Archiwa tagu: kinematografia

10 filmów dla tych, co szukają wolności

Kiedyś regularnie kupowałam magazyn „Film”. W jednym z numerów, mój ulubiony felietonista napisał, po czym poznać dobrą kinową produkcję; mam ten cytat w głowie do dziś: „Porządny film to taki, po którym natychmiast wyciągasz papierosa i palisz go inaczej niż zwykle. Przyglądasz się z zaciekawieniem mijanym przechodniom i nawet latarnie wydają się świecić innym światłem”. Dzisiaj przedstawiam Wam 10 filmów, które poruszają serca i umysły. Są o wolności. O wielu jej znaczeniach i barwach. O potrzebie poszukiwań, o spełnianiu marzeń i poszerzaniu horyzontów. O wolności podejmowania własnych, często tragicznych w skutkach wyborów. Można je oglądać bez końca- w deszczowe dni, podczas chandry, bólu głowy czy mając potrzebę odszukania motywacji do twórczego działania. Bo przecież chodzi o to, by chciało się żyć, w piękny, wyzwalający sposób.


 

10. Jedz, módl się, kochaj (2010), reż. Ryan Murphy

eat

Dlaczego ten film dostał tak niskie oceny na portalach filmowych? Oglądałam go trzykrotnie i nigdy nie potrafiłam znaleźć w nim żadnych uchybień! Wręcz przeciwnie. Mimo, iż fabuła była mi doskonale znana, to i tak nie mogłam oderwać się od ekranu, bo czyż pokręcone życie Liz, nie przypomina życia wielu z nas?

Elisabeth (Julia Roberts) jest trzydziestoparoletnią, niespełnioną kobietą. Chcąc wziąć odpowiedzialność za siebie, podejmuje radykalne kroki by zacząć żyć w zgodzie z rytmem serca. Rozwodzi się z mężem, którego od dawna nie kocha i rusza w długą podróż po świecie, by znaleźć odpowiedź na pytanie kim jest. Podróżuje po Włoszech, trafia na Bali, uczy się medytacji w Indonezji. Brzmi ckliwie? Tak, wiem. Film ma tyle samo zwolenników co i wrogów, podobnie jak książka Elisabeth Gilbert, na podstawie której został nakręcony film. Ja należę do gorących wielbicieli, ale pewnie dlatego, że ufam wyświechtanemu słowu „spełnienie”. Inaczej nie mogłabym się zidentyfikować z bohaterką. „Jedz, módl się, kochaj” prowokuje do podróży w głąb siebie, do zadania sobie kilku ważnych pytań: kim jestem? Dokąd zmierzam? O czym marzę? Kogo kocham? Jak chcę żyć? Jest przy okazji dobrym kinem rozrywkowym i zawiera wszelkie elementy, jakie tego typu kino powinno zawierać- wewnętrzny konflikt, motyw podróży, miłość, przekroczenie progu i happy end. Kino zdecydowanie poprawiające humor.


 

9. Frida (2002), reż. Julie Taymor

frida-green

To film nie tylko o niezwykle utalentowanej malarce, ale o sile walki, jaką nosi w sobie każdy z nas. Frida Kahlo, (Salma Hayek) jest meksykańską uczennicą, marzącą by uczyć się od najlepszych artystów i ostatecznie zostać sławną malarką. Los jednak jej nie sprzyjał. Pewnego feralnego dnia, Frida jadąc tramwajem do domu, ulega wypadkowi i staje się sparaliżowana. Lekarze spisują dziewczynę na straty; ta jednak nie poddaje się. Zaczyna malować i próbuje o własnych siłach stanąć na nogi. Jej determinacja przyciąga uwagę wielkiego malarza Diego Riverę (Alfred Molina) a ten zauroczony silną osobowością staje się jej mentorem i kochankiem.

