Archiwa tagu: ciekawość

Dzień Świstaka

Pamiętacie Dzień Świstaka z Billem Muray’em? Od niedawna czuję się jak Phil, główny bohater filmu Harolda Ramisa, który utknął w jednym dniu; mam dojmujące poczucie zatrzymania się w czasoprzestrzeni. Zwariowałam czy może mam przedwczesny kryzys wieku?

Dzień-świstaka


 

Każdy dzień do złudzenia przypomina poprzedni. 5.40 pobudka, 6.30 śniadanie, 7.30 wyjazd do pracy, o 16.00 powrót do domu, zakupy, zmywanie, pisanie, bułka z masłem orzechowym, godzina dobrej lektury przed snem i powrót do łóżka, które (mam wrażenie) jakbym dopiero co opuściła.

Zaczyna być niepokojąco. Niepokojąco nudno. Czyżbym miała za mało spontaniczności w życiu? A może za mało przystanków z napisem STOP? Brak refleksji dokąd i po co zmierzam oraz zbyt rozmyta wizja celów odbierają całą zabawę z życia. Zaczęłam sobie zadawać pytanie: jak odczuwać radość żyjąc każdego dnia podobnie? Bo przecież rutyna jest nieunikniona. Myślę, że sporo ludzi pracujących na etacie, uczących się czy posiadających rodziny mierzy się z podobnym pytaniem. Jak ukochać naszą codzienność, która jest odmienna od pasjonujących życiorysów gwiazd, jednostek wybitnych czy freelancerów? Jak żyć rutynowo a jednak kochać to, zachowując pogodę ducha?

Do głowy przychodzą mi trzy odpowiedzi: ciekawość, rozwijanie zainteresowań i wdzięczność. 

W książce Macieja Bennewicza, Coaching. Tajemniczy dar kosmitów dla ludzkości odnalazłam inspirację, którą spisałam zielonym długopisem na kartkę i powiesiłam nad biurkiem: Mamy we krwi poszukiwanie. szukanie jest najstarszym i najsilniejszym ewolucyjnym mechanizmem prowadzącym do radości (…) Szukanie wiedzy, informacji, rozwiązań, zwiedzanie, odkrywanie.

Faktycznie, ciekawość świata i ludzi wymaga odwagi, a wydobyta odwaga podnosi ciśnienie krwi i poziom hormonów szczęścia. Poznając to, co nowe zmuszamy szare komórki do pracy, zdobywamy się na większy wysiłek, ekscytujemy się i pozwalamy zainspirować. Inspiracja jest nieodzowna, by chciało się żyć. Bez niej, wszystko staje się szare i matowe. Nie musimy od razu wykupywać biletu na koniec świata; wystarczy wyjść z domu i pójść w nieznanym kierunku, odwiedzić obce miasto, poznać nowe osoby, zamiast bezpiecznego kina, wybrać filharmonię, zamiast ukochanej klasyki skusić się na Dukaja. (Lub zamiast masła orzechowego, spróbować pasty ze słonecznika).

Rozwijanie zainteresowań  jest natomiast robieniem tego, co sprawia radość.Możecie nazwać to również posiadaniem życiowej misji, lub odkrywaniem własnej pasji. Choć, co bardzo ważne- nie musimy mieć pasji. Od paru lat zewsząd jesteśmy bombardowani przymusem jej posiadania i wmawia się nam, że jej brak świadczy o jałowym życiu. Nie zgadzam się z tym. Nikt z nas nie musi być wizjonerem czy pasjonatem. Wystarczy, że będziemy czymś zainteresowani, choćby i prostymi rzeczami: dobrą książką, uczestnictwem w Dyskusyjnym Klubie Filmowym, pisaniem, malowaniem, blogowaniem, pieczeniem muffinek czy spacerami. Jeżeli nieustannie będzie nam przy tym towarzyszyła ciekawość, z pewnością do tych paru zainteresowań dojdzie jeszcze kilka istotnych (lub mało ważnych). Bo przecież chodzi o to, by robić to co się lubi, co zamiast męczyć, sprawia zwykłą ludzką radość. Ot cała filozofia.

Odczuwanie wdzięczności, pozwala z kolei zabezpieczyć cały zgromadzony nadmiar psychiczny, powstały dzięki ciekawości i rozwijaniu zainteresowań. Myślę, że wbrew pozorom to najtrudniejszy obszar. Dla mnie bynajmniej wciąż obcy. Uczę się go, choć bardzo powoli. Zauważyłam też, że porównywanie się do innych zabija każdą wdzięczność. Bo inni mają lepiej, są piękniejsi, zdrowsi, lepiej sytuowani, bo mają ciekawsze zainteresowania i więcej talentu. Więc proszę nie powtarzajcie mojego błędu i nie porównujcie się z nikim. Porównywanie się zaburza obraz nas samych, przez co widzimy swoje właściwości jak w zniekształconym lustrze.

