Jak ugryźć korpo?

lew

Nie myślcie, że wam odpowiem na to pytanie. Nie mam pojęcia jak ugryźć korpo. To raczej ja oczekuję waszej podpowiedzi, bo sama nie mam pomysłów co zrobić by pracując w wielkiej, międzynarodowej firmie, nie zwariować. A mam uczucie, że wariuję każdego dnia po trochu, oddając każdej mniejszej czy większej korporacji cząstkę ja, która woła o przestrzeń. Czy jest w ogóle możliwe polubić korpo?


Wiecie dlaczego nie lubię korporacji? A nie mówię tego na bazie jednodniowego szkolenia pracowniczego, lecz czerpię z kilkuletniego doświadczenia. Nie lubię korpo, bo jest dla mnie więzieniem. Ograniczeniem. Czymś w co muszę się idealnie wpasować, bo jeśli się nie wpasuję, będę odstawać od jednolitej grupy. To nieprawda, że korporacje angażują w pracę wszystkie typy charakterów. Ja zauważam tylko dwa. Dominatorów-liderów-kierowników oraz elastycznych-oportunistów, którzy z łatwością plasteliny dostosują się pod każde dyktando. I jak tu być sobą, skoro jest tak mało opcji do wyboru? Większość idealnych pracowników powinna być zaangażowanymi społecznie ekstrawertykami z wysokim mniemaniem o sobie. Introwertycy, osoby ciche, łagodne lub niewyróżniające się z tłumu szybko stają się popychadłami, o ile na dłużej zatrzymują się w dynamicznej firmie, która stawia niekiedy nierealnie wysokie wymagania pracownikom za (nie oszukujmy się),niewielkie pieniądze- porównując zarobki polskie a innych krajów UE.

A dlaczego tak wielu z nas pracuje w korpo? Bo nie mamy wyboru. A jeśli mamy to bardzo niewielki. Nieliczni pracują w małych, rodzinnych firmach, gdzie przyjaźń i obopólne zainteresowanie jest naturalnym procesem w relacji pracodawca-pracownik.  Na skalę krajową jednak takich firm jest wciąż niewiele by mogły zapewnić zatrudnienie dostatecznej liczbie zainteresowanych.  Mamy jeszcze dwie inne opcje, z których jedna nie wygląda zachęcająco- budżetówka, do której ciężko jest się dostać, bo w urzędach i szpitalach panuje polityka krwi i więzi rodzinnych; i są jeszcze własne, małe przedsiębiorstwa. Niewielu decyduje się na ten krok, głównie z  powodu pieniędzy. Wciąż jest zbyt mały krajowy budżet na dotacje do małych przedsiębiorstw. A jeżeli kreatywni, zdeterminowani ludzie je otrzymują, to firmy często i tak upadają po roku lub dwóch z powodu niszy, która przynosi ostatecznie tylko stratę zamiast zysku.

Firmy międzynarodowe zdominowały rynek. A musząc żyć i opłacać rachunki, musimy również stać się częścią tego wielkiego, jednolitego świata korporacji. I podjąć decyzję , by zacisnąć zęby i pozwolić swemu prawdziwemu ja (kochającemu wolność i samodzielność w organizacji czasu pracy) żyć tylko po wyjściu z klimatyzowanego, zimnego budynku. Można się przeciwstawić, jasne. Można zobojętnieć na dress code, grafiki przerw itp. (zawsze to czyniłam), ale za to być nieustannie na widocznym, czerwonym świetle jako ten, kto odstaje. Jak zatem ugryźć korpo by nie smakowało goryczą?

Miał być wpis o trzecim filarze poczucia własnej wartości, ale będzie jutro.

Reklamy

6 komentarzy Dodaj własny

  1. osho713 pisze:

    Odpowiedź kryje się w Tobie, lecz wszystko co da się ugryźć, a jest toksyczne, może ugryźć także Ciebie. Gdy jest się wciąganym w przynależność i przedmiotowość wyrwanie się z tygla zależności jest bardzo trudne. Pojedynczy człowiek starając się poczuć odrębność w tłumie zatraca się w atmosferze zbiorowości. Zauważ, że są miejsca, gdzie duchowość jest szczególnie odczuwalna „w powietrzu”, podobnie jest z korpo…

    Pozdrawiam

    P.S. Niedługo dowiesz się o tym więcej, mam plany związane z resetem tej atmosfery:D

    1. kamila gulbicka pisze:

      Dzięki Osho. A jakie to plany masz w zanadrzu? czyżby szykowały się poważne zmiany?
      pozdrawiam również 🙂

  2. Yin pisze:

    Zaprzyjaźniłabym sie z osobami, które Cię otaczają i z którymi przyjdzie Ci spędzić polowe dnia. Spróbować zobaczyć w nich ludzka twarz. Ja bym tak zrobiła. 🙂 Pozdrawiam

    1. kamila gulbicka pisze:

      słuszna uwaga 🙂 dziękuję

  3. Dagmara Pakulska pisze:

    Praca w korporacji to wbrew pozorom niełatwy kawałek chleba i tak jak mówisz – mało jest form, w których można zaistnieć. Liderzy są zawsze na świeczniku, bacznie obserwowani, zaś ciche typy powolutku żyją i pracują od oceny okresowej do oceny okresowej. Korporacje jednak powoli zaczynają rządzić światem i oferują zatrudnienie na największą skalę. By przetrwać każdy dzień pracy w korporacji warto faktycznie postawić na przyjazne stosunki z otoczeniem oraz pamiętać o równowadze między życiem prywatnym i zawodowym, bo niekiedy korporacja wciąga tak mocno, że zapomina się o całym bożym świecie. 🙂

    1. kamila gulbicka pisze:

      Zgadzam się całkowicie. Złotym środkiem będzie równowaga i lekki dystans do korporacyjnego świata. Najważniejsze to wiedzieć, że czas spędzony w pracy jest czasem spędzanym w pracy i nie przenoszę go na prywatny grunt. I na odwrót 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s