Archiwa tagu: fantasy

10 głośnych książek, których nienawidzą krytycy

Jestem typem czarnej owcy. Zawsze pod prąd i w inną stronę niż wieje wiatr. 
Zwłaszcza jeśli chodzi o literaturę, bo szkoda mi czasu na tandetę. Niektórych książek jednak nie da się tak łatwo ominąć. Zdarza się, że atakują z witryn księgarń mamiąc prowokującą okładką lub obyczajowym skandalem, który wywołały przy okazji ich wydania.

Przedstawiam Wam dziś 10 popularnych tytułów, które zdobyły złą sławę wśród ambitnych moli książkowych i znanych recenzentów, a które mimo to przez wiele miesięcy (czasem lat) utrzymywały się na szczytach box-office.


1.Pięćdziesiąt twarzy Greya E L James

Ann jest nieśmiałą i zahukaną 23-letnią dziennikarką. Christian, przystojnym i pewnym siebie biznesmenem. Oby dwoje spotykają się po raz pierwszy przy okazji wywiadu, który dziewczyna ma przeprowadzić dla gazety studenckiej. Spotkanie jest niepokojące i wywołuje w nieśmiałej Ann mnóstwo nieznanych jej dotąd emocji. Emocji, które były do tej pory poza zasięgiem ułożonej i skromnej dziewczyny. Spotkanie jest zaczątkiem erotycznej przygody obcych sobie ludzi, gdzie Ann odgrywa rolę Uległej, a Grey jej Pana.

Ta książka podzieliła czytelników. Jedni bili brawa za śmiałość autorki, która opisała prawdziwe (czy rzeczywiście?) pragnienia kobiet; feministki się oburzały, dostrzegając w powieści wielokrotnie powielany patriarchalny model kobiety jako słabszej istoty. Krytycy na autorce nie zostawili suchej nitki, pisząc że bohaterowie są płytcy i jednowymiarowi, a język i styl książki pozostawiają wiele do życzenia. Utarło się, że ta płytka lektura zadowoli jedynie niespełnione gospodynie domowe i znudzone żony, które szukają co najwyżej taniej podniety.

grey


2.Zmierzch, Stephenie Meyer

Fabuła jak wiele innych: ona, siedemnastoletnia szara myszka, on tajemniczy przystojniak. Ona przeprowadza się do małego miasteczka w którym przeżywa dramat bycia „nową”. On, zawraca jej w głowie. Jedynym szczegółem różniącym tę powieść od innych, jest to że ów intrygujący młodzieniec, Edward nie jest człowiekiem lecz… kilkusetletnim wampirem o nadnaturalnych zdolnościach.

Co takiego zachwyciło czytelników, że książka sprzedała się w nakładzie 53 milionów egzemplarzy? Szukam logicznych odpowiedzi ale takie się nie nasuwają. Może po prostu popularność dobrych tekstów spadła? A może dzisiejsi nastolatkowie bezkrytycznie podchodzą do miłości i pożądania? Skoro młodzi zakochują się w ckliwych powieściach i wierzą, że miłość to całkowite zaślepienie, to jak świat będzie wyglądał, gdy dorosną? Styl mierzi grafomanią, a dialogi które ułożyła autorka wołają o pomstę do nieba. Może fabuła faktycznie nadaje się na scenariusz lekkiego filmu przy kubku coli i popcornu, ale nie na książkę, która wychowuje pokolenia naiwnych marzycieli wierzących w bajki.

zmierzch-b-iext36843344


3.Jedz, módl się, kochaj, Elizabeth Gilbert

Pierwsza książka Gilbert, która naprawdę zrobiła furorę na rynku wydawniczym i rozsławiła autorkę na całym świecie. Ta powieść, to jej osobisty pamiętnik z podróży. Nieszczęśliwa w małżeństwie Liz, bierze rozwód, ponownie się zakochuje, po czym odchodzi od partnera i wyrusza w wielką podróż, która ma odmienić jej życie. Bohaterka spędza kilka upojnych miesięcy we Włoszech, gdzie uczy się języka zajadając się pizzą i makaronami. Potem jedzie do Indii, by spotkać się z hinduską guru (która, jak się okazuje mieszka w Nowym Jorku). A na koniec odwiedza Bali, gdzie spotyka miłość swojego życia.