A wdzięcznym można być niemal z każdej napotkanej sytuacji. Można być wdzięcznym za empatycznego partnera, za herbatę podarowaną przez kolegę, za niespodziewany e-mail w skrzynce odbiorczej, za dobrą pogodę, mewę na parapecie i możliwość robienia tego, co lubimy, bo to przecież luksus. Nikt nam nie obiecał życia w kraju, w którym nie ma działań wojennych, nikt nie obiecał, że przyjdzie nam dożyć wieku w którym jesteśmy. A jednak mamy to wszystko, jako podarunek i za to warto być wdzięcznym, podobnie jak za całą resztę, którą zdobyliśmy sami. Bo sprzyjały nam warunki, bo spotkaliśmy właściwe osoby, bo zdrowie pozwoliło siedzieć po nocach nad książkami. Rzeczy nie są tak oczywiste jak nam się wydaje. Są oczywiste, gdy się do nich przyzwyczajamy. Dlatego i w tym obszarze bądźmy otwarci, ciekawi i zadziwieni, a wdzięczność początkowo sztuczna i wymuszona stanie się stałym elementem każdego poranka.  Nikt nie wie, czy przyjdzie kolejny.


 

Zdjęcie: kadr z filmu Dzień Świstaka (1993), reż.: H. Ramis

Reklamy

Wielka Magia

Są książki, które potrafią zmieniać życie, poprzez prowokowanie do działania i poszukiwań. Przeczytałam ich wiele, ale tylko kilka z nich naprawdę zapadły mi w pamięć. „Wielka Magia” Elisabeth Gilbert jest jak kanapka z masłem orzechowym. Niby nic wykwintnego a potrafi nasycić i poprawić humor.


 

CAM01375 (2)

Dzisiaj nie będę obiektywnym krytykiem, bo nie zamierzam. Dziś jestem całkowicie subiektywną i wrażliwą jednostką, całkowicie pochłoniętą lekturą najnowszej książki autorki „Jedz módl się, kochaj”, oraz „Botaniki duszy”. Na takie książki czekam, na takie poluję i takie kocham całym sercem- książki, które rozbudzają ciekawość, inspirują i przyjemnie łaskoczą. Niby Elizabeth Gilbert nie odkryła niczego wielkiego, ale prostota i autentyzm są jej zdecydowaną zaletą.

Zaczęło się od wystąpienia w programie TED.
Pisarka wygłosiła piekny i motywujący wykład na temat kreatywności i pisania. Jej przemowa zaskakuje, bo wydawać by się mogło, że żaden pisarz po spektakularnym sukcesie nie miewa już problemów, a wszystko kolejne co napisze musi zostać uznane przez sam fakt wyrobionego nazwiska. Nic bardziej mylnego! Liz podczas wystąpienia przyznała, że dopiero po niebywałym (i jak skromnie twierdzi- całkowicie przypadkowym) sukcesie „Jedz módl się, kochaj”, zaczęły się niepokoje i problemy. Bo trudno jest powtórzyć wielki sukces. Bo presja otoczenia i krytyków jest ogromna. Bo hejterzy tylko czekają na małe potknięcie. A kiedy dzieło jest, kolokwialnie mówiąc do niczego, to wszyscy zacierając ręce, mówią- a nie mówiłem?!

Tak; znani pisarze i twórcy podobno nie mają lekko, bo wyrobione nazwisko zobowiązuje i staje się ciężarem. Liz poczuła się całkowicie zablokowana ludzkimi oczekiwaniami i obawami na tyle, że przestała pisać cokolwiek. Kiedy w końcu minęło już trochę czasu, odezwał się w niej naturalny, stęskniony głos twórcy. Więc usiadła do biurka i po prostu- tak jak potrafiła najlepiej, tak jak grało  w jej duszy, nie zwracając uwagi, czy to artystyczna proza czy zwykły kicz- pisała. Odkryła tym samym, że podążanie dalej, wytyczoną przez siebie drogą, jest kluczem. Czy do sukcesu, tego nie była w stanie powiedzieć, natomiast jest kluczem do własnego serca, które pragnie tworzyć i mieć gorący romans z kreatywnością.

