Archiwa tagu: coaching

Jak nie TERAZ, to kiedy?

0 (1)

Pewnie NIGDY. Bo przyszłość nie istnieje. Jeszcze nie nadeszła i prawdopodobnie będzie inna niż się spodziewamy. Warunki będą gorsze, niż byśmy sobie życzyli. Zawsze będzie nie tak i ostatecznie zostaniemy zawieszeni w potencjalnie istniejącej przyszłości, która gdzieś jest; kiedyś nadejdzie a może nie.


I tak oto w ten sposób skazujemy się na cierpienie czekania. Budowania wymarzonego życia  w głowie. Żyjemy więc jak duchy czy zjawy prowadząc iluzoryczne życie, dalekie od prawdziwego doświadczania rzeczy. Nigdy nie będzie lepszego czasu na zmianę, działanie, spełnianie marzeń jak nie TERAZ. 

Prawdopodobnie wielokrotnie odkładałeś marzenia na bok, mówiąc że kiedyś przyjdzie odpowiedni czas. Zapewne będą lepsze warunki- ludzie będą mieli wobec Ciebie mniej oczekiwań, będziesz bogatszy, bardziej doświadczony. Czas będzie sprzyjał a Ty nabierzesz chęci i rozwiniesz właściwą motywację.

Prawda jest jednak taka, że nigdy nic nie będzie… bez Twojego osobistego udziału. Rzeczy nie dzieją się same- trzeba im pomóc, wziąć je w garść i uczynić takimi jakimi chcesz by były! Życie nie układa się samo- to Twój czas i Ty masz ułożyć go w sposób, który zapewni Ci szczęście. Na tym polega wolność, dojrzałość i niezależność.

Jako ludzie żyjący w demokratycznym świecie, jesteśmy wyposażeni w dwie wspaniałe rzeczy:

  • możliwości
  • wolną wolę

Te dwa czynniki są źródłem osobistej wolności, dzięki nim bowiem dokonujemy wyboru w najmniejszym choćby momencie życia. Wybieramy- czy tolerujemy życie takim jakim jest, czy raczej chwytamy w dłonie cugle dzikiego konia i mówimy mu dokąd pognać.

Z doświadczenia wiem, że nieustanne odkładanie rzeczy na później wytwarza kiepski nawyk unikania odpowiedzialności. Jedyne co rozwijamy, to strach i lenistwo. Boimy się tego co może nas spotkać, boimy się działania, zmiany życia, ciężkiej pracy w drodze do celu a nawet własnego szczęścia, bo w gruncie rzeczy kochamy ten nasz mały smuteczek, utwierdzający w słodkim nicnierobieniu. Nonsensem jest mówienie „jutro, za pół roku, za rok”. Nigdy nie będzie bardziej odpowiedniego czasu niż TERAZ. Jeżeli już dziś chodzi nam coś po głowie, to znak, że własnie oto zeszły się idealne warunki by to zrobić.

Boimy się trudności… Oczywiście. Bo jak każda istota żyjąca na planecie zwanej Ziemią chcemy uniknąć cierpienia i porażek. Z tym że, porażki są nieodłącznym elementem życia- podobnie jak śmierć i choroba są częścią ludzkiej egzystencji. Będzie trudno, czasem zaboli. Ale każdy krok naprzód, doświadczenie, zrobienie, działanie lub opuszczenie strefy własnego lenistwa i komfortu będzie częścią Twojego osobistego rozwoju.

Odkładanie na później niczego nie zmieni. Spowoduje jedynie gorycz w momencie, kiedy zobaczysz, że faktycznie warunki przeminęły a na pewne rzeczy jest za późno. Działanie TERAZ może przynieść Ci wszystko. Będzie to jak użycie narzędzia, którego nie znasz, a nieznany i ryzykowny rezultat nadejdzie dopiero za pewien czas. Może to będzie coś dobrego i pięknego a może nie. Życie pełne jest niespodzianek, jednak podążanie własną drogą sprawia że częściej doświadczysz miłych niespodzianek niż przykrych. I nie powiesz, że nie próbowałeś. Życie jest doświadczeniem. A doświadczenie każdego, choćby małego detalu w jego procesie jest wewnętrznym bogactwem. 