Brzmi trochę infantylnie, prawda? Bo w istocie. Książka jest prosta i łatwa w odbiorze, co nie przeszkadza ją lubić. Bohaterka w całym swym pomieszaniu przypomina wiele kobiet, które jak niespokojne duchy wciąż szukają swojego miejsca w życiu. W sumie to nawet się cieszę, że książka powstała, bo dzięki niej dostaliśmy kolejne. Chociażby Botanikę duszy, która jest literackim majstersztykiem amerykańskiej prozy. Gdyby nie fenomen Jedz, módl się, kochaj, Gilbert zapewne, przepadłaby wraz z innymi autorkami w średnim wieku, piszącymi dla siebie i o sobie.

jedz-modl-sie-kochaj-b-iext35937416


4.Alchemik, Paulo Coelho

Santiago to młody chłopak, który wbrew woli rodziców decyduje się zostać pasterzem, by przemierzać pola Andaluzji. Jest marzycielem, który szuka skarbu i własnego przeznaczenia. Żeby je wypełnić, rzuca wszystko i udaje się w podróż ku egipskim piramidom. Tam poznaje Alchemika, człowieka który odkrywa przed nim tajniki prawdziwej istoty życia…

Książkę Paula Coelho można kochać lub nienawidzić. Droga środka nie ma tu racji bytu. Przede wszystkim forma alegorycznej przypowieści zadowoli jedynie wąskie grono odbiorców. Czytelników kochających baśnie i symbole. Dużo tu niedopowiedzeń ukrytych pod płaszczykiem wielkich słów. Krytycy zarzucają autorowi miałkość i banał, jego wierni fani natomiast odnajdują w powieści przewodnik duchowy na własnej krętej ścieżce.

Aby polubić tę lekturę na pewno trzeba mieć w sobie charakterystyczną wrażliwość i być człowiekiem poszukującym mistyki w zwykłych wydarzeniach dnia codziennego. Książka nie zadowoli szukających pomysłowej fabuły, akcji czy nowatorstwa. Jeżeli więc uważacie się za ambitnych znawców literatury, Alchemika kategorycznie odradzam. Jeżeli natomiast nie przeszkadza Wam przewidywalność a na widok cytatów Coelho krążących po internecie nie wyłączacie przeglądarki, zachęcam. A nuż postanowicie znaleźć Własną Legendę.

alchemik-b-iext34476519


5.Buszujący w zbożu, J.D. Salinger

Najpierw dużo się o niej nasłuchałam. Że jest świetna, że jest głosem pokolenia lat 50-tych, że nie pozwala o sobie zapomnieć. Aha! I że jest ulubioną książką wszystkich psychopatów. Ja najwyraźniej psychopatką nie jestem, bo jej nie polubiłam. Pomimo to, po jedenastu latach od momentu, gdy ją przeczytałam, wciąż siedzi mi głęboko w pamięci. Nie dlatego, że była odkrywcza. Po prostu nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak mocno irytującym bohaterem. W Ameryce książka podzieliła opinię publiczną. Jedni zakazywali jej czytać ze względu na wulgarność języka i epatowanie seksem. Drudzy zachęcali, wskazując Holdena jako głos młodych buntowników, którzy wreszcie mają odwagę nazywać rzeczy po imieniu.

Holden Caulfield to znudzony nastolatek, który zostaje usunięty ze szkoły średniej. Chłopak opuszcza internat i zamiast powrócić do domu, włóczy się bez celu po Nowym Jorku. Po drodze odwiedza nocne kluby i nawiązuje rozmowy z przypadkowo spotykanymi ludźmi. Holdenowi nieodłącznie towarzyszy irytujący (czytelnika) monolog osobisty, z którego dowiadujemy się o jego poglądach na przyjaźń, związki, seks i religię, a przy okazji jesteśmy raz po raz przekonywani że życie w ogóle jest bez sensu a wszyscy ludzie to prości głupcy.

buszujacy_w_zbozu


6.Lolita, Vladimir Nabokov

Humbert Humbert to fikcyjna autobiografia tegoż bohatera, który opisuje historię poznania 12-letniej nimfetki oraz erotycznych gier, które z nią prowadził. Tytułowa Lolita, jest córka gospodyni, od której bohater tymczasowo wynajmuje pokój. Dziewczyna, mimo młodego wieku jest nad wyraz świadoma własnego wdzięku i pragnień jakie wzbudza wśród męskiego grona. W tym również nowego lokatora. Po śmierci matki udaje się wraz z Humbertem w podróż po Ameryce, gdzie ich romans nabiera szalonego tempa, obfitego w paraboliczne emocje.

