Archiwa tagu: pomysłowość

Marzyciele

Podobno wiara we własne możliwości jest kluczem, by dojść do upragnionego celu podróży. Turystycznej jak i tej metaforycznej, zwanej życiem, czy życiową misją. Wiem, że głęboka wiara przenosi góry i pompuje mentalne muskuły, ale często nie mam pomysłu skąd ją brać. Gdzie mieszka wiara? Jak ją znaleźć? Jak po nią sięgnąć, gdy brakuje sił by iść pod górę na własnej, często krętej ścieżce?

writer


Droga wcale nie musi być zanadto kręta czy trudna. My sami możemy iść z trudem na dość prostej i przejrzystej drodze, którą obraliśmy za cel lub środek do celu, musząc przecież jakoś żyć

Bo przecież głupio tak spędzić życie przed telewizorem.

Więc wymyślamy sobie mniej lub bardziej kreatywne cele, marzymy, szukamy a czasem po prostu coś nas woła i jest niczym zew przyrody dla dzikiego wilka. Wzywa nas pasja, pragnienie prosto z serca, które nigdy nie miało czasu się zlęknąć. A gdy wchodzimy na ów wymagający szlak pojawiają się przeszkody, które owszem są do przebrnięcia, pod warunkiem, że niczym as w rękawie mamy pakiet zdobytych umiejętności lub chociaż wiary, że wszystko jest do zrobienia.

Zobaczyłam jak wiele jest we mnie wątpliwości odnośnie tego co robię, kiedy wczoraj miałam okazję poznać wydawcę książek, który przez niemal trzydzieści lat był właścicielem sprawnie działającego wydawnictwa książkowego. Sytuacja była nietypowa, bo jechałam z nim samochodem do naszej wspólnej przyjaciółki. Od słowa do słowa, i ku mojemu radosnemu zdziwieniu stwierdziłam, że oto mam obok siebie doświadczonego człowieka, który może opowiedzieć o książkach od strony kuchni. Zaczęłam pytać.

Ile czasu zajmuje wydanie książki?

Dużo. Bardzo dużo czasu. Może rok, czasem dwa. W zależności od tekstu, od jego jakości i tego jak bardzo wymaga poprawy.

Czy dużo tekstów wymaga poprawy?

Wszystkie- usłyszałam w odpowiedzi. Bo autorowi zwykle wydaje się, że skoro tak łatwo i lekko mu się pisało, to tekst będzie również łatwy w odbiorze. A często jest zupełnie odwrotnie. Są mniej lub bardziej widoczne błędy stylistyczne, językowe, frazeologia i konstrukcja zdań.

To ile faktycznie nakładasz tych poprawek?

Czasami pokreślone są cale utwory- ku oburzeniu ich autorów…

A co jest dla ciebie decydujące przy wyborze jakiegoś konkretnego dzieła do druku?

Często kilka pierwszych stron, często czas i pora.

Czas i pora?

Tak. Jeżeli otrzymałem tekst dajmy na to z samego rana a miałem miałem dużo tematów do ogarnięcia, to teksty przechodziły obok niezauważone. A gdy dostałem jakiś tekst w wolniejszym dniu, lub w godzinach wieczornych, gdy właśnie udawałem się na spoczynek, to brałem co właśnie do mnie dotarło; czytałem, podobało mi się więc szło do druku.

Z poprawkami…?

Oczywiście. Na tym polega opieka redakcyjna.

Dużo książek odrzuciłeś?

Setki a może tysiące. Nieprzerwanie coś odrzucałem…

Rany, to musiało być strasznie bolesne dla autorów. Przecież oni wysłali coś do wydawnictwa z wiarą, że się uda, a tu porażka. Powiedzmy, że wysłali jeszcze do kilku lub kilkunastu innych wydawnictw, wszędzie były odmowy publikacji i teraz pewnie zadają sobie pytanie: jak dalej żyć? Przecież to musi strasznie podważać poczucie własnej wartości?!

Ja nigdy nikogo nie skrytykowałem. Po prostu decydowałem o nieprzyjęciu książki do druku…

***

Ścisnęło mi się serce na myśl o takich wrażliwcach jak ja, którzy spoconymi dłońmi wrzucają swój bezcenny materiał do skrzynki pocztowej wierząc, że tym razem się uda. A tu nic. Odmowa. Pani, Panu już podziękujemy.

Z jednej strony rozumiem wydawcę, który przecież jest przedsiębiorcą i aby żyć, utrzymywać siebie i prosperujące wydawnictwo musi prawdopodobnie od pewnych rzeczy się odciąć. Od ludzkich emocji, zawiedzionych oczekiwań, złudzeń, których właśnie pozbywa rzeszę młodych ludzi.