Zadanie na DZIŚ:

Zrób trzy małe rzeczy, które zawsze chciałeś zrobić, lecz stosowałeś wymówki „nie, bo…”.
To mogą być drobnostki takie jak zaproszenie kogoś na kawę, kupienie ogromnej muffinki czy założenie bloga. Zrób to dziś. Bez wymówek! A potem zobacz jak się z tym czujesz, zapisz to. Następnym razem, gdy będziesz wzbraniał się przed działaniem, odczytaj raz jeszcze jakich uczuć doświadczałeś. Powodzenia!

Zdjęcie:
1.) wethinker.com

Reklamy

Jak żyć, panie… Poradniku?

_DSC4193

W księgarniach półki pełne są recept na szczęście, bogactwo i miłość. Znane wydawnictwa przynajmniej raz na miesiąc podsuwają nowe, papierowe hity, które obiecują czytelnikom wszystko co potencjalnie może uczynić szczęśliwym. Pytanie jednak, co spośród tak wielu dostępnych książek wybrać, by nie tracić czasu i nie rozbudzać w sobie i tak już dostatecznie wielkiego ego?


Pomysł na napisanie tekstu nasunął mi się podczas lektury „cudownego poradnika”, który przyciąga uwagę krzykliwym tytułem i rzekomą liczbą sprzedanych egzemplarzy. Tak oto ja, Kamila G. (i wstyd mi strasznie) stałam się ofiarą książki o inteligentnie brzmiącym tytule, Dlaczego mężczyźni kochają zołzy, autorstwa Sherry Argov.

Nie zrozumcie mnie opacznie, książka nie była taka zła. Intencja autorki była jak najbardziej właściwa, choć przekazana w sposób daleki od poprawności politycznej. I równouprawnienia. Gdyby przekartkować pozycję, czytając ledwie nagłówki i podrozdziały, rzec by można, że to świetnie skrojona pozycja na „złapanie faceta”, kosztem własnego prawdziwego ja. Lecz…

Sięgając trochę głębiej (inaczej- wczytując się), prawdziwym celem autorki była chęć rozbudzenia w czytelniczkach siły we własną niezależność. Argov namawia byśmy pokochały siebie i postawiły własną osobę, pasje i świat na pierwszym miejscu a dopiero potem ukochanego mężczyznę. Dlaczego? Bo gdy czynimy z partnera księcia na białym rumaku, po niedługim czasie stajemy się bohaterkami dramatów, odkrywając że partner jest tylko zwykłym człowiekiem z milionem skaz. Pozbawiając związek tęczowo-skrzydłych motyli i wygórowanych oczekiwań, oszczędzamy samym sobie i partnerom kłótni, histerii, tragedii i tych wszystkich, jakże pięknych scen teatralnych.

ksiazkii

Sedno przesłania jest, moim zdaniem jak najbardziej trafne. W czasach, w których kobieta ma być boginią na pełnych obrotach przez 24h/dobę- seksowną, piękną, pracowitą i jednocześnie miłosierną niczym Matka Teresa, autorka zdaje się przełamywać ten schemat, pisząc „wrzućcie na luz!”. Argov wbija zbyt pokornym kobietkom, niczym młotem pneumatycznym- by były zwykłymi ludźmi i kochały siebie, dając sobie wszystko czego życzyłyby sobie od partnerów. Jaki to przyniesie rezultat? Oczywiście spełnienie i osobistą realizację, które nie wynikną z racji bycia w związku, lecz z faktu polegania wyłącznie na sobie. Partner ma być dodatkiem do pięknego życia a nie…całym życiem.  Dzięki temu ze związków schodzi zatęchłe powietrze- wpuszcza się bowiem wiele świeżości w postaci zdroworozsądkowych wyborów i swobody.

Byłam w stanie wyłowić tę perłę ze śmietnika wielu zbędnych zdań zawartych w lekturze książki,lecz  czytelnicy bez zdrowego filtra dostaną jedynie mocno przerysowany poradnik gry pod tytułem „kto kogo złapie”, lub „kto będzie na górze”. W ogólnym rozrachunku, wydawać by się mogło, że aby zbudować dobrze funkcjonującą relację z osobnikiem płci przeciwnej, trzeba grać, zakładać maski, uciekać niczym zając przed złym wilkiem. I dlatego unikam tego typu książek a i was szczerze namawiam do sięgania po dzieła nieco głębsze o bardziej przejrzystym przesłaniu, które skupiają się na autentycznym wzroście ludzkiego poczucia własnej wartości a nie swojego ego. 

