Nigdy nie jest za późno

100

Masz niekiedy takie dni, gdy zastanawiasz się gdzie jesteś i co dalej? Podobnych myśli doświadczam parę razy do roku. Głównie w sylwestra i w urodziny. Dziś 12 października będę kończyć 29 lat a to świetny powód do zadumy nad życiem i postawieniem sobie ważnego pytania: czy jestem spełniona?


Urodziny zawsze były powodem do głębokiej refleksji i momentem by spojrzeć wstecz- czy posunęłam się naprzód przez rok? Czy popełniam te same błędy; czy potrafię już wyciągać wnioski? I co z realizacją życiowych celów?

Refleksja nie jest niczym niewłaściwym, myślę że od czasu do czasu jest potrzebna każdemu z nas, pod warunkiem że nie będziemy wobec siebie zbyt surowi i krytyczni. Warto jest jednak odrzucić pomysł porównywania się z kimkolwiek. A niestety, na tym polu zawodzę bo mam tendencję by oceniać siebie na zasadzie porównań. Jestem w czymś gorsza od…, jestem w czymś lepsza od… Tak łatwo jest minąć się z obiektywną prawdą. Jak powiedziała Margaret Thatcher, porównywanie się z innymi, odbiera całą radość a ostatecznie do niczego nie prowadzi.

Wyniki refleksji są następujące: rozwinęłam doświadczenie w relacjach partnerskich, chyba mam też większy dystans do siebie będąc w różnego rodzaju relacjach społecznych (przyjacielskich,koleżeńskich, zawodowych). Płynność finansowa jest na dobrym poziomie od ponad pół roku. Spełnienie zawodowe…. – brak. Spełnienie na polu osobistym… jest jeszcze sporo pracy do wykonania. W ogólnym rozrachunku nie wygląda to najgorzej, aczkolwiek jest parę obszarów do pracy. To, że mam prawie 30-tkę jeszcze niczego nie przesądza. Niektórzy wielcy osiągnęli cele będąc w wieku średnim, niektórzy jeszcze później. Niech za przykład posłużą tu: J.K. Rowling, która wydała pierwszy tom o Harrym Potterze w wieku 32 lat. Julia Child, sławna kucharka, która miała swój program kulinarny w amerykańskiej rozpoczęła karierę mając 50 lat. Andrea Bocelli, sławny operowy śpiewak,  zaczął śpiewać w 34 roku życia. Twórca postaci Spidermana, Stan Lee zajął się rysowaniem w wieku 43 lat. Paulo Coelho wydał pierwszą powieść Pielgrzym w 40 roku życia. Winston Churchill natomiast stał się premierem Wielkiej Brytanii po 60-tce, kiedy to wcześniej bezskutecznie próbował osiągnąć jakiekolwiek sukcesy w polityce. Podobne znane postaci można by wymieniać bez liku.

jkrowling-3-fi

Bo właściwie kto miałby wyznaczyć nam datę, że na coś jest już za późno? Granice stawiamy sobie sami; nikt niczego nam nie broni, nikt niczego nam nie nakazuje. Szczęśliwcy, którzy dożyją 80-tki będą rozliczać się jedynie sami przed sobą czy osiągnęli w życiu własne cele.

I to właśnie brak jasności co do życiowego celu powoduje pomieszanie dotyczące własnej spójności. Bardzo czegoś chcemy(sławy, bogactwa, miłości), pragniemy spełnienia ale jednocześnie nie wiemy w którą stronę ruszyć. Wyobraźmy sobie sytuację skoczka narciarskiego. Wie, że musi skoczyć w sposób, który zapewni mu podium. Nie wiedząc jednak gdzie jest jest punkt graniczny pozwalający zwyciężyć lub chociaż dostać się do pierwszej dziesiątki, na nic zda się ładny styl lotu, efektywne odbicie ze skoczni, czy stabilny układ ciała. Trzeba znać cel- wiedzieć gdzie dokładnie i wiedzieć po co. 

churchill

Oczywiście, niektórzy będą chcieli polemizować, twierdząc że pewnych rzeczy można nauczyć się tylko do określonego czasu, inaczej w obecnej sytuacji nauka nie przyniesie właściwych rezultatów (np. gra na pianinie, trenowanie boksu czy zdawanie na studia medyczne w wieku 40 lat). Pytanie jednak brzmi- do czego ma Cię zaprowadzić robienie tego co lubisz? Do sławy? Ma przynieść bogactwo? Stabilność finansową? A może po prostu realizację samego siebie, jako człowieka, który nie marnuje talentu? Pamiętaj, że robienie tego co kochasz nie musi być tożsame z rezultatami, które tu wymieniłam. Wszystko zależy również od czynników zewnętrznych- takich jak spotkanie odpowiednich ludzi na drodze, posiadanie finansów pod mniejsze lub większe inwestycje, dostępność narzędzi do realizacji zadań czy zwykłe szczęście polegające na tym, że znajdujesz się w we właściwym czasie we właściwym miejscu.

PC2

Wychodzę jednak z założenia, że lepiej żałować zainwestowanych sił niż straty czasu. Bo kiedy nadejdzie moment, gdy powiemy sobie, ok zrobiłam/zrobiłem wszystko co było możliwe i w zasięgu mojej ręki, a jednak to, nic nie wyszło, będę przed sobą usprawiedliwiona i spokojna, że nie zmarnowałam życia na niepotrzebne obawy, strach i marnotrawstwo potencjału. Najwyraźniej warunki nie dojrzały. Być może ja nie dojrzałam. Czasami na pewne sytuacje losowe nigdy nie będziemy mieć wpływu.

A więc co trzeba zrobić? Określić cele; znaleźć własne umiejętności, talenty, predyspozycje. Zapytać siebie o marzenia a następnie znaleźć punkt wspólny dla wszystkich tu wymienionych. Jeżeli cele są możliwe bo pokrywają się z umiejętnościami lub są metody na rozwinięcie predyspozycji, masz już prostą drogę przed sobą. Inna rzecz, że to droga długa. Dlatego tak ważne jest by to kochać. Załóż więc dobre buty, zjedz solidny posiłek i idź naprzód. Żałują tylko ci, którzy nigdy nie podjęli wyzwania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s