Archiwa tagu: Nathaniel Branden

Hipokryzja umysłu

heajocker

Stare hiszpańskie przysłowie brzmi: „Bierz co chcesz i płać za to”. To krótkie zdanie doskonale oddaje ideę prawości – czyli uczciwości wobec samego siebie.


Prawość jest ostatnim filarem poczucia własnej wartości, lecz nie najmniej istotnym. Rzadko używam słowa „prawość”, bo dla mnie jest to określenie które ma zbyt religijne powiązanie. Wolę określenie „uczciwość” lub „szczerość”.

Kiedy pierwszy raz w ręku trzymałam  „6 filarów poczucia własnej wartości” Brandena, miałam wrażenie, że rozdział o „prawości” będzie najnudniejszym- zwłaszcza dla człowieka, który ma sporo hedonistycznych skłonności. Nic z tych rzeczy. Dopiero po głębokim przestudiowaniu rozdziału zdałam sobie sprawę jak istotny jest to punkt w budowaniu wysokiej samooceny.  Uczciwość wobec samego siebie to życie według własnego systemu wartości, który jest zgodny z naszymi doświadczeniami i właściwościami. 

Zdrada własnego systemu wartości objawia się  poczuciem wstydu i głębokiej winy. Nikt nas tak bardzo nie osądza jak my siebie samych. Nasze kłamstwa, nieuczciwość czy hipokryzja działań mogą zostać nieodkryte przez bliskich i znajomych, ale nasz umysł będzie znał całą prawdę zawsze i wszędzie. Siłą rzeczy, rozliczymy siebie z tego czy mówimy jedno a robimy drugie; czy wywiązujemy się z obietnic; czy mówimy prawdę; czy żyjemy według wartości które cenimy. Jeżeli nie, samoocena ulegnie destrukcji. Skoro nie możemy sobie ufać, bo zdradzamy system własnych przekonań, jak możemy mieć szacunek do samego siebie? Jak możemy uważać się za wartościowych ludzi? Czy cenimy ludzi, którym nie ufamy? Więc jak możemy cenić siebie, gdy zdradzamy własną moralność?

Jestem daleka od przybierania zbyt poważnego tonu i wygłaszania wykładów o moralności. Chcę tylko pokazać wam to, co dla mnie było absolutnie odkrywcze i oczyszczające- że poczucie winy bierze się ze zdrady samego siebie. Że pozbycie się poczucia winy może się udać dopiero w momencie kiedy przyznamy się sami przed sobą, że popełniliśmy świadomie błąd a teraz płacimy uczuciem nieufności do własnego umysłu. Kolejnym krokiem jest naprawa błędu lub jeżeli nie jest to możliwe- wysyłanie jak najlepszych życzeń w umyśle do osób, które zraniliśmy i determinacja, że od tej chwili będziemy podejmować tylko działania, które są zgodne z tym co mamy w sercu.

A teraz zostaw za sobą ten ciężki balast krzywdy i idź naprzód! Samo przyznanie się, że zrobiliśmy coś nie tak, ma właściwość wyzwalającą. Uczciwość wobec siebie zaczyna się od przejęcia odpowiedzialności za wybory. Zapłać więc rachunek i wejdź na drogę budowania dobrej i szczerej relacji ze swoim najlepszym przyjacielem. Ze sobą.

 

 

Życie celowe

celowe

„Cele nieujmowane w żaden plan działania nie są realizowane. Istnieją tylko jako frustrujące pragnienia. Oddawanie się marzeniom nie pozwala doświadczyć swojej skuteczności.”


Życie celowe jest piątym i przedostatnim filarem poczucia własnej wartości.  Jest czynnikiem popychającym naprzód, jest jednocześnie umiejętnością kreowania własnego życia w sposób uważny i racjonalny.

Świadomie zamieściłam taki a nie inny cytat w lidzie, bo uważam że tłumaczy, dlaczego niektórzy z nas nie osiągają sukcesów w życiu- nie przekładamy celów na konkretne działania, nie podejmujemy kroków, nie realizujemy określonych planów. Aby dojść do mety trzeba wiedzieć czym jest meta i jak do niej dotrzeć. Same marzenia nas do niej nie doprowadzą.