Lolita jest absolutnym arcydziełem literatury, to nie podlega dyskusji. Nabokov zawsze był estetą formy i słowa. Jego książka to kunszt języka w najlepszym wydaniu, przemyślana fabuła i niesamowity zmysł obserwatorski. To jednak, co dzieliło (a może wciąż dzieli) krytyków i grono czytelnicze to treść. O ile jedni zachwycali się śmiałością i pięknem słowa użytego przy okazji opisu jakże prosto ludzkich namiętności, o tyle drudzy zarzucali pisarzowi rozpowszechnianie pornografii i pedofilii. Sunday Express oraz New York Times uznały dzieło Nabokova za niepohamowaną pornografię. A przy okazji publikacji książki we Francji, tamtejsze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zakazało jej dystrybucji. Ostatecznie W USA Lolita została wydana po raz pierwszy dopiero trzy lata od momentu jej ukończenia, przy czym akceptacja jej treści zajęła krytykom jeszcze wiele długich lat.

loli


7.Kod Leonarda Da Vinci, Dan Brown

W Luwrze zostaje popełnione morderstwo. I nie byłoby w tym niczego sensacyjnego, gdyby nie to, że zwłoki zostają znalezione w pozycji człowieka znanego z rysunku witruwiańskiego Leonarda Da Vinci. Głównym bohaterem jest podejrzany, Robert Langdon, profesor Harvardu, który jest najsłynniejszym w kraju znawcą symboliki religijnej. Bohater pada ofiarą nie tylko podejrzeń oficerów policji; ściga go również tajemniczy mnich o imieniu Sylas.

Powieść Dana Browna czyta się szybko, bo jest tu wartka akcja i dużo zagadek. Pisarz postawił sobie za cel zarzucić nas tysiącem pytań, dzięki którym od lektury trudno się oderwać. Przedstawione przez niego teorie na temat spisku Kościoła, analitycznym umysłom każą się zagłębić w religię i zapytać o sens istnienia tej przestarzałej instytucji. I choć teorie są ciekawe, to niektórych denerwują niejasnością i brakiem spójności ze światem rzeczywistym. Ale przecież Kod Leonarda Da Vinci jest tylko fikcją. Świetnie skonstruowanym kryminałem, który trzyma w napięciu przez ponad 500 stron, bo żadne rozwiązanie zagadki nie jest ostatecznym. Próżno szukać więc w niej odpowiedzi na własne religijne wątpliwości. Można natomiast poćwiczyć mózg i pogłówkować przy nudnym wieczorze.

d_433


8.Dziennik Bridget Jones, Helen Fielding

Któż nie zna Bridget? Sympatycznej, nieco za dużej, mało konsekwentnej kobiety w średnim wieku, która zajada smutek lodami i zapija tanim winem? Wszystkie koleżanki są już mężatkami, a ona bidulka wciąż jest bezdzietną starą panną, którą rodzina próbuje zeswatać z zamożnym kawalerem. Ten natomiast okazuje się być chłodnym i nadętym bufonem. Czyżby Helen Fielding tak widziała pokolenie obecnych 30-latek?

Lubię Bridget, bo mnie rozśmiesza w nieskomplikowany sposób. I choć nie utożsamiam się z bohaterką, która czasem wydaje się być nieludzko naiwna, to przecież kilka z jej cech jest mi bliskich. Jak zapewne wielu innym 30-letnim nie-mężatkom. Krytycy, zarzucali autorce spłycenie roli kobiety w społeczeństwie i sprowadzenie jej pragnień do jednego celu. Ja jednak uważam, że Fielding nigdy nie dążyła do bycia wieszczem a jej książki to dobra rozrywkowa literatura, która ma bawić. Fielding pisze o wadach kobiet z przymrużeniem oka i wbrew oczekiwaniom ambitnym, nie zamierza nawoływać ku bardziej wzniosłych ideałom.

dziennik-bridget-jones-b-iext35354540


9.Achaja. Andrzej Ziemiański

A teraz czas na coś polskiego. Achaja to tytułowa bohaterka trzytomowego cyklu fantasy. Jest księżniczką, która w okrutny sposób zostaje odsunięta od władzy. Dziewczyna poznaje smak prawdziwego życia i uczy się walczyć o to, co jej należne.