_DSC4224

Dobre podręczniki nieczęsto będą w top 10 empikowych bestsellerów. Niekiedy będzie trzeba do nich dotrzeć poprzez szereg medium, takich jak blogi, prasa coachingowa oraz strony traktujące o rozwoju i psychologii. Autorzy zwykle mają na koncie ambitniejsze dokonania niż własne show w tv czy „milion sprzedanych egzemplarzy”. Jeżeli czytacie ambitną prasę, często znajdziecie tam recenzje i zajawki nowości książkowych wartych polecenia; odwiedzajcie też opiniotwórcze strony dla czytelników, które również przez czytelników są tworzone. Czasem ich zdanie, to najlepsza rekomendacja.

Zdjęcia:
1.) archiwum własne
2.) czarna-morenita.blogspot.com
3.) archiwum własne

Ile inwestować? Poradnik dla leni

picturesofmoneyorg

Czy warto inwestować- w to co kochasz, w siebie, marzenia, plany na przyszłość i oczekiwania? Skąd wiadomo, że to nie będzie stratą pieniędzy? Czy ktoś nam zwróci choć złotówkę i poświęcony czas?


Bo przecież nie można robić tego bez końca, gdy nie przynosi wymiernych rezultatów, prawda? Jak więc obiektywnie ocenić gdzie jest granica w przeznaczaniu pieniędzy i czasu na coś na co się uparliśmy?

Wytrwali twierdzą, że nieustanna inwestycja w siebie i pasje musi w którymś momencie przynieść oczekiwane rezultaty, bo „tylko ciężką pracą ludzie się bogacą”. Jakkolwiek głupie powiedzenie to by nie było, to pewnie ma w sobie ziarno prawdy. Chcieć to móc. A móc to przede wszystkim działać aktywnie i z radosnym wysiłkiem na poczet idei, w które wierzymy.

justynapiesiewiczpl

Coach, Michał Pasterski (www.michalpasterski.pl) twierdzi że każdy z nas potrzebuje około 1,5-2 lat na przekwalifikowanie się i zdobycie warsztatu by stać się dobrym w konkretnej dziedzinie. Dla mnie to wersja optymistyczna, choć wcale nie pozbawiona racji bytu. Załóżmy jednak, że jesteśmy nieco bardziej leniwi, niż każdy porządny coach by sobie życzył. Jak daleko warto się posunąć akceptując jednocześnie swój rytm (powolnego) działania?

Większość z nas ma trochę z lenia. Gratuluję tym, którzy tu zaprzeczą, i zazdroszczę bo jako urodzona waga kocham wygodę, luksus i słodkie nicnierobienie. Ale do rzeczy, w co inwestować?

1. Oczywiście we własną stronę w internecie oraz fanpage na Facebooku. Jeżeli istniejesz w social mediach to istniejesz wszędzie a według dzisiejszych statystyk FB jest trzecią potęgą po Chinach i Indiach.

2. Jeżeli masz firmę/stronę/bloga, wykup reklamę na Facebooku. Na to nie potrzebujesz dużo pieniędzy, choć więcej pieniędzy to także większy zasięg. Ale załóżmy, że masz dość ograniczony budżet. Inwestując zaledwie 20-50 zł tygodniowo dotrzesz do grupy około 2.000-10.000 osób. Jeżeli nie zapoznałeś się jeszcze z ofertą Facebook for business, to koniecznie odwiedź tę zakładkę.

businesstravellerpl

3. Zainwestuj w przyjaciół. Innymi słowy opowiedz o tym co robisz i poproś ich o pomoc- o promocję Twojej firmy/strony/bloga. Plotki i wieści przekazywane drogą pantoflową rozchodzą się najszybciej a rekomendacje przyjaciół i znajomych znaczą czasem więcej niż najdrożej wykupiona reklama.

4. Nie bądź łoś- ucz się! Głupio byłoby ciągle być ostatnim w szeregu przez swoją ignorancję, czyż nie? Śledź swój rynek, dokształcaj się. To nie musi pozbawiać cię pieniędzy. Kup kilka książek, odwiedzaj dobre strony w internecie, które pomogą ci zwiększyć wiedzę na temat swojej branży. Internet to również dobre źródło zapoznania się z konkurencją.