Z drugiej jednak strony, ja sama mając marzenie o wydaniu książki dla dzieci nie wiem czy ze swoją wrażliwością i lękiem odważyłabym się na to by zostać odrzuconym, skrytykowanym lub po prostu pozostawionym samej sobie- która nie wie co było nie tak, dlaczego otrzymałam odmowę publikacji, co zmienić i gdzie szukać rady i rzetelnej wiedzy.

Podczas tej jednej rozmowy w samochodzie przypomniał mi się bohater Jacka Londona, Martin Eden, który wysyłał teksty do wszystkich możliwych wydawnictw, gazet i czasopism, raz po raz otrzymując w odpowiedzi : „Szanowny panie Eden. Dziękujemy za cenny literacko tekst; nie mniej jednak redakcja jest zmuszona go panu zwrócić, gdyż nie może pozwolić sobie na jego wydruk. Z poważaniem, Redaktor Naczelny”. 

Zobaczyłam nagle w wyobraźni rzeszę takich Martinów Edenów, którzy niestrudzenie każdego dnia wstają skoro świt, zaparzają wielki dzbanek kawy i piszą, piszą bez opamiętania aż do zachodu słońca. A potem szukają możliwości, wysyłają teksty, mailują do redakcji, próbują, zbierają pieniądze na self-publishing. Podziwiam pasjonatów. Podziwiam wszystkich, którzy nie przestają marzyć i wciąż wierzą, że kiedyś przecież musi się udać. Że raz wysłana energia wróci z przestrzeni niosąc kosz obfitych owoców. Nie sławę, nie pieniądze i nie rozgłos.
Ale spełnienie, które pozwoli pomyśleć:

Uwierzyłem.
Robiłem to.
Pokonałem przeszkody.
Udało się.


Zdjęcie: 0ducks.wordpress.com 900

Bogactwo wyobraźni

Po co nam właściwie wyobraźnia? Czy na co dzień jest pomocna czy rozpraszająca? Jak możemy ją wykorzystać w pracy i podczas codziennych domowych zajęć?

cinematographe_lumiere


Benefity z wyobraźni

Sławny fizyk, Albert Einstein nie zmodyfikowałby newtonowskiej mechaniki klasycznej, gdyby nie wyobraźnia z której czerpał. Sam z resztą zwykł mówić że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Dlaczego? Bo, po pierwsze: nakierowuje na poszukiwanie ciekawych odkryć i rozwiązań, których nie znaleźlibyśmy poruszając się wyłącznie w sferze suchych faktów; po drugie ukazuje potencjał umysłowy ukrywający się pod głęboko zakorzenioną logiką. To co teoretycznie niemożliwe, mieszka w wyobraźni, która dobrze wykorzystana może przynieść radość i urozmaicenie w zwykłym życiu. Dzięki niej mamy w na świecie mnóstwo fantastycznie prosperujących firm- zarówno wielkich korporacji jak i małych spółek; w kinie możemy oglądać zjawiskowe filmy w 3D, a półki uginają się od powieści, które wzięły początek w głowie autora; o powstaniu facebooka już nie wspomnę.

„Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.
Wiedza jest ograniczona;
wyobraźnia okrąża świat”.
A. Einstein

Jeżeli ktoś twierdzi, że jest artystą, naukowcem czy odkrywcą a posługuje się wyłącznie lewą, logiczną półkulą mózgu, to sam zawęża sobie możliwości dotarcia do głębszego źródła. Posiadanie wyobraźni jest umiejętnością kreacji potencjalnego świata i niezwykłych rozwiązań w umyśle, co świadczy o dostrzeganiu tego co lata świetlne przed nami. Czyż Lem nie wyprzedzał swojej epoki? Podobnie jak Leonardo Da Vinci czy bracia Lumiere?

Wyobraźnia jest bliska dzieciom, które w łatwy sposób nawiązują połączenie z własną twórczością. Wykorzystują ją podczas zabawy, rysowania, zapełniają czas tysiącem pomysłów, by się nie nudzić. Czy znacie dzieci, które się nudzą? Pewnie są to pojedyncze (i leniwe) przypadki, którym w nadmiarze pozwala się na otępianie umysłu poprzez gry, telewizję i siedzenie przy komputerze. Zdrowo wychowywane latorośle potrafią zająć się same sobą czerpiąc radość z drobnych rzeczy. A dorośli? Ileż osób dorosłych nudzi się we własnym towarzystwie, kiedy nagle zostają odłączeni od internetu? Pewnie nie raz zdarzyło się wam doświadczyć tego niemiłego stanu, który nazywacie marazmem. Gdy doświadczacie go regularnie, to zdecydowany znak, że czas popracować nad wyobraźnią i zapełnić wewnętrzny świat kolorowymi kredkami.