To zdumiewające odkrycie popchnęło ją do stworzenia „Wielkiej Magii”, poradnika dla ludzi podobnie jak niegdyś ona- zablokowanych i przerażonych wizją własnej porażki. Efektem jej pracy jest wspaniała, ciepła lektura, pełna humoru ale i bezczelnego odarcia sztuki ze świętości. Bo w istocie- to świętość i cierpiętnictwo, ta wciąż jeszcze żywa chrześcijańska spuścizna blokują nas przed tworzeniem i działaniem. Boimy się co o nas powiedzą ludzie, boimy się, jak społeczeństwo odbierze nasze pomysły i dzieła. Obawiamy się śmieszności i braku sukcesu. Boimy się zapomnienia i hejtu, przy czym sami bezkrytycznie oceniamy własne twory, chcąc by były wielkimi pomnikami dla potomnych. A to przecież absurd!

To, co daje szczęście to nieprzerwane działanie, które prowadzi do zgłębiania tajemnic Wszechświata i siebie samego. Czemu ciekawość i poczucie misji są tak istotne w życiu? Bo dają radość. Po prostu. W wielkim świecie, w którym pełno jest głodu, wojen, konsumpcji, lęków, chorób i niepewności jedyne co potrzebujemy sobie dać, to odrobiny radości i poczucia sensu. Tego zapalnika, który spowoduje, że każdego ranka będziemy ochoczo wychodzić z łóżka. I właśnie dlatego, każdy rozdział Liz kończy zdaniem: „a teraz weź się do pracy i idź coś stwórz w końcu”. Nawet byle jak, nawet gdybyś miał to wyrzucić do kosza, „(…)na miłość boską, zrób coś!”

Bo nie trzeba być wielkim i nie trzeba robić wielkich rzeczy. To ego cierpi na manię wielkości i potrzebuje nagród a dusza pragnie tylko zachwytu. Naszym zadaniem nie jest zdobycie sławy czy uznania. Niespełnienie obietnic prowadzi jedynie do smutku i frustracji. Nasze zadanie jest o wiele prostsze a przy tym bardziej znaczące- być szczęśliwym, wiecznie ciekawym i myślącym człowiekiem. Autorka swoją książką udowadnia własną tezę, że to co najprostsze i najbliżej nas samych, jest równocześnie tym co najważniejsze i czego nam trzeba.


Tytuł: Wielka Magia. Odważ się żyć kreatywnie.
Autor: Elizabeth Gilbert
Wyd.: Rebis
Rok wyd.: 2015
Okładka: twarda
Liczba stron: 335

Bogactwo wyobraźni

Po co nam właściwie wyobraźnia? Czy na co dzień jest pomocna czy rozpraszająca? Jak możemy ją wykorzystać w pracy i podczas codziennych domowych zajęć?

cinematographe_lumiere


Benefity z wyobraźni

Sławny fizyk, Albert Einstein nie zmodyfikowałby newtonowskiej mechaniki klasycznej, gdyby nie wyobraźnia z której czerpał. Sam z resztą zwykł mówić że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Dlaczego? Bo, po pierwsze: nakierowuje na poszukiwanie ciekawych odkryć i rozwiązań, których nie znaleźlibyśmy poruszając się wyłącznie w sferze suchych faktów; po drugie ukazuje potencjał umysłowy ukrywający się pod głęboko zakorzenioną logiką. To co teoretycznie niemożliwe, mieszka w wyobraźni, która dobrze wykorzystana może przynieść radość i urozmaicenie w zwykłym życiu. Dzięki niej mamy w na świecie mnóstwo fantastycznie prosperujących firm- zarówno wielkich korporacji jak i małych spółek; w kinie możemy oglądać zjawiskowe filmy w 3D, a półki uginają się od powieści, które wzięły początek w głowie autora; o powstaniu facebooka już nie wspomnę.

„Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.
Wiedza jest ograniczona;
wyobraźnia okrąża świat”.
A. Einstein

Jeżeli ktoś twierdzi, że jest artystą, naukowcem czy odkrywcą a posługuje się wyłącznie lewą, logiczną półkulą mózgu, to sam zawęża sobie możliwości dotarcia do głębszego źródła. Posiadanie wyobraźni jest umiejętnością kreacji potencjalnego świata i niezwykłych rozwiązań w umyśle, co świadczy o dostrzeganiu tego co lata świetlne przed nami. Czyż Lem nie wyprzedzał swojej epoki? Podobnie jak Leonardo Da Vinci czy bracia Lumiere?