5. Zainwestuj w wizerunek. To niestety jedna z droższych działek. Będziesz potrzebować dobrych ubrań, zdjęć, być może będziesz też musiał zapłacić komuś za ulepszenie strony czy loga firmy aby wszystko miało ręce i nogi, czyli by (przynajmniej próbować) stwarzać pozory profesjonalisty.

Tych kilka drobnych porad pomoże Ci się utrzymywać się na stabilnej powierzchni, choć są to inwestycje długofalowe na które trzeba poświęcać czas i parę groszy. Warto jest być na bieżąco we własnej branży by nie ograniczać się do zdobytych pagórków, kiedy przed nosem wyrastają szczyty Himalajów. Bo nie chodzi o to by nie utonąć, a o to by złapać dobrą falę, czego i wam i sobie życzę 🙂

Zdjęcia:
1.) picturesofmoney.org
2.) justynapiesiewicz.pl
3
.) businesstraveller.pl

Co jest Twoją misją?

way

Co jest Twoją misją, inaczej powołaniem? Co lubisz robić i do czego czujesz pociąg? Jakie masz talenty i umiejętności? Co jest Twoją dominującą właściwością? Zastanawiasz się nad tym? Bo ja zawsze o tym myślałam, ale nie w sposób praktyczny, który motywowałby do działania; myślałam raczej życzeniowo i przypuszczająco, „co by było, gdyby…”.  Ciekawiło mnie bowiem, jakie znaczenie dla świata miałoby to, że robię to co lubię i do czego mam talent.


A znaczenie miałoby ogromne, nie sądzisz? Wyobraź sobie, że dokładnie w tym momencie swojego życia robisz dokładnie to o czym marzyłeś całe dzieciństwo (pomiń ten punkt, jeśli twoim marzeniem było strzelanie z procy do bezdomnych kotów). To nie musi być twoja praca; to nie musi przynosić dochodów (choć może). Jak się czujesz? Szczęśliwy? Tak. Sądzę, że robiąc to co zawsze w skrytości ducha czuliśmy, bylibyśmy szczęśliwi. I tu mogę zakończyć, bo wszystko inne nie ma tak ogromnego znaczenia. Bo kiedy jesteś szczęśliwy dokładasz solidną cegiełkę wartości dla świata, który potrzebuje ludzi spełnionych. Tacy ludzie budują nowy świat, zmieniają tor wydarzeń lub po prostu dają innym tysiąc innych, pomniejszych właściwości takich jak poczucie bezpieczeństwa, radość, spokój i wiarę w możliwości.

Książka, która wczoraj wpadła mi w ręce zachęciła mnie do tego by pomyśleć- gdzie jestem, co robię, co chcę robić i gdzie chcę dojść. Nieustannie też poruszała temat „życiowej misji”, czyli właśnie owego powołania, które uwypukla życie i czyni je bardziej wartościowym. Coaching, czyli restauracja osobowości, Macieja Bennewicza, jest książką dla ludzi szukających odpowiedzi na powyższe pytania. Autor za cel postawił sobie zaktywizowanie ludzi do działania i podążania własną ścieżką.

bennewicz

Uprzedzę z góry- nie recenzuję książki, nie przeczytałam jej, a ledwie musnęłam kilka fragmentów. Były to jednak fragmenty na tyle mocne i skłaniające do refleksji, by zachęciły mnie do powrotu; więc kiedy skończę to co czytam aktualnie, na pewno będzie pierwszą w kolejce. Skoro ledwie mała jej część, sprawiła że chcę coś zmienić, to zapewne już dziś śmiało mogę ją polecić.