Jak?

Przede wszystkim dobrze jest nauczyć się spędzać czas we własnym towarzystwie bez rozpraszaczy. Zabierzcie siebie na samotny spacer, kolację, doświadczajcie nowych rzeczy- spróbujcie zrobić coś po raz pierwszy, doświadczyć nowego, nieznanego smaku, porozmawiać z nieznajomym z parkowej ławki obok. Bądźcie wobec siebie szczodrzy. Przypomnijcie sobie do czego was ciągnęło w dzieciństwie i wróćcie do tego. Kupcie akwarele, zróbcie artystyczne zdjęcia, zapiszcie się na kurs szycia, dużo czytajcie i idźcie w kierunku, skąd wieje wiatr. I nie chodzi o to, by stworzyć sobie mały świat, w którym będziecie bezpieczni. Chodzi o wyjście naprzeciw nowemu i o rozwinięcie umiejętności ekscytowania się życiem. Z pozoru zwykłym i prostym, jakiego doświadczają miliony. Dobrze wykształcona wyobraźnia zwiększy zdolność do podejmowania odważnych decyzji a także produktywność i przedsiębiorczość w życiu zawodowym. Tylko ci idą naprzód, co mają wizję potencjału zawartego w brzemiennej przestrzeni.

Wyobraźnia w dorosłym życiu

Zdecydowałam się poruszyć temat wyobraźni z paru prostych powodów. Była dla mnie istotna, gdy byłam dzieckiem jedynakiem i często spędzałam czas w samotności. I zabrzmi to jak abstrakt, ale wówczas nie było internetu, ba! Nawet komputera czy kablówki a żyć trzeba było- jak przystało na dziecko- z uśmiechem na twarzy. I tak też było. Miałam fascynujące dzieciństwo bo potrafiłam stworzyć sobie świat, niczym Alicja w Krainie Czarów, którą co kilka kroków spotykały zaskakujące sytuacje i charakterystyczne jednostki. Nie wyobrażam sobie życia bez czerpania z fantazji i dziś. To ona pozwala się odstresować i wyżyć artystycznie- zapełnić kartkę wydarzeniami z głowy i doświadczać możliwości tam gdzie inni widzą jedynie przeszkadzającą mgłę. Wyobraźnia pozwala zobaczyć dobre strony trudnych porażek, bo ukazuje to co poza zasięgiem wzroku. Szybciej wyciąga z dołków bo pozwala doświadczyć smaku sukcesu, zanim ten jeszcze się pojawił. Krzysztof Kolumb nie odkryłby nieznanych lądów, gdyby nie wiara, że coś istnieje poza granicą ubogiej wówczas mapy świata.

Czy próbowaliście kiedyś bawić się w tworzenie opowieści? Możecie to robić w parze. Niech jedna osoba wymyśli wątek i powie kilka zdań a partner dopowie swoją wersję. Wy ciągnięcie jego zdanie, a on wasze. Po kilkunastu minutach historia robi się zabawna a przy tym zmusza was do coraz większego wykazywania się kreatywnością. Nie uwierzycie ile pomysłów mieszka w pozornie prostej opowieści przy pomocy burzy dwóch mózgów, która na marginesie jest dziś z powodzeniem stosowana również w firmach. Nowocześni pracodawcy dostrzegli w  wyobraźni żyzny grunt pod ciekawe rozwiązania. Na spotkaniach pracowniczych burze mózgów są dziś popularnym środkiem tworzenia nowych projektów, bo odrzucają wszelkie standardy. Im większa abstrakcja tym większa zabawa. Wyobraźnia nie uznaje ograniczeń!


Zdjęcie: blogs.cccb.org

Terra incognita- kim jesteś?

Ludzie są tak skonstruowanymi istotami, że aby dobrze funkcjonować w świecie stwarzają sobie etykiety. Są dobrzy, źli, spokojni, szaleni. Nazywamy siebie artystami, intelektualistami, mędrcami, analitykami, introwertykami, ekstrawertykami, ekscentrykami, niekiedy socjopatami. Po co nam tyle etykiet?