Wyobraźnia jest bliska dzieciom, które w łatwy sposób nawiązują połączenie z własną twórczością. Wykorzystują ją podczas zabawy, rysowania, zapełniają czas tysiącem pomysłów, by się nie nudzić. Czy znacie dzieci, które się nudzą? Pewnie są to pojedyncze (i leniwe) przypadki, którym w nadmiarze pozwala się na otępianie umysłu poprzez gry, telewizję i siedzenie przy komputerze. Zdrowo wychowywane latorośle potrafią zająć się same sobą czerpiąc radość z drobnych rzeczy. A dorośli? Ileż osób dorosłych nudzi się we własnym towarzystwie, kiedy nagle zostają odłączeni od internetu? Pewnie nie raz zdarzyło się wam doświadczyć tego niemiłego stanu, który nazywacie marazmem. Gdy doświadczacie go regularnie, to zdecydowany znak, że czas popracować nad wyobraźnią i zapełnić wewnętrzny świat kolorowymi kredkami.

Jak?

Przede wszystkim dobrze jest nauczyć się spędzać czas we własnym towarzystwie bez rozpraszaczy. Zabierzcie siebie na samotny spacer, kolację, doświadczajcie nowych rzeczy- spróbujcie zrobić coś po raz pierwszy, doświadczyć nowego, nieznanego smaku, porozmawiać z nieznajomym z parkowej ławki obok. Bądźcie wobec siebie szczodrzy. Przypomnijcie sobie do czego was ciągnęło w dzieciństwie i wróćcie do tego. Kupcie akwarele, zróbcie artystyczne zdjęcia, zapiszcie się na kurs szycia, dużo czytajcie i idźcie w kierunku, skąd wieje wiatr. I nie chodzi o to, by stworzyć sobie mały świat, w którym będziecie bezpieczni. Chodzi o wyjście naprzeciw nowemu i o rozwinięcie umiejętności ekscytowania się życiem. Z pozoru zwykłym i prostym, jakiego doświadczają miliony. Dobrze wykształcona wyobraźnia zwiększy zdolność do podejmowania odważnych decyzji a także produktywność i przedsiębiorczość w życiu zawodowym. Tylko ci idą naprzód, co mają wizję potencjału zawartego w brzemiennej przestrzeni.

Wyobraźnia w dorosłym życiu

Zdecydowałam się poruszyć temat wyobraźni z paru prostych powodów. Była dla mnie istotna, gdy byłam dzieckiem jedynakiem i często spędzałam czas w samotności. I zabrzmi to jak abstrakt, ale wówczas nie było internetu, ba! Nawet komputera czy kablówki a żyć trzeba było- jak przystało na dziecko- z uśmiechem na twarzy. I tak też było. Miałam fascynujące dzieciństwo bo potrafiłam stworzyć sobie świat, niczym Alicja w Krainie Czarów, którą co kilka kroków spotykały zaskakujące sytuacje i charakterystyczne jednostki. Nie wyobrażam sobie życia bez czerpania z fantazji i dziś. To ona pozwala się odstresować i wyżyć artystycznie- zapełnić kartkę wydarzeniami z głowy i doświadczać możliwości tam gdzie inni widzą jedynie przeszkadzającą mgłę. Wyobraźnia pozwala zobaczyć dobre strony trudnych porażek, bo ukazuje to co poza zasięgiem wzroku. Szybciej wyciąga z dołków bo pozwala doświadczyć smaku sukcesu, zanim ten jeszcze się pojawił. Krzysztof Kolumb nie odkryłby nieznanych lądów, gdyby nie wiara, że coś istnieje poza granicą ubogiej wówczas mapy świata.

Czy próbowaliście kiedyś bawić się w tworzenie opowieści? Możecie to robić w parze. Niech jedna osoba wymyśli wątek i powie kilka zdań a partner dopowie swoją wersję. Wy ciągnięcie jego zdanie, a on wasze. Po kilkunastu minutach historia robi się zabawna a przy tym zmusza was do coraz większego wykazywania się kreatywnością. Nie uwierzycie ile pomysłów mieszka w pozornie prostej opowieści przy pomocy burzy dwóch mózgów, która na marginesie jest dziś z powodzeniem stosowana również w firmach. Nowocześni pracodawcy dostrzegli w  wyobraźni żyzny grunt pod ciekawe rozwiązania. Na spotkaniach pracowniczych burze mózgów są dziś popularnym środkiem tworzenia nowych projektów, bo odrzucają wszelkie standardy. Im większa abstrakcja tym większa zabawa. Wyobraźnia nie uznaje ograniczeń!


Zdjęcie: blogs.cccb.org