Z tej historii można czerpać garściami. „Frida” inspiruje do tworzenia, podążania za pasją i zdobywania świata, nawet kiedy ten odmawia nam dostępu. Historie wzięte prosto z życia udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych. Skoro innym się udało, co stoi na przeszkodzie, byśmy sami sięgnęli po intymne marzenia? „Frida” dla mnie jest nie tylko autentyczną opowieścią o odważnej kobiecie, ale również manifestem do kobiet, by żyły jak chciały- z pasją, werwą i miłością.


 

8. Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989), reż. Peter Weir

stow

Ach, Kapitanie, mój Kapitanie! Dlaczego w dzisiejszych czasach nie ma już takich nauczycieli jak John Keating (Robin Williams)? Nauczycieli z powołania, którzy zamiast realizować program, wolą w młodych umysłach rozbudzać ciekawość i prowokują do samodzielnego myślenia? Obecny system edukacji każdego roku udowadnia, że szkoła nie uczy, lecz programuje. A nam przez to brakuje innowacji i kreatywności, polotu i pasji odkrywania. Ocenzurowany spis lektur szkolnych czy propagandowe zajęcia  zamiast lekcji sztuki i literatury wychowują pokolenia bezmyślnych, poprawnych politycznie członków społeczeństwa. Dlaczego? A no żeby było bezpieczniej. Bo kiedy ludzie zaczynają samodzielnie myśleć, zostają zagrożone: polityka, obecna kultura i społeczne nakazy. Na szczęście dla osób o otwartych umysłach jest jeszcze nadzieja w postaci dostępu do mądrych, niezależnych twórczo książek. Dzieł buntowników, wywrotowców, rewolucjonistów, marzycieli i romantyków, którzy patrzyli na świat bez  zniekształcających soczewek. To hasło przewodnie filmu- naucz się patrzeć inaczej i spójrz głębiej.


 

7.  Wszystko za życie (2007), reż. Sean Penn
 a5f43f05ffe7860b3659c80b7fb43a7e

Młody chłopak, Chris (Emile Hirsh), po ukończeniu studiów decyduje się na ryzykowny krok. Porzuca wszystko co ma- samochód, pieniądze, dom, perspektywę dobrze płatnej pracy i rusza przed siebie, na Alaskę. Jaki jest jego motyw? Tęsknota za prawdziwym życiem w symbiozie z naturą. Chris wydaje się być nieco spóźnioną wersją hipisa; kocha naturę, pragnie przygód i wolności i buntuje się przeciw każdej formie zamknięcia i zniewolenia. Łatwo mi przyszło się z nim zidentyfikować. Dlaczego? W dobie nieustannego ruchu i przepływu informacji marzymy często, by odnaleźć magiczny przycisk OFF i wyłączyć choć na chwilę całe wariactwo świata. Zatopić się w ciszy, zjednać z naturą i odnaleźć własne korzenie.

Choć opowieść jest smutna, to i tak potrafi tchnąć ducha w znudzony czy zaśniedziały umysł. Bo oto mamy przed sobą kolejną prawdziwą opowieść o człowieku, który zdecydował się powiedzieć nie systemowi, i żyć wymarzonym życiem, nawet jeśli w perspektywie czasu przyszło za to zapłacić najwyższą cenę.


 

6. Buntownik z wyboru (1997), reż. Gus Van Sant

matt

Kolejny film o systemie szkolnictwa, który przekonuje że geniusz mieszka poza murami uniwersytetów. Will (Matt Damon) jest niewykształconym chłopakiem, który żyje z dnia na dzień. Pracuje fizycznie imając się najprostszych zajęć, a po pracy chodzi z kolegami na piwo. Wydawać by się mogło, że nie dba o to jak żyje- nie inwestuje w siebie, nie ma perspektyw na lepszą przyszłość i sam godzi się na zastaną rzeczywistość. Wszystko ulega zmianie w dniu kiedy potajemnie rozwiązuje trudną, matematyczną zagadkę na korytarzu uniwersytetu podczas wykonywania jednej ze swoich prac. Okazuje się, że chłopak jest niesamowicie inteligentną jednostką i chcąc mu pomóc, profesor uniwersytetu zapisuje go na terapię indywidualną, by ten zmierzył się z własnymi demonami i mógł rozwinąć własne, ponadprzeciętne zdolności. To jednak trudniejsze niż początkowo wszyscy sądzili, łącznie z samym terapeutą (Robin Williams). Lekarz widzi, że nie będzie łatwo. Will buntuje się przeciw formalnej edukacji i każdej formie pomocy. Aby do niego dotrzeć, zaczyna stosować dość nietypowe narzędzia…


