading

Zdjęcia:
1). newsfeed.time.com
2). www.kulturpart.hu
3). davidlazarphoto.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s