Owy fragment, był historią pewnego polskiego zakonnika, który podróżując po świecie, spowiadał ludzi w ośmiu różnych językach, a każda spowiedź czy rozmowa z nimi sprowadzała się do jednego- że rozmówcy nie czuli się szczęśliwi- minęli się bowiem z tym o czym marzyli przez całe życie. W obawie przed krytyką, przed inwestowaniem w siebie, w obawie przed tym, że nie są dostatecznie dobrzy lub gotowi. Brzmi znajomo? Bo ja się podpisuję pod tym obiema rękoma.

coaching-czyli-restauracja-130_l

Krótki lid pod tytułem, brzmi: „Zawsze jest za pięć dwunasta, aż do chwili kiedy niespodziewanie będzie już pięć po. Teraz jest właśnie za pięć”. A więc jest jeszcze czas. Ten czas nazywa się Teraz. Teraz jest czas na zmianę, Teraz jest czas na działanie, Teraz jest czas na Twoje wspaniałe życie. Chwyćmy więc byka za rogi i uczyńmy go naszym. Co Ty na to? 🙂

Blog Bennewicza: http://www.bennewicz.pl/blog/

Zdjęcia:
1). http://www.customize.org
2). http://www.weekend.gazeta.pl (Maciej Bennewicz)
3). www. merlin.pl

Jak być wydajnym człowiekiem?

Productivity Freeway Exit Sign

Świat wymaga od nas wysokiej wydajności. Mamy działać na pełnych obrotach w: pracy, domu, a nawet podczas rowerowej przejażdżki. Sami również tego od siebie wymagamy i nie jest to niczym złym. Niemal każdy z nas chce przeżyć życie intensywnie, wyciskając z niego co się da.


Pytanie tylko jak to zrobić i co się składa na wysoką wydajność? Otóż jest to sześć elementów, w czym dwie z nich to absolutna podstawa. Zadaj sobie kilka pytań i pracuj nad tymi sześcioma elementami a będziesz w stanie podnieść się z poziomu przeciętnej wydajności, na wysoki poziom efektywności.

1. Cel- czy jesteś świadomy do czego dążysz? To twoje marzenia, dążenia, twoje osobiste priorytety. To klarowna droga, którą idziesz. Świadomość drogi pozwala łatwiej znaleźć odpowiednie narzędzia do realizacji celów. Są to także pomniejsze cele, przy których można zapytać samego: jak mogę dobrze służyć? Jak mogę być dobrym pracownikiem/szefem? Jak mogę być dobrym partnerem/przyjacielem? W jaki sposób mogę być dla innych?

2. Obecność- to całkowite zaangażowanie w się w tu i teraz; bycie skoncentrowanym na zadaniu i drugim człowieku; to całkowita uważność i wysoka energia. Staraj się być zaangażowany w każdą relację i każdą sytuację, bądź zawsze w tu i teraz i zobacz co się wydarzy, zobacz jak bardzo inni otworzą się na ciebie i obdarzą cię głębokim zaufaniem.

Są to dwie podstawy wydajności. Dalszymi ważnymi elementami, nad którymi trzeba popracować, są:

3. Psychika– to cechy waszej osobowości, które wpływają na to, w jaki sposób dążycie do celu. Zadaj sobie dwa pytania- jakie trzy hasła najlepiej cię określają i jakie trzy hasła najlepiej określają twoje relacje z otoczeniem? Mogą to być również hasła, które chcecie by was określały, a więc coś do czego dążycie. Możecie je sobie zapisać na kartce i mieć zawsze w pobliżu, aby porównywać- czy to co robicie, to w jaki sposób żyjecie jest bliskie temu co napisaliście na kartce. Jeżeli nie, zastanówcie się, co zrobić, by podnieść się na ten poziom. Te sześc haseł, to wasz wysoki poziom do którego dążycie. Ja mam zapisane: determinacja, fascynacja, obecność. Myślę, że determinacja określa mnie jako człowieka teraz a fascynacja i obecność, to coś do czego dążę. Chcę nieustannie ekscytować się życiem, światem i ludźmi. I chcę przy tym zawsze być w tu i teraz, w pełni zaangażowana w sytuacje.

4. Fizjologia- często pomijana a jakże ważna. To wasz poziom energetyczny, samopoczucie waszego organizmu. Nikt z nas nie jest w stanie być wydajnym, kiedy ciało odmawia posłuszeństwa. Więc dążąc do wysokiej wydajności trzeba pamiętać o tym aspekcie jakim jest zdrowie fizyczne, na które składają się: wypoczynek, czyli odpowiednia ilość snu (7-8 godzin) oraz optymalne nawodnienie organizmu.