 

5. Amelia (2001), reż. Jean-Pierre Jeunett

8-tatou

Czy ktoś z Was jeszcze tego nie widział? Jeśli tak, to musicie nadrobić zaległość, bo „Amelii” nie można nie znać. Film jest tak inspirujący, ciepły i zabawny, że całkowicie odmienia perspektywę patrzenia na świat. Przynajmniej na chwilę. Udowadnia, że dla każdego jest szansa na szczęście, niezależnie od stopnia dziwactw które nosi w sercu.

„Amelia” to baśń dla rozmarzonych dorosłych. Wszystko co towarzyszy filmowi wydaje się pochodzić z innej krainy. Tytułowa bohaterka, to młoda dziewczyna mieszkająca we Francji. Żyje samotnie i na pozór normalnie, lecz gdy nikt nie widzi zatapia się w świecie własnych fantazji. Pewnego dnia znajduje w wynajętym przez siebie mieszkaniu małą skrzynkę z pamiątkami, schowaną przez małego chłopca wiele lat wcześniej. Mimo, że  według metryki chłopiec powinien być już staruszkiem, Amelia postanawia go odszukać i wręczyć mu osobliwe znalezisko. To daje początek historii polegającej na uszczęśliwianiu innych ludzi. Amelia, niczym dobra wróżka w przebraniu. robi ludziom psikusy, które wywołują na ich twarzach uśmiech. O nietuzinkowości jej pomysłów niech świadczy to, że wysyła pewnego ogrodowego krasnala w „podróż po świecie”. Fajnie? Pewnie, że fajnie! Film pełny jest tego typu pomysłów; rozbudza w widzu kreatywność i prowokuje do odszukania Wewnętrznego Dziecka w sobie. Po tym filmie, każdy papieros będzie smakował inaczej.


 

4. Gwiazd naszych wina (2014), reż. Josh Boone

3ebfcf3edfecf7892c634677c6c118cc

Hazel to siedemnastoletnia dziewczyna chora na raka tarczycy. Jej najbliższym towarzyszem jest butla z tlenem, w razie gdyby zaczęła się dusić. Gus, to chłopak chory, podobnie jak ona na nowotwór, po  amputacji nogi. Oby dwoje poznają się na grupie wsparcia dla młodych ludzi. Początkowa przyjaźń tej dwójki zamienia się w coś więcej. Jest delikatnie rozwijającym się kwiatem ciepłych uczuć, odkrywania własnej seksualności w chorobie i szukania sensu życia w życiu które jest niepewne i kruche jak lód.

To nie jest zwykły film o umieraniu lecz o akceptacji tego, co nieuchronne. Przy całej swej melodramatyczności i ciężarze trudnego tematu opowieść jest optymistyczna i dobrze się ją ogląda. Może to zasługa ciekawie skrojonego scenariusza, a może młodych bohaterów, którzy mają w sobie entuzjazm na przekór wyrokom lekarzy? Pewnie jedno i drugie. Po obejrzeniu „Gwiazd naszych wina”zaczyna się na nowo wierzyć w radość istnienia- w coś tak subtelnego, o czym zapominamy każdego dnia. Główni bohaterowie udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych i wszelki powód zachęcający do życia jest ważny i potrzebny.