Achaja, to trzytomowy cykl, który wzbudził liczne kontrowersje wśród rodzimych czytelników. Jedni zachwycili się wielowątkowością powieści, inni zarzucili autorowi nieznajomość kobiecej natury. A skoro jej nie zna, to i nie powinien pisać z perspektywy kobiety, bo czyni w ten sposób bohaterkę mało wiarygodną. Recenzenci, tudzież amatorzy (amatorki?) fantasy zniesmaczyli się opisami przeżyć tytułowej dziewczyny, która bardziej przypomina jednowymiarowy plakat z męskiego pisma niż faktyczną kobietę z krwi i kości. Niemniej jednak Ziemiański nadal ma liczne grono fanów, o czym świadczą jego kolejne książki, w tym kontynuacja, Pomnik Cesarzowej Achai i niedawno wydany piąty tom serii, który oczywiście święci triumfy we wszystkich księgarskich box-office.

achajatom1biext32810


10.Dziewczyna z pociągu, Paula Hawkins

Rachel pokonuje pociągiem codziennie tą samą trasę, obserwując ludzi w budynku przy którym jest stacja. Jakie mają idealne życie, twierdzi. Jednak pewnego dnia Rachel zauważa, że kobieta z budynku zniknęła. Zaniepokojona postanawia rozwiązać zagadkę.

O niektórych książkach jest głośno na długo przed wydaniem. Jak to możliwe? Prawdopodobnie opinia mistrzów jest tu nie bez znaczenia. A tę pozycję zachwalał sam mistrz gatunku, Stephen King mówiąc, że dla niej zarwał noc. To chyba dostateczna reklama? W ciągu jednego tygodnia prawa do tłumaczeń powieści kupiło 30 krajów. Tytuł był najczęściej poszukiwaną książką roku w serwisie Goodreads.com, w Polsce natomiast (lubimyczytac.pl) zdobył popularność jako Książka Roku 2015 w kategorii Kryminał i Thriller. Mimo to, powieść Pauli Hawkins nie spełniła wszystkich oczekiwań. Kiedy czytelnicy spodziewali się Stiega Larssona czy Stephena Kinga w spódnicy, otrzymali po prostu dobry thriller lecz nic odkrywczego. Jak widać rozgłos i reklama potrafią też szkodzić. Rozdmuchują nadzieje, pompują oczekiwania, i zamiast cieszyć się dobrą literaturą w ludziach pozostaje niezaspokojone pragnienie.

193292

Czarownice w Służbie Bezpieczeństwa

Co się stanie, gdy znany coach od rozwoju osobistego zacznie pisać powieść? Otóż, moi drodzy dostaniemy wszystko co przyjdzie nam do głowy, a czego nie spodziewalibyśmy się znaleźć w jednej książce.

41


I tak oto od pierwszych stron powieści spotykamy czarownice, demony, gadające koty, voo-doo a także agentów służb specjalnych, milicję i dziadów proszalnych. Brzmi jak dowcip? Zapewne Maciej Bennewicz zabawił się z czytelnikiem, kpiąc z obecnych w literaturze konwenansów i z historii PRLu.

Historia od samego początku zaczyna się tajemniczo. Poznajemy dwóch mężczyzn o zabawnych przezwiskach: Gonzo i Łasabi. Ten pierwszy jest wykształconym racjonalistą, który niewytłumaczalne rzeczy próbuje sprowadzić do możliwie prawdopodobnych teorii naukowych. Drugi natomiast cierpi na zespół obsesyjno-kompulsywny, pogłębiający się w miarę narastającej tęsknoty za Gonzo, który nie wiedzieć po co wyjechał do Islandii (śpieszę wyjaśnić, że na miejscu miał spotkać się z przedstawicielem religii Bahaitów). Pogmatwane? A to dopiero początek….

Będzie jeszcze więcej komplikacji, porównań i dziwnych powiązań agentów SB z czarną magią. Abstrakcyjna powieść Bułhakowa, „Mistrz i Małgorzata”, to przy tym mały pikuś, choć możecie spodziewać się wielu podobieństw. Autor z resztą między wierszami, sam przyznał się do inspiracji tym konkretnym dziełem. Nic dziwnego, że znajdziemy w jego opowieści gadającego kota i latającą nad miastem czarownicę.

„Przerażające oddziaływanie na odległość” spożywa się na lekko, z przymrużeniem oka. Jeżeli potraktujecie ją zbyt poważnie i dosłownie, zapętlicie się w analizie powiązań między bohaterami a nie o to przecież chodzi.