Sukcesy nie świadczą o wysokiej samoocenie, są jedynie jej przejawem, produktami ubocznymi.  Cała sztuka tkwi w logice „jak z punktu A dojść do punktu B”.  Ważne jest by, prócz ustalenia priorytetów, znaleźć odpowiednie środki, umieć je zastosować i regularnie potwierdzać własną skuteczność i drogę do celu. Jak powiedział przemysłowiec A. Carnegie: „Możecie zabrać nasze fabryki, kontakty handlowe, środki transportu i pieniądze- zabrać nam wszystko, zostawiając tylko organizację pracy- a za cztery lata odrodzimy się na nowo”. Chciał przez to powiedzieć, że cały potencjał tkwi w umyśle. Sukcesy są skutkiem podejmowania właściwych i świadomych decyzji przy jednoczesnej determinacji. Decyzje natomiast świadczą o naszej skuteczności. Napełniają uczuciem, że dorastamy do wymogów życia co bardzo buduje wysoką samoocenę. Ta natomiast kiedy wzrasta, aktywizuje nas do podejmowania nowych wyzwań- co jeszcze bardziej ją utwierdza. Życie celowe jest zatem zjawiskiem dwutorowym i działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Im więcej z siebie daję i im bardziej rezultaty są wymierne, tym bardziej ufam sobie i lubię jako człowieka.

Co jest twoim marzeniem? Uczyń z tego cel- a więc coś co chcesz osiągnąć. Dowiedz się co musisz zrobić, czego się nauczyć lub co powinieneś zdobyć by w przyszłości dojść do celu. Teraz zlikwiduj wszystkie „chyba”, „mam nadzieję” ,”wierzę” i po prostu to zrób- podejmij konstruktywne działanie. Pamiętaj by być cierpliwym. Do celu dochodzą osoby, które pracują regularnie, wyciągając wnioski z własnych błędów i mają nieustannie otwarty umysł na nowe możliwości, które  pomagają osiągnąć rezultat.

Punkt zwrotny

wallpaperski
W życiu każdego z nas przychodzi czasem moment powiedzenia sobie „dość”. Nazywam go punktem krytycznym, bo jest bodźcem do zmiany własnego życia. Z frustrującego na takie, które przyniesie zadowolenie i szczęście. 


Miałam wiele momentów zwrotnych w swoim niemal trzydziestoletnim życiu. Niektóre motywowały mnie do podjęcia długofalowej zmiany, inne wybuchały jak wulkan, po których po prostu składałam wymówienie w pracy i czekałam na to, co przestrzeń zaproponuje. Nikogo nie zachęcam, do podjęcia drugiej decyzji, nieważne jak bardzo sfrustrowani byście nie byli. Przestrzeń nie zawsze ma do zaoferowania miłe niespodzianki niczym as wysuwający się dyskretnie zza mankietu. 

Postanowienie zmiany życia jest pierwszym krokiem, za którym muszą pójść kolejne, poparte działaniami. Kiedy czujesz frustrację, nieustanną melancholię czy smutek, warto zastanowić się- co jest nie tak? Zadać sobie pytanie- która sfera życia nie funkcjonuje poprawnie i dlaczego? Ja również postawiłam sobie to pytanie pół roku temu. Frustrował mnie nieustanny brak pieniędzy i praca, której nienawidziłam. Przy nadarzającej się okazji i sprzyjających warunkach wyruszałam więc na północ- tam gdzie pieniądze leżą na ziemi. Do Norwegii.

A tam druga Polska. Tyle, że droższa. Chleb za 30 koron i makaron za 24 (podziel na pół i wyjdą złotówki). Podstawowa znajomość norweskiego okazała się zbyt… podstawowa i po kilku miesiącach jeszcze bardziej zrezygnowana przyleciałam do kraju, wracając na identyczne stanowisko pracy jak przed wyjazdem. Cofnęłam się więc do punktu wyjścia, odrobinę bogatsza w doświadczenie i uboższa finansowo. 

Parę miesięcy później, nadszedł kolejny, mam nadzieję, konstruktywniejszy moment zwrotny. Zobaczyłam, że moim życiem rządzi schemat, w którego sidła wpadłam. Pracuję wciąż na podobnych stanowiskach pracy, bo przecież nie posiadam innych umiejętności i nic nie robię, by sobie je stworzyć. Postawiłam sobie nisko barierkę i kurczowo jej się trzymam w obawie przed niekontrolowanym poślizgiem. W uświadomieniu sobie takiego stanu rzeczy pomogły mi również dwie książki, o których pisałam we wcześniejszych artykułach: Szczęście to nie przypadek, której autorzy pokazują czytelnikom nieskończone możliwości zawodowe oraz 6 filarów poczucia własnej wartości, która rozbudza uważność i prowokuje do zadawania pytań, czy swoje życie i nawyki myślowe faktycznie można zmienić na produktywniejsze.