 

3. Ze wszystkich sił (2013), reż. Nils Tavernier

filo

Wybierając się do kina, miałam uczucie że idę na ckliwy melodramat o tym, że niemożliwe staje się możliwe. Tymczasem dostałam coś zupełnie innego- dramat owszem, ale i komedię, nieźle zaadaptowaną biografię i ciepły, familijny film o tym, że każde marzenie jest po to by je spełnić. Nie by wygrać, czy by zdobyć laury, lecz by się odważyć pójść swoją drogą.

Julien to nastolatek z porażeniem mózgowym, którego życie toczy się w rutynowy, metodyczny sposób. Jest nieszczęśliwy i samotny. Najbardziej bolesny wydaje się być dla niego brak kontaktu z ojcem, który nigdy nie pogodził się z tym, że ma chorego syna. Pewnego dnia, ojciec oznajmia rodzinie, że stracił pracę, co tylko zwiększa napięcie w domu. Julien wykorzystując okazję prosi ojca, by wystartował z nim w zawodach triatlonu, wymagających przygotowań i trudnych ćwiczeń. Początkowo chłopak otrzymuje same odmowy: sprzeciw matki, odmowę ojca, sprzeciw komisji zawodów. Jednak upór chłopaka topi niechęć i uprzedzenia. Wkrótce Julien wraz z ojcem wstają każdego dnia o świcie by ciężko trenować.

Ta historia wydarzyła się naprawdę w 1977 roku i to ona zainspirowała twórców do stworzenia scenariusza, który owszem, nie jest doskonały ale ostatecznie wzrusza i po raz kolejny udowadania, że dla chcącego nic trudnego. Nawet beznadziejna sytuacja może być świetnym krokiem wyjściowym ku zmianie na lepsze.


 

2. Sekretne życie Waltera Mitty (2013), reż. Ben Stiller.

the-secret-life-of-walter-mitty

Tak. Dobrze przeczytaliście- Ben Stiller nakręcił film. Coraz więcej aktorów próbuje sił po drugiej stronie kamery: Sean Penn, Angelina Jolie, czy niedawno również Ben. Z jakim efektem? Cóż, Benowi się udało; może dostał złote rady od Seana Penna, który również gra w filmie? Film śmieszy i inspiruje by porzucić bezpieczną przystań i ruszyć w drogę po nieznane.

Walter (Ben Stiller) jest wieloletnim pracownikiem działu fotografii w uznanym tygodniku. Kiedy gazetę przejmuje nowy zarząd, pracownicy otrzymują informację, że kolejne wydanie będzie ostatnim. Walter otrzymuje zadanie dostarczenia zdjęcia na okładkę, zrobionego przez sławnego podróżnika (Sean Penn). Na nieszczęście bohatera, zdjęcie ginie i nikt nie ma kopii. Mitty podejmuje się trudnego wyzwania -próbuje odnaleźć globtrotera, który każdego dnia jest w innym miejscu na świecie. A warto tu wspomnieć, że Walter jest typową ciepłą kluchą i prawdziwe życie prowadzi jedynie w fantazjach. Nie ma żony, dzieci, nie potrafi się umówić na randkę ani nawet odpowiedzieć na bezczelną pyskówkę. Jednak w filmie jedno „tak”, prowadzi do kolejnego „tak”, co wyprowadza bohatera poza bezpieczną strefę komfortu i przenosi w świat, który do tej pory był jedynie dostępny dla odważnych indywidualistów. Ale jak to bywa, adrenalina i smak przygody zachęcają by wziąć więcej a „więcej” jest całkowitym przemeblowaniem starego świata.