A o co chodzi?

Myślę, że przede wszystkim o przełączenie się z lewej analitycznej półkuli mózgu na prawą, odpowiedzialną za abstrakcyjne, kreatywne myślenie. Autor wyrywa nas ze znanego nam świata relatywnych zjawisk i każe balansować naszej wyobraźni między tym co prawdopodobne, a niepojęte. Maciej Bennewicz nie byłby z resztą sobą, gdyby nie wplótł swojej filozofii w fabułę książki. Rozprawia się z komunistyczną przeszłością, krytykuje przywary Polaków, takie jak picie alkoholu czy uzależnienie od mass mediów. Oberwie się też karierowiczom i tandetnym pannom, które pracowicie budują wizerunek inwestując w wygląd zewnętrzny zamiast w rozwój. Coach chciał (choć to tylko moje przypuszczenie), pokazać co powstaje z kolorowej mieszaniny którą jesteśmy karmieni każdego dnia przez media, korporacje czy zniekształconą historię- ten codzienny disneyland doprowadza do dewaluacji wartości u statystycznego młodego Polaka. Otrzymaliśmy zatem pastisz doskonały w swej przerysowanej, groteskowej formie.

Zdecydowanym plusem, za co kłaniam się autorowi, jest umiejętność prowadzenia kilku wątków fabularnych równocześnie, nie tracąc przy tym spójnego obrazu całości. W którymś momencie, wątki zbiegają się w jeden kulminacyjny punkt, który wyjaśnia wiele, choć nadal zostawia niedopowiedzenie, by zaprosić do drugiego tomu…

Książkę odradzam zakochanym w literackiej klasyce, natomiast śmiało mogę polecić ją wszystkim amatorom fantasy, political fiction, tudzież wariatom i innym nienormalnym jednostkom. Przestrzegę jednak: przed chwyceniem po powieść skonsultujcie to z waszym psychiatrą, psychoanalitykiem czy innym lekarzem. Zbytnio pobudzona wyobraźnia potrafi nieźle namieszać w głowie i zaprowadzić ku nieznanym (niebezpiecznym?) niewydeptanym ścieżkom.

Tytuł: Przerażające oddziaływanie na odległość. Cz.I Gra w kości.
Autor: Maciej Bennewicz
Wyd.: Coach & couch. Autobus i kanapa.
Rok wyd. 2014
Ilość stron: 374


Zdjęcie: http://www.autobusikanapa.pl

„Nadchodzi zima…”

thebest

A wraz z nią wszystko co mroczne, groźne i nieznane.Wraz z zimą nadchodzi śmierć, głód i nieustanna walka o przetrwanie. Kto śledzi na bieżąco seriale HBO lub jest zwolennikiem książek fantasy, ten wie o czym mówię. Gra o tron bije rekordy popularności. Zarówno serial jak i kolejne tomy o losach rodziny Stark. 


Jak to zwykle bywa u outsiderów i kosmitów, przez długi okres buntowałam się przed sięgnięciem po zbyt popularną książkę, albo co gorsza- obejrzeniem ekranizacji w komercyjnej telewizji. Ale nadszedł dzień zmiany i oto się złamałam. Nie lubię nie wiedzieć o czymś, co wszyscy głęboko przeżywają. Dobrze- wszak mogę pozostać ignorantką odnośnie aktualnej sytuacji w Parlamencie Europejskim, ale muszę wiedzieć- o co chodzi z tą zimą? 

Winter is coming… To sławne powiedzenie i motto rodziny Stark, zwiastuje ciemne czasy, czasy niebezpieczne, mroczne, zagrażające życiu wszystkich. Jest zawołaniem do stanu gotowości i przyzwyczajeniem umysłu do tego, że będzie źle i niczym w stadzie wilków, każdy będzie musiał wywalczyć swoje prawo do bycia. Zima na głębokiej północy nie trwa trzech miesięcy. Czasami trwa lata, niekiedy wieki. Zapada wówczas głęboki mrok i zza muru wychodzą groźne potwory, które zabijają bez skrupułów.

winter-is-coming

Dlaczego się złamałam i śledzę losy tytułowej Gry o tron? Z powodu opinii znajomych, którzy zachwycali się książką lub serialem i z powodu kilku ciekawych zdań zasłyszanych w tramwaju:

Słuchaj, oni wszyscy giną. Każdy po kolei!
-A główny bohater też?
-