Milky-Way-Artist-Date

Sens szufladek

Im bardziej siebie określamy, tym bardziej ,mamy poczucie że coś o sobie wiemy. Nie jesteśmy dla siebie nieznanym lądem. Czujemy się bezpiecznie z pakietem nazw określających naszą istotę. Wiemy czego się po sobie spodziewać, wiemy czego się spodziewać po ludziach nam podobnych, lub tych o cechach przeciwnych. Dzięki temu szybciej znajdujemy sobie odpowiednich przyjaciół i unikamy tych, z którymi nasze określone właściwości charakteru weszłyby w nieprzyjemne interakcje.

Im mocniejsza świadomość tego, że jesteśmy tym kim jesteśmy, tym mniej przestrzeni na możliwości stania się tym, co do tej pory było nieznanym. Określenia, etykiety, nazwy, przymiotniki są tym na czym ego rośnie w siłę. Jeżeli pozwolisz sobie być- tak po prostu, bez zbędnych szufladek, zauważysz, że możesz być wszystkim jednocześnie bez żadnych sprzeczności.

Niebezpieczeństwo tego, co nieznane

Brzmi pociągająco, lecz niebezpiecznie. Bo jeśli pozwolisz sobie na bycie wszystkim, to kim będziesz? Jak się nazwiesz? Co będziesz lubił? Co odkryjesz o sobie? Co jeśli okaże się, że lubisz rzeczy, które do tej pory wydawały Ci się mało interesujące? Co jeżeli zaczniesz robić rzeczy niebezpieczne? Skutkiem ubocznym będzie życie. Prawdziwe, oparte na głębokim i wielowymiarowym doświadczeniu- życie.

Czytałam niedawno książkę o wewnętrznych blokadach utrudniających bycie kreatywnym. Książka zawierała ćwiczenia, które były tak skonstruowane, by otworzyć czytelnika na chęci doświadczania i smakowania nowych rzeczy, skutkiem czego jest chwilowe zagubienie. Oto nagle wydostajesz się ze złotej klatki utkanej z przyzwyczajeń, nawyków i tendencji. Jak pisze jednak autorka, Julia Cameron: „Im bardziej masz poczucie, że nie wiesz kim jesteś, tym lepiej. To znak powrotu do zdrowia”.

Możliwości bycia otwartym

Parę miesięcy temu, gdy zetknęłam się z książką „Droga Artysty”, postanowiłam- ok, podejmę wyzwanie, otworzę się i będę obserwować. I tak tydzień po tygodniu na moim biurku oprócz długopisów, zaczęły pojawiać się nowe rzeczy- pastele, akwarele, blok rysunkowy, plastelina, zestaw pędzli. Czy umiem malować? Nie. Ale chciałam tego spróbować. Zetknąć się z intensywnym zapachem akwareli, zobaczyć różnicę między suchymi pastelami a olejnymi, docenić papier celulozowy, pobrudzić ręce i zrobić własnoręcznie pocztówki świąteczne dla rodziny. Nie będę drugim Picasso ale ten podobno nie był zbyt szczęśliwy. Moja pasja odkrywania natomiast zbliża mnie do siebie samej- tej autentycznej bez imion, nazw i etykiet. Jestem wszystkim bo wszystko jest możliwe. Ograniczenia i umiejętności mieszkają w umyśle a umysł potrafi wszystko.

Ćwiczenie na zachętę

Czerpiąc inspirację z lektury książki Julii Cameron, chcę zachęcić was do  wykonania inspirującego ćwiczenia. Weź długopis, kartkę i szybko bez zastanawiania wypisz pięć równoległych żywotów, które mógłbyś wieść, gdybyś nie był tym kim jesteś, lub za kogo się uważasz. Teraz wybierz jeden żywot, który wydaje ci się najbardziej pociągający i wykonaj przynajmniej jedną czynność w tym tygodniu, która z nim się wiąże. Np. Jeżeli napisałeś że chciałbyś być rycerzem, nie pozostaje ci nic innego jak dosiąść konia. Powodzenia! 🙂


Zdjęcie: www.tweetspeakpoetry.com

Jak żyć kreatywnie?

creative-computer-wallpapers1

Twórczy umysł przydaje się na wiele sposobów. Pomaga rozwiązywać problemy w pracy, bo przełamuje schemat i wprowadza innowacyjność; sprzyja wspólnie spędzanym chwilom z przyjaciółmi a przede wszystkim ułatwia przyjaźń z samym sobą. Będąc kreatywnymi, nigdy nie nudzimy się we własnym towarzystwie.