 

1.Hugo i jego wynalazek (2011), reż. Martin Scorsese

Hugo Movie Stills Bookstore 7 - Reception

Uwielbiam konwencję bajki, Martina Scorsese i ten film! To opowieść o dzieciach, ale czy wyłącznie dla dzieci? Uważny widz będący miłośnikiem kina i jego historii będzie tu miał nie lada kąsek do schrupania.  Bo film jest nie tylko o biednym sierocie potajemnie zamieszkującym pokój nad dworcem; to film o kinie i jego początkach- o braciach Lumiere, o Meliesie- zapomnianym twórcy kina, o początkach kinematografii w ogóle. Przy tym jest to tak bajecznie nakręcona historia, że nie można się od niej oderwać. Scenografia zachwyca barwną kolorystyką i fantastycznymi dopracowanymi detalami,a sama historia jest ciepła i pokrzepiająca. A musicie wiedzieć, że pierwsza połowa dwudziestego wieku nie była łaskawa dla bezdomnych dzieci. Film, który trzeba obejrzeć, zwłaszcza gdy uważacie się za miłośników kinematografii. Bo wstyd jest nie znać historii tego, co się kocha. Jedenaście Oscarów, to zdecydowanie za mało!

Tytułowy Hugo, to chłopiec, który opiekuje się wynalazkiem nieżyjącego ojca- konstrukcją człowieka-maszyny, która by zadziałać potrzebuje magicznego klucza. Pewnego dnia na dworcu, uciekając przed dworcowym stróżem, Hugo wpada na dziewczynkę, która nosi na szyi coś, co wydawać by się mogło, idealnie będzie pasować do konstrukcji. Ten klucz to nie tylko przedmiot, to również metafora historii kina…

 

 

 

 


 


 

 

Bogactwo wyobraźni

Po co nam właściwie wyobraźnia? Czy na co dzień jest pomocna czy rozpraszająca? Jak możemy ją wykorzystać w pracy i podczas codziennych domowych zajęć?

cinematographe_lumiere


Benefity z wyobraźni

Sławny fizyk, Albert Einstein nie zmodyfikowałby newtonowskiej mechaniki klasycznej, gdyby nie wyobraźnia z której czerpał. Sam z resztą zwykł mówić że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Dlaczego? Bo, po pierwsze: nakierowuje na poszukiwanie ciekawych odkryć i rozwiązań, których nie znaleźlibyśmy poruszając się wyłącznie w sferze suchych faktów; po drugie ukazuje potencjał umysłowy ukrywający się pod głęboko zakorzenioną logiką. To co teoretycznie niemożliwe, mieszka w wyobraźni, która dobrze wykorzystana może przynieść radość i urozmaicenie w zwykłym życiu. Dzięki niej mamy w na świecie mnóstwo fantastycznie prosperujących firm- zarówno wielkich korporacji jak i małych spółek; w kinie możemy oglądać zjawiskowe filmy w 3D, a półki uginają się od powieści, które wzięły początek w głowie autora; o powstaniu facebooka już nie wspomnę.

„Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.
Wiedza jest ograniczona;
wyobraźnia okrąża świat”.
A. Einstein

Jeżeli ktoś twierdzi, że jest artystą, naukowcem czy odkrywcą a posługuje się wyłącznie lewą, logiczną półkulą mózgu, to sam zawęża sobie możliwości dotarcia do głębszego źródła. Posiadanie wyobraźni jest umiejętnością kreacji potencjalnego świata i niezwykłych rozwiązań w umyśle, co świadczy o dostrzeganiu tego co lata świetlne przed nami. Czyż Lem nie wyprzedzał swojej epoki? Podobnie jak Leonardo Da Vinci czy bracia Lumiere?

Wyobraźnia jest bliska dzieciom, które w łatwy sposób nawiązują połączenie z własną twórczością. Wykorzystują ją podczas zabawy, rysowania, zapełniają czas tysiącem pomysłów, by się nie nudzić. Czy znacie dzieci, które się nudzą? Pewnie są to pojedyncze (i leniwe) przypadki, którym w nadmiarze pozwala się na otępianie umysłu poprzez gry, telewizję i siedzenie przy komputerze. Zdrowo wychowywane latorośle potrafią zająć się same sobą czerpiąc radość z drobnych rzeczy. A dorośli? Ileż osób dorosłych nudzi się we własnym towarzystwie, kiedy nagle zostają odłączeni od internetu? Pewnie nie raz zdarzyło się wam doświadczyć tego niemiłego stanu, który nazywacie marazmem. Gdy doświadczacie go regularnie, to zdecydowany znak, że czas popracować nad wyobraźnią i zapełnić wewnętrzny świat kolorowymi kredkami.