Punkt zwrotny to nie tylko moment krytyczny, kiedy zaczynasz dostrzegać co jest nie tak. To również moment skierowania kroków na inny tor. Zaczyna się od myślenia- co mogę dla siebie zrobić, by moje życie było lepsze? A gdy znajdujesz odpowiedzi lub przynajmniej intensywnie ich szukasz, przychodzi też praca, którą trzeba wykonać. Ja założyłam bloga i odświeżyłam sobie stare kontakty z dziennikarstwa, nawiązałam współpracę z telewizją internetową, biorę też udział w jednym projekcie coachingowym, który pomaga mi znaleźć ważne dla mnie odpowiedzi w obszarze samorealizacji. A ty? Co możesz dziś zrobić, aby mieć lepsze życie?

 

 

Powiedz głośno czego pragniesz

bmx

Powiedz ludziom, że pragniesz mieszkać na Hawajach, albo że chcesz wyruszyć w samotną podróż dookoła świata. Powiedz, że chcesz napisać książkę w drewnianej chacie pod lasem lub, że marzysz o znalezieniu lepszej pracy, by mieć więcej na koncie. Powiedz to wszystko odważnie i wiedz, że masz do tego prawo. Do ziemi na Hawajach, dużej pensji na rachunku i sukcesu jako powieściopisarz.


Masz prawo, by marzyć, zdobywać odpowiednie narzędzia i ostatecznie osiągać zamierzone cele. Masz prawo do bycia szczęśliwym i masz do tego warunki. Bo jesteś istotą rozumną a więc istotą, która jest w stanie zapewnić sobie wszystko by spełnić marzenia- zdobyć dyplom, zarobić więcej pieniędzy i kupić bilet na koniec świata. Jednocześnie też możesz i masz całkowite prawo, by odmawiać robienia czegoś, co jest przeciwne z twoim systemem wartości i zasadami, którymi kierujesz się w życiu. Nie bój się mówić „nie”. Powiedz „nie”, gdy się na coś nie zgadzasz. Lub gdy najprościej w świecie, nie masz na coś ochoty. To zdrowe i uczciwe , by komunikować światu otwarcie o własnych potrzebach, zamiarach czy przedstawiać określone poglądy. Ile razy godziłam się na coś, by tylko umilić czyjeś życie. Efekt zawsze był identyczny. Ja marudziłam, a odbiorca szlachetnej pomocy czuł dyskomfort. Typowa relacja lost-lost. Nikt nie wygrał. Były tylko ofiary i złe wrażenia.

Asertywność, bo o niej piszę- jest czwartym filarem poczucia własnej wartości. Jest szacunkiem do samego siebie i umiejętnością dokonywania wyborów adekwatnych do nas samych. Jest zaprzeczeniem nieśmiałości. Jest odwagą by powiedzieć „tak” dla swoich potrzeb i pragnień, jednocześnie jest stanowczością w działaniu i w odmowie.

Jak rozpoznać czy jesteśmy asertywni? Spójrz na swoje działania. Czy pokrywają się z tym o czym marzysz? Czy idziesz w kierunku samospełnienia? Co dziś zrobiłeś, by choć trochę przybliżyć się do urzeczywistnienia pragnień? Kiedy ostatnio wszedłeś z kimś w dyskusję? Konstruktywną rzecz jasna, bez walki na noże. Czy czujesz się spełniony? Czy nie boisz się mówić co czujesz i do czego dążysz? Czy walczysz o swoje? Często ludzie asertywni, mający wysoką samoocenę, niesłusznie są nazywamy egoistami, egocentrykami, bufonani, bo świat nie przywykł do indywidualności. Ludzie nie lubią osób, które robią to na co mają ochotę, bo sami żyją w schemacie, który przypomina kręcenie się za własnym ogonem. Nie musisz krzyczeć, nie musisz rzucać mołotowem w sklepowe witryny. Nie o to chodzi. Chodzi o śmiałość by wejść na szczyt i iść pod wiatr, gdy wszyscy zawracają.