Potrzeba wolności

emkrzyk

Coraz więcej młodych ludzi szuka w pracy i na ścieżce kariery nie tylko dużych pieniędzy ale również niezależności.  Łatwo zmieniamy pracę z jednej na drugą,  bo ogranicza wolność i nie pozwala nam się w pełni wyrazić.  A gdy jej nie zmieniamy, to często lądujemy u psychiatry.


Dostaliśmy niedawno, wspólnie z kolegą blogerem, wiadomość na fb od  naszego znajomego- innego blogera, o treści:  „Powiem wam, że wk****a mnie już powoli praca na etacie i trzeba coś wymyślić, by nasze blogi zaczęły zarabiać”.  Często słyszę takie głosy. Niekiedy bardziej zdeterminowane na zmianę, inne mniej. Głosy o potrzebę wolności i niezależności. Jesteśmy młodzi, potencjalnie silni i wytrzymali a jednak tak podatni na stres i obciążenia psychiczne jak nigdy wcześniej. Wychowaliśmy się w latach 80-tych i 90-tych, więc nie obcy jest nam bunt; potrafimy szukać wygody i spełnienia.  I nie ma w tym niczego niewłaściwego; trudno nas dziś zadowolić byle czym i wciąż szukamy złotego runa w bezkresnym lesie konsumpcji. Nie godzimy się na coś co w naszym pojęciu dalekie jest od szczęścia i niezależności. Widząc możliwości świata, oczekujemy więcej niż dekadę temu.

Pracuję na pół etatu i nie wyobrażam sobie pracować na pełen etat. Po prostu szkoda mi życia; moje życie jest zbyt cenne bym mogła tracić je na pracę dla kogoś. Wolę robić inne, ważniejsze rzeczy, chociażby takie jak dostrzeganie każdej wolno upływającej minuty czy cieszenie się słodkim lodem w upalny dzień. Infantylne? Socjologowie przeprowadzili badania na grupie ludzi w hospicjach, pytając ich, czego najbardziej żałują w obecnej chwili. Jedna z najczęściej pojawiających się odpowiedzi brzmiała: „że pracowałem za dużo”. To powinno dać nam do myślenia.

Mam sporo znajomych po 30-stce. Są to osoby dojrzałe emocjonalne, inteligentne i świadome, a jednak wiele z nich leczy się u psychiatrów, bo nie dają rady w pracy, bo nie wytrzymują gonitwy życia, bo nie radzą sobie z napięciem i nieustannym stresem, który każe działać na pełnych obrotach i rodzi trudny do określenia lęk.
Gdyby dziś na moim koncie pojawił się milion, pierwszą rzeczą jaką zrobiłabym jutro, byłoby złożenie wypowiedzenia w pracy. Potem zaczęłabym myśleć, co dalej. Zainwestowałabym w coś, założyła własną firmę, albo w końcu wydała książkę (we własnym wydawnictwie).

Kilka dni temu, gdy tak uskarżałam się koledze, że tego miliona wciąż nie mam, usłyszałam „no to znajdź sobie pracę na pełen etat”. Myślałam, że śnię. Jak można chcieć mieć pracę na pełen etat tylko po to by zarabiać 400 zł więcej? Czy tyle jest warte wasze życie? Bo moje warte jest przeżycia je tak jak chcę. I nieprawda że pieniądze pojawiają się u tych, którzy pracują najwięcej. U tych którzy pracują najwięcej pojawia się co najwyżej śmierć z  przemęczenia, a pieniądze leżą na koncie u tych którzy mają łeb na karku, pomysł na siebie lub po prostu pasję. Życie nie może być aż tak trudne. Pomyślcie tylko, na co bogatym pieniądze skoro byliby faktycznie tak zapracowani?

 

 

Obrazek: E.Munch „Krzyk”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s