Jak?

Przede wszystkim dobrze jest nauczyć się spędzać czas we własnym towarzystwie bez rozpraszaczy. Zabierzcie siebie na samotny spacer, kolację, doświadczajcie nowych rzeczy- spróbujcie zrobić coś po raz pierwszy, doświadczyć nowego, nieznanego smaku, porozmawiać z nieznajomym z parkowej ławki obok. Bądźcie wobec siebie szczodrzy. Przypomnijcie sobie do czego was ciągnęło w dzieciństwie i wróćcie do tego. Kupcie akwarele, zróbcie artystyczne zdjęcia, zapiszcie się na kurs szycia, dużo czytajcie i idźcie w kierunku, skąd wieje wiatr. I nie chodzi o to, by stworzyć sobie mały świat, w którym będziecie bezpieczni. Chodzi o wyjście naprzeciw nowemu i o rozwinięcie umiejętności ekscytowania się życiem. Z pozoru zwykłym i prostym, jakiego doświadczają miliony. Dobrze wykształcona wyobraźnia zwiększy zdolność do podejmowania odważnych decyzji a także produktywność i przedsiębiorczość w życiu zawodowym. Tylko ci idą naprzód, co mają wizję potencjału zawartego w brzemiennej przestrzeni.

Wyobraźnia w dorosłym życiu

Zdecydowałam się poruszyć temat wyobraźni z paru prostych powodów. Była dla mnie istotna, gdy byłam dzieckiem jedynakiem i często spędzałam czas w samotności. I zabrzmi to jak abstrakt, ale wówczas nie było internetu, ba! Nawet komputera czy kablówki a żyć trzeba było- jak przystało na dziecko- z uśmiechem na twarzy. I tak też było. Miałam fascynujące dzieciństwo bo potrafiłam stworzyć sobie świat, niczym Alicja w Krainie Czarów, którą co kilka kroków spotykały zaskakujące sytuacje i charakterystyczne jednostki. Nie wyobrażam sobie życia bez czerpania z fantazji i dziś. To ona pozwala się odstresować i wyżyć artystycznie- zapełnić kartkę wydarzeniami z głowy i doświadczać możliwości tam gdzie inni widzą jedynie przeszkadzającą mgłę. Wyobraźnia pozwala zobaczyć dobre strony trudnych porażek, bo ukazuje to co poza zasięgiem wzroku. Szybciej wyciąga z dołków bo pozwala doświadczyć smaku sukcesu, zanim ten jeszcze się pojawił. Krzysztof Kolumb nie odkryłby nieznanych lądów, gdyby nie wiara, że coś istnieje poza granicą ubogiej wówczas mapy świata.

Czy próbowaliście kiedyś bawić się w tworzenie opowieści? Możecie to robić w parze. Niech jedna osoba wymyśli wątek i powie kilka zdań a partner dopowie swoją wersję. Wy ciągnięcie jego zdanie, a on wasze. Po kilkunastu minutach historia robi się zabawna a przy tym zmusza was do coraz większego wykazywania się kreatywnością. Nie uwierzycie ile pomysłów mieszka w pozornie prostej opowieści przy pomocy burzy dwóch mózgów, która na marginesie jest dziś z powodzeniem stosowana również w firmach. Nowocześni pracodawcy dostrzegli w  wyobraźni żyzny grunt pod ciekawe rozwiązania. Na spotkaniach pracowniczych burze mózgów są dziś popularnym środkiem tworzenia nowych projektów, bo odrzucają wszelkie standardy. Im większa abstrakcja tym większa zabawa. Wyobraźnia nie uznaje ograniczeń!


Zdjęcie: blogs.cccb.org