5. Produktywność- skupcie się na rzeczach istotnych; podążajcie za priorytetami; wydatkujcie energię na rzeczy, które  ostatecznie przyniosą wam oczekiwany rezultat. Zadaj sobie jedno ważne pytanie: co jest twoją życiową misją? Do czego dążysz? Znajdź odpowiedź i codziennie pełen inspiracji i optymizmu wykonuj zadania, które ostatecznie przybliżą cię do tego celu.

6. Perswazja (wpływ na innych)- bycie wydajnym to również bycie wpływowym człowiekiem, a więc takim, który przekonuje do siebie innych. Sekretem ludzi wpływowych to entuzjazm. To bycie charyzmatycznym i przekonującym; to spójność w słowach i działaniach. Więc bądź optymistą! Wyzwól w sobie entuzjazm!
Zajmuję się sprzedażą. Od mojego targetu zależy moja wypłata. Potrafię sprzedać produkt lub usługę, kiedy jestem całkowicie zaangażowana i podchodzę do klientów z entuzjazmem, bo nic tak nie przekonuje innych jak: energia, radość i zaangażowanie.

Aby przybliżyć wam o czym piszę, załączam inspirujący wykład z którego wiedzę zaczerpnęłam.  „6 questions for High-Performance from Brendon Burchard”.

Znajdź sobie mentora!

brendon-burchard-total-product-blueprint

Nie namawiam was do zapisania się do żadnej sekciarskiej grupy, ale szczerze zachęcam, by każdy z was znalazł sobie mentora. Kogoś za kogo radami podążycie do czasu aż staniecie się samodzielni, niezależni i rozwiniecie w 100% własny potencjał.


Po co nam „guru”? Po to by móc się na kimś wzorować. Nic tak nie podnosi naszej motywacji i produktywności jak podążanie za dobrym autorytetem. Wzorowanie się na drugim człowieku, który osiągnął to, do czego sami dążymy, pozwala nam uniknąć wielu błędów na ścieżce do celu. I co najważniejsze- skraca drogę. Dobry mentor potrafi wzbudzić entuzjazm do pracy, motywuje do wysiłku i jest najlepszym przykładem, że stosując polecane przez niego metody, osiągniemy sukces. 

Możecie mieć jednego mentora, ogólnożyciowego. Możecie też mieć kilku, w zależności od potrzeb. Wszystko co doprowadzi was do celu i będzie jednocześnie przynosić wam radość, będzie dobre. Jak poznać dobrego „guru” i kto to właściwie mógłby być?  Dobry „guru”, to taki, który współgra z waszymi właściwościami. To ten, z którym łatwo wam jest się utożsamić. To ten, z którym jest „chemia”. Jeżeli czujesz radość i entuzjazm w jego obecności, czytając jego książki, czy słuchając jego rad, a jednocześnie masz pewność, ze człowiek ten zrealizował to o czym mówi, to wiedz, że to właściwa osoba za którą możesz pójść.

Nie każdy potrzebuje mentora. Niektórzy z was są już zapewne tak bardzo rozwinięci, że nie potrzeba wam nikogo, za kim mielibyście podążać. Mentor, to dobre rozwiązanie do czasu aż zrealizujemy siebie, aż staniemy się szczęśliwi i będziemy w stanie samodzielnie wykorzystywać własny potencjał. Nie potrzebujemy nikogo poza sobą by być szczęśliwymi ludźmi. Ale by być szczęśliwymi, musimy mieć zaufanie do własnego umysłu- do naszego potencjału, zdolności i kompetencji i co chyba ważniejsze- musimy wiedzieć jak te kompetencje wykorzystać aby przyniosły oczekiwane rezultaty.
Nie każdy jest jednak takim szczęściarzem, który wie jak z punktu A dojść do odległego punktu B. Ale dobrą wiadomością jest to, że dzisiejszy rynek psychoterapii i coachingu oferuje całą paletę możliwości osobistego rozwoju. Gorąco zachęcam was, do coachingu. Znajdźcie sobie dobrego coacha, odpowiedzcie sobie na najważniejsze pytania i przy pomocy mądrych i doświadczonych ludzi idźcie prostą drogą do celu.

Na filmie widzicie Brendona Burcharda. Człowieka, który mnie fascynuje, całkowicie przekonuje i popycha do efektywnego działania.