Archiwa tagu: charyzma

O dobrych sprzedawcach, zabobonach i o tym czego nie można ubrać na Sylwestra

Będąc dziećmi, zwykle pukamy się w czoło, słuchając anegdot i historyjek osób dojrzałych wiekiem. „Postradał zmysły”, myślimy, słysząc kolejną umoralniającą bajkę z ważną puentą. Dopiero w późniejszym wieku, zaczynamy cenić mądrość doświadczenia wynikającą z życia starszych ludzi. Dostrzegamy logikę i uczymy się znaczenia metafor.


movies-the-witches

Klient-sprzedawca

Jak to się zwykle zdarza kilka razy w miesiącu- w dni wolne od pracy- poszłam na halę targową, odwiedzić starszą, dziarską panią by kupić u niej wełniane skarpety i pończochy. Ma najlepszej jakości wełnę, poza tym jest typem sprzedawcy, co to rozpoznaje stałą klientelę. Zagaduje, uśmiecha się a nawet doradza. Też pracuję w sprzedaży, więc cenię ten rodzaj relacji klient-sprzedawca.

-Szanowna panienka czego sobie dziś życzy?- pyta rumiana staruszka.
-Poproszę  skarpety z owczej wełny i czarne pończochy.- odpowiadam.
-A rozmiar tych pończoch to jaki?
-Trójka.
-Takie grubsze, matowe?
-Wie pani co, raczej cienkie bo to na Sylwestra.
-Och nie kochanieńka!
-???
-Czarnych na Sylwestra nie można!
-Nie można?– pytam zdumiona.
-A no nie można. Tak ludzie gadają. I moja babka tak mówiła i mama.
-Że czarnych pończoch w Sylwestra nie można?
-Że nic kochanieńka, zupełnie nic czarnego w Sylwestra! Nawet majteczki i biustonosz kolorowe lub białe. Że to złowróżebne tak na czarno…-mówiła ściszonym głosem.
-Ale ja mam kolorową sukienkę w duże kwiaty, więc myślę, że pończochy mogą być czar…
-Nic czarnego!- skwitowała.

Lepiej chuchać na zimne… z przymrużeniem oka

Tak oto z hali targowej wyszłam z pakietem beżowych pończoch (choć czarne też były na stanie, a jakże). Zdaję sobie sprawę, że wiara iż czarne w Sylwestra przynosi pecha jest zabobonem. Z drugiej jednak strony, może z czegoś wynika? Gdyby prześledzić statystyki z ostatnich stu lat i zobaczyć jak wyglądał nadchodzący nowy rok u osób bawiących na Sylwestrze w czarnych sukniach a tych na kolorowo, może faktycznie dałoby się zauważyć, że to o czym rozmawiają kobiety ściszonym głosem ma w sobie ziarno prawdy? Więc po co kusić los? Niemniej jednak, starsza kobieta zobaczyła, że liczę się z jej zdaniem. W dzisiejszych czasach młodzi ludzie, rzadko zgadzają się ze starszyzną, stąd powiększająca się przepaść międzypokoleniowa. A tak wszyscy są szczęśliwi- staruszka jest pewna, że ostrzegła mnie przed nieszczęściem, ja zacieśniłam kolejną relację, no i mam ładne pończochy. Beż też jest w modzie.

Jednego kobiecie nie można odmówić. Umiejętności negocjacyjnych 🙂
Dobrej zabawy i wkroczenia w Nowy Rok z głową pełną pomysłów, wiarą w siebie i dobre intencje ludzi. Do zobaczenia w 2015! 🙂


Zdjęcie: news.distractify.com

Reklamy

Skazani na sukces

Marilyn-Monroe Czy myślałeś kiedyś o sobie w kontekście charyzmy? Czy skupiasz wokół siebie innych? Czy może raczej jak w tłumie owieczek podążasz za jakimś intrygującym liderem?


W jednym z moich poprzednich artykułów „Jak ugryźć korpo?” (https://eemocjonalnaa.wordpress.com/2014/05/05/jak-ugryzc-korpo/) poruszyłam temat dwóch typów ludzi, którzy zamieszkują korporacje- 1)dominatorów-liderów oraz 2)elastycznych oportunistów. I choć nie przepadam za szufladkowaniem, nie mam najmniejszego kłopotu by zakwalifikować siebie samą pod numerem drugim. Zastanawia mnie natomiast typ ludzi, którzy ledwie przekraczając próg nowej firmy, bardzo prędko pną się po szczeblach kariery na sam szczyt. Myślicie, że to zasługa ciężkiej pracy? Nie. To zasługa charyzmy. Tego czegoś, co sprawia, że zawsze ich widać i zawsze ich słychać. Mają mnóstwo pomysłów i śmiało wypowiadają je na forum. Potrafią sprzedać siebie w najbardziej korzystny sposób, jednocześnie kiedy sytuacja jest dla nich niewygodna, mówią stanowcze „nie”. W mojej poprzedniej pracy była młoda dziewczyna, która miała zdolności przyciągania innych i wywierania na nich głębokiego wpływu. Była charyzmatyczna w specyficzny sposób- pyskowała przełożonym, bywała opryskliwa i wulgarna, jednocześnie miała w sobie ten ciekawy rodzaj energii, że nie sposób było przejść obok niej obojętnie. Dziewczyna bardzo szybko stała się liderką z własną grupą sprzedawców. Jakiś czas temu spotkałam ją w innej pracy na podobnym stanowisku. Od naszego ostatniego spotkania nic się nie zmieniło- nadal przyciągała do siebie tłumy i choć bliskie relacje z nią wydawały się być toksyczne, zawsze skupiała wokół siebie buntowników, którzy gotowi byli wywołać rewoltę w firmie w imię choćby małych podwyżek. I tu zadaję sobie pytanie. Czy charyzma to zespół cech wrodzonych czy może właściwości nabyte? Jeżeli bliższa prawdy jest wersja pierwsza, okazałoby się, że na świecie są ludzie skazani na sukces a po drugiej stronie, ci skazani na porażkę. Brzmi to jak idea przeznaczenia. Jako osoba myśląca logicznie oraz wyznająca zasadę przyczyny i skutku, wierzę, że charyzmę można w sobie odnaleźć lub pobudzić do życia. Wystarczy, że znajdziemy w sobie coś unikatowego, co poddane szlifowi pracy urośnie i nabierze określonej mocy. Charyzma nie musi być synonimem ekstrawertyzmu i dominacji. W historii świata było kilku sławnych ludzi, którzy na swój własny sposób skupili na sobie uwagę innych. Czyż Jobs nie był ekscentrycznym dziwakiem? Podobnie jak Einstein, Hemingway, czy Norma Mortenson znana dziś bliżej jako Marilyn Monroe? Charyzma to energia. Posiada ją niemal każdy. Ty również. Pomyśl więc, co takiego masz w sobie, co czyni Cię wyjątkowym i indywidualnym. Ważne jest, co z tym zrobisz, gdzie skierujesz energię i ile nadasz temu własnej, indywidualnej ekspresji.