Archiwa tagu: pokolenia

Piękni 30-letni (?)

Kim są dzisiejsi 30-latkowie? Co osiągnęli i jakie stawiają sobie zadania? Czy różnią się od 30-latków, jakimi byli nasi rodzice?

prison


Pokolenie obecnych 30-latków, to ludzie z rocznika 83, 84 a teraz także i 85 (ja sama). Zaczęłam ostatnio obserwować rówieśników, podpytując co robią, kim i z kim są, jak układa im się życie. Czasami nawet nie muszę pytać, wystarczy obserwować ich aktywność na facebooku i uważnie słuchać, by wyłapać to co między słowami i kolejnymi przechwałkami.

A więc kim jesteśmy?

Niestety przykro to przyznać, ale my 30-latkowie jesteśmy pokoleniem telemarketerów. Ludzi z potencjałem, pracujących na umowę o dzieło, umowę zlecenie czy niekończącą się umowę na czas próbny lub określony. Jesteśmy ludźmi o otwartych umysłach i szerokich horyzontach; ludźmi którzy uczą się szybko, bo tego wymaga od nas życie. Jednakże pomimo ogromu pięknych właściwości większość z nas wciąż nie wykorzystuje szans, które kiedyś się skończą. Boimy się wielkich wyzwań i podjęcia trudu, toteż często zaczynamy jako telemarketerzy i na tym stanowisku kończymy. Nie twierdzę też, że nie zdarzają się przypadki ambitnych osób. Zdarzają się i owszem! Wszak Golden line i Linkedin pękają w szwach od menegerów i CEO, lecz i tym nieobce są lęki i uniki, choć może na nieco innym polu niż zawodowym.

Zatem czego się boimy?

Skoro już upieramy się, że jesteśmy otwarci na zmiany i ambitni na tyle, by skakać po szczeblach kariery, to kosztem czego? 30-latkowie, którzy odnoszą sukcesy zawodowe częstokroć są osobami przerażeni wizją stabilności i zastoju. Są to więc niekiedy osoby bezdzietne, bez rodzin, bez stałych partnerów. A jeżeli partnerów mają, to boże broń, by coś im obiecywali, w myśl zasady, że są zbyt „wolni” by ich ujarzmić.

Osoby, które w wieku 26 lat i wyżej zdecydowały się założyć rodziny, są to zwykle osoby w wychowane w tradycyjnym domu, u rodziców na etacie. To są właśnie ci przerażeni zdobyciem tego o czym marzyli, więc pocieszają się wizją sielskiego domku i stałej umowy o pracę. Wszak ta daje możliwość wzięcia kredytu hipotecznego, a gdy już się go ma, to nie w głowie wielkie zmiany i podróże dookoła świata.

families

Zbyt proste?

Myślicie, że stosuję czarno białą kliszę ocen? Być może jesteśmy pokoleniem czarno- białym? Albo kredyt-rodzina-spokój, albo kariera-partnerstwo bez zobowiązań?

Piszę o tym, co widzę, a widzę że przynajmniej setkę znajomych z facebooka mogę właśnie w jednej z owych kategorii umieścić. Kilka moich znajomych z liceum i podstawówki robi zawrotną karierę. Na pytanie o życie osobiste, milkną lub odpowiadają, że nie ma o czym mówić. Wielu z nich wychowało się w bogatych domach; są dziećmi rodziców, którzy wzbogacili się na kapitalizmie i otwartym rynku. Są nauczeni by inwestować w siebie; bywają rozpieszczeni hojnością domu, toteż teraz pewni siebie biorą co chcą, lecz niekoniecznie chcą dawać- zwłaszcza na polu uczuciowym.

Z kolei inni wciąż każą mi oglądać swoje pociechy na tablicy facebooka, informując jednocześnie: „Agnieszka K. i Tomasz Z. zaręczyli się”, lub „Anna J. i Krzysztof F. są w zwiazku małżeńśkim”. Co robią, poza braniem ślubów i rodzeniem dzieci? A no nic szczególnego. Takie tam- nauczycielka po filologii, on w jakiejś dużej firmie budowlanej jako inżynier, stała posada, kredyt we frankach, są śliczne dzieci więc jest dobrze.

Wolni 30-letni

Nieodzowną cechą nas, 30-latków jest umiłowanie wolności o której trąbimy na lewo i prawo. Jesteśmy pokoleniem spuścizny solidarności i walki o wolność. Więc musimy być wolni. Jesteśmy wolni. Jesteśmy zbyt wolni: na kredyt we frankach i zbyt wolni by brać ślub. Jesteśmy zbyt wolni by pracować w korpo i zbyt wolni by pracować na etat, przeto zachwycamy się comiesięcznym przelewem od rodziców, lub stałą pożyczką od przyjaciół, co by nie jeść suchego chleba. Lub, jeśli mamy szczęście i zdolność kredytową, bierzemy kredyt pod inwestycję, która pada w ciągu czterech lat. Jesteśmy zbyt wolni by jadać w sieciówkach i zbyt wolni by wracać na studia i poświęcać czas na to by zmienić swoją teraźniejszość, która ma kluczowy wpływ na przyszłość. Jesteśmy tacy wolni!

