Po tygodniu spędzonym w cichym i spokojnym domu, w którym głaski serwuje się równie często jak wodę, Luna, nasz adopciak, nabrała pewności siebie. Już nie piszczy. Jeszcze do niedawna miała skulony ogonek, ale ten ładnie się wyprostował świadcząc o tym, że ukochała miejsce w którym się znalazła. Nabrała apetytu i ciągłej ochoty na zabawę psimCzytaj dalej „Daj głaska! Czyli co kochają psy”
Archiwa autora: Kamila Gulbicka
Luna w nowym domu
I. Nadszedł długo wyczekiwany dzień.Sobota. Wyprawa do Gdańskiego Schroniska dla Zwierząt, Promyk. Pani weterynarz podjęła w piątek decyzję, że bezdomna suczka, którą poznaliśmy dwa tygodnie wcześniej, może opuścić szpital, bo dobrze zniosła sterylizację. Spakowaliśmy więc smycz i obrożę, w samochodzie rozłożyliśmy kocyk, i pojechaliśmy na Kokoszki. Na miejscu był tuzin ludzi. Kilka par, rodziny z dziećmi,Czytaj dalej „Luna w nowym domu”
Czekając na nowego członka rodziny
I. Już od dziecka byłam psiarą, która bardziej od towarzystwa rozkrzyczanych rówieśników wolała zwierzęta. Nawet wtedy, będąc kilkuletnim brzdącem intuicyjnie czułam, że szczęśliwa będę tylko, jeśli w moim życiu będzie pies. I życie tak szczęśliwie się układało, że ten zawsze był. Zwierzęta towarzyszyły mi w już w okresie przedszkolnym. Potem, w liceum i na studiach moimCzytaj dalej „Czekając na nowego członka rodziny”
365 dni ciągłej zmiany
Minął kolejny rok życia, niby następny plusik przy trzydziestce. Jeszcze jeden rok doświadczeń, wyborów i pytań z odpowiedziami rzuconymi w odległą czasoprzestrzeń. 365 dni minęło niczym świst wiatru, 365 dni w których tyle się zmieniło niemal na każdej płaszczyźnie życia. Pamiętam, że rok temu siedziałam na wytartej kanapie w starym mieszkaniu, miałam znienawidzoną pracę wCzytaj dalej „365 dni ciągłej zmiany”
O tym jak grzesznik zaczął żyć
Coś się ostatnio porobiło. Runęły zamki z piasku, a wszelkie blaszane prowizorki rozsypały się na wietrze. Wszystkie moje koncepcje, które przez tyle lat hodowałam w bezpiecznym cieple upadły. Musiały upaść, bo odbiły się w przejrzystym lustrze czasu a tam ujrzały fałsz. Przez chwilę nie mogłam tego zrozumieć. Od kilku miesięcy coś mnie gniotło i uwierało.Czytaj dalej „O tym jak grzesznik zaczął żyć”
Introwertyk vs. nowa praca
Introwertyk znalazł nową pracę, lub żeby uściślić, nowa praca znalazła introwertyka. Mało tego, że go znalazła. Zalała go potężną falą nieznanego przesuwając go z bezpiecznej strefy kontroli i komfortu do miejsca o jakże mile brzmiącej nazwie, „Panic Zone”. Jeżeli ktoś z Was jest introwertykiem, turbointrowertykiem, geekiem, dziwakiem albo po prostu przerażonym boidudkiem, ten wie jak strasznaCzytaj dalej „Introwertyk vs. nowa praca”
Sto talentów, których nigdy nie miałam
Wróciłam właśnie z filmu „Boska Florence”, z genialną Meryl Streep w roli głównej. Mimo, że film był na faktach cała sala trzęsła się ze śmiechu, śledząc próby niemłodej już damy stania się wielką diwą operową. I zastanawia mnie jedno. Czy przy urodzeniu faktycznie każdy z nas dostaje w prezencie jakiś szczególny talent? Dar, który możeCzytaj dalej „Sto talentów, których nigdy nie miałam”
Intymnie
Normalni ludzie zwykle szukają pierwszych oznak wiosny. Ale ja do normalnych ludzi nie należę. Z tęsknoty wyruszyłam dziś do lasu szukać jesieni. I znalazłam. Najpierw w deszczu, który pokręcił mi włosy, a potem w pierwszych żółtych liściach opadłych z brzozy. Znalazłam ją w zapachu butwiejącego leśnego podszycia ale też w ciszy, która zagnieździła się naCzytaj dalej „Intymnie”
Lato na wsi
Od tygodnia spędzam czas na wsi, w pięknej Krainie Dolnej Wisły, gdzie żyją jaszczurki, zaskrońce, czarne łabędzie i białe żurawie. Tu żyje się inaczej. Wolniej. Uważniej. Choć z większym impetem. Jak są wesela, to huczne i do białego rana. Jak pogrzeby, to modli się cała wioska. Niemal już zapomniałam jak to jest mieszkać na wsi,Czytaj dalej „Lato na wsi”
Psiarze i kociarze
Kocham zwierzęta. I tak jak niektórym ludziom towarzyszy pragnienie podróży, kupna mieszkania albo rychłego zamążpójścia, tak mi stale towarzyszy pragnienie przygarnięcia pod dach włochatego stwora. Rasowego, mieszańca czy przybłędy, to nie ma znaczenia. Od zawsze bowiem w życiu wiernie towarzyszyły mi psy. Najpierw Daszka. Średniej wielkości suczka w kolorze przypalanej słomy. Była psem mojego dziadkaCzytaj dalej „Psiarze i kociarze”