Od jakiegoś czasu prześladowała mnie wciąż ta sama myśl: „Kup akwarele. Namaluj coś”. Wstąpiłam więc któregoś chłodnego popołudnia do papierniczego, by zaopatrzyć się w farby i pędzelek. Żebyście dobrze mnie zrozumieli- nie maluję na co dzień. W zasadzie ostatni raz malowałam, gdy miałam dziesięć czy jedenaście lat. A więc prawie dwie dekady temu. Po zakupach usiadłam do biurka z kartką białego papieru, wodą w kubku i pachnącymi akwarelami i… zaczęłam malować. Czułam się wspaniale i cieszyłam się jak małe dziecko, które dostało nową zabawkę.
Efekt nie był istotny. Ważniejszy był akt. Malowanie. Doświadczanie uczucia, jakie było mi bliskie w wieku dziesięciu lat – radości, nieskrępowania i zabawy. 
Kilka dni później odwiedziłam kolejny sklep papierniczy by kupić pastele i wypróbować inną metodę rysunku. Wszak jest tyle szkół malowania, tyle narzędzi, tyle możliwości! Nie zrobiłabym tego, gdyby nie chęć odkrycia czegoś nowego.

pastele
Po co nam kreatywność? Po to, by uczynić życie nieustannym procesem twórczym. A tworzyć można niemal wszystko na nieskończenie wiele sposobów. Przypomnij sobie czas, gdy byłeś dzieckiem z głową pełną pomysłów. Pamiętasz, ile doświadczałeś radości? Tworzyłeś, wymyślałeś, próbowałeś i smakowałeś. Mama mówiła „nie jedz muchy!” a Ty ją i tak zjadałeś by poczuć jej kwaśny smak (nie pytaj skąd wiem 🙂 )

Kreatywność to nie tylko pomysłowość, to również nieustanna chęć doświadczania życia w każdym jego wymiarze. To chęć bezpośredniego przeżywania, która jest zaprzeczeniem biernej obserwacji, prowadzącej jedynie do marazmu i wniosków nie popartych osobistym doświadczeniem.

Zastanawiałeś się, co chciałbyś robić? I nie pytam o cele zawodowe tylko o tysiąc drobnych czynności, które sprawiają, że życie nabiera barw i ekscytującej dzikości. Zrób to! Namaluj coś, pójdź na koncert, chwyć za gitarę, pojedź na rajd w góry, pisz pamiętnik, pożycz aparat, cokolwiek co sprawi, że poczujesz krew tętniącą w gorących żyłach. Nic Cię nie blokuje przed ruchem, tylko Ty sam- Twoje obawy, nawyki i lenistwo. Kreatywność natomiast wydobywa z Ciebie witalność i siłę. Moc będącą potencjałem ukrytym w Twoim własnym umyśle.

Próbowanie rzeczy, których nie znasz, pobudzi prawą półkulę mózgu i sprawi, że poznasz siebie na nowo. T.S.Elliot zwykł mówić, że ” ten kto zajdzie za daleko, ma szansę przekonać się jak daleko potrafi zajść”. Zgadzam się. Możemy nigdy nie odkryć własnego powołania i największych radości jeżeli nie będziemy próbować, wymyślać czy odkrywać. Ciekawość świata jest naturalnym instynktem żyjącej istoty, człowieka także. Nie blokuj jej. Świat jest ogromny i nieprzenikniony a życie pasjonujące, jeżeli tylko pozwolisz mu takim być.

Niedawno na polskim rynku wydawniczym pojawiła się książka, która przedstawia zmiany jakie mogą zajść w człowieku, jeśli ten zgodzi się chwytać własne pomysły. „Przez 10 minut”, autorstwa włoskiej pisarki, Chiary Gamberale jest historią kobiety po przejściach, która by odwrócić uwagę od niemiłych wspomnień, dostaje zadanie od terapeuty – codziennie przez 10 minut ma robić coś czego nigdy wcześniej nie próbowała. W ten sposób bohaterka odkrywa siebie na nowo – poznaje co lubi, a czego nie; otwiera mnóstwo ukrytych do tej pory drzwi, gdzie spotyka się z własnym umysłem- twórczym, nieograniczonym i wypełnionym zdolnościami. I po to właśnie potrzebna jest nam kreatywność. By wyjść na spotkanie samego siebie- wspaniałego i ciekawego człowieka, którego życie jest wielką i fascynującą zagadką

przez-10-minut-b-iext25050868


Zadanie na nadchodzący tydzień:
Zainspirowana fabułą książki, poproszę Was, byście każdego dnia robili przez 10 minut coś czego nigdy wcześniej nie robiliście. Co to będzie? Zostawiam Wam wachlarz możliwości, jakim jest samo życie. Powodzenia!

Zdjęcia:
1.) www.download-hd-wallpapers.com
2.) www.ministrybestpractices.com
3.) www.empik.com