Wolność jest cudowną przykrywką lęku. Boimy się zaangażowania i boimy się zamkniętych furtek, które przecież otwierają inne. Wszak wolność mieszka w umyśle a to oznacza, że wolnym można być wszędzie i z każdym. Pytanie tylko, czy samemu damy sobie do tego prawo, czy zrzucimy je na karb zewnętrznych warunków. Jedno jest pewne- trzydziestolatkowie sprzed dwudziestu i trzydziestu lat byli bardziej zaangażowani w życie, przeto i w związki. Mieli bardziej spójny system wartości, który nawet jeśli ulegał zmianie to dlatego, że wymagały tego warunki. My 30-latkowie również jesteśmy elastyczni, a jakże. Może nawet za bardzo. Świat wymaga od nas elastyczności na każdym polu, toteż elastycznie traktujemy życie pozbywając się własnego systemu wartości. A jeżeli go mamy, to bywa niespójny i daleki od prawdziwego życia. Nazywamy go wówczas idealizmem.


Zdjęcia:
1. madworldnews.com
2. www.leicesterpsychotherapyandcounselling.co.uk

O dobrych sprzedawcach, zabobonach i o tym czego nie można ubrać na Sylwestra

Będąc dziećmi, zwykle pukamy się w czoło, słuchając anegdot i historyjek osób dojrzałych wiekiem. „Postradał zmysły”, myślimy, słysząc kolejną umoralniającą bajkę z ważną puentą. Dopiero w późniejszym wieku, zaczynamy cenić mądrość doświadczenia wynikającą z życia starszych ludzi. Dostrzegamy logikę i uczymy się znaczenia metafor.


movies-the-witches

Klient-sprzedawca

Jak to się zwykle zdarza kilka razy w miesiącu- w dni wolne od pracy- poszłam na halę targową, odwiedzić starszą, dziarską panią by kupić u niej wełniane skarpety i pończochy. Ma najlepszej jakości wełnę, poza tym jest typem sprzedawcy, co to rozpoznaje stałą klientelę. Zagaduje, uśmiecha się a nawet doradza. Też pracuję w sprzedaży, więc cenię ten rodzaj relacji klient-sprzedawca.

-Szanowna panienka czego sobie dziś życzy?- pyta rumiana staruszka.
-Poproszę  skarpety z owczej wełny i czarne pończochy.- odpowiadam.
-A rozmiar tych pończoch to jaki?
-Trójka.
-Takie grubsze, matowe?
-Wie pani co, raczej cienkie bo to na Sylwestra.
-Och nie kochanieńka!
-???
-Czarnych na Sylwestra nie można!
-Nie można?– pytam zdumiona.
-A no nie można. Tak ludzie gadają. I moja babka tak mówiła i mama.
-Że czarnych pończoch w Sylwestra nie można?
-Że nic kochanieńka, zupełnie nic czarnego w Sylwestra! Nawet majteczki i biustonosz kolorowe lub białe. Że to złowróżebne tak na czarno…-mówiła ściszonym głosem.
-Ale ja mam kolorową sukienkę w duże kwiaty, więc myślę, że pończochy mogą być czar…
-Nic czarnego!- skwitowała.

Lepiej chuchać na zimne… z przymrużeniem oka

Tak oto z hali targowej wyszłam z pakietem beżowych pończoch (choć czarne też były na stanie, a jakże). Zdaję sobie sprawę, że wiara iż czarne w Sylwestra przynosi pecha jest zabobonem. Z drugiej jednak strony, może z czegoś wynika? Gdyby prześledzić statystyki z ostatnich stu lat i zobaczyć jak wyglądał nadchodzący nowy rok u osób bawiących na Sylwestrze w czarnych sukniach a tych na kolorowo, może faktycznie dałoby się zauważyć, że to o czym rozmawiają kobiety ściszonym głosem ma w sobie ziarno prawdy? Więc po co kusić los? Niemniej jednak, starsza kobieta zobaczyła, że liczę się z jej zdaniem. W dzisiejszych czasach młodzi ludzie, rzadko zgadzają się ze starszyzną, stąd powiększająca się przepaść międzypokoleniowa. A tak wszyscy są szczęśliwi- staruszka jest pewna, że ostrzegła mnie przed nieszczęściem, ja zacieśniłam kolejną relację, no i mam ładne pończochy. Beż też jest w modzie.

Jednego kobiecie nie można odmówić. Umiejętności negocjacyjnych 🙂
Dobrej zabawy i wkroczenia w Nowy Rok z głową pełną pomysłów, wiarą w siebie i dobre intencje ludzi. Do zobaczenia w 2015! 🙂


Zdjęcie: news.distractify.com