Opowieści z Sopockiego Wzgórza

Choć data w kalendarzu wskazuje, że lato wciąż trwa, to mam wrażenie, że tylko umownie. Świat o szóstej rano jest bowiem otulony rudobrązowym płaszczem Pani Jesień. Czułam to już pod koniec sierpnia. W powietrzu, które było inne. Chłodne, rześkie, pachnące mokrą ziemią i suchymi liśćmi, które opuściły korony drzew. Z ust zaczęła wydobywać się para.Czytaj dalej „Opowieści z Sopockiego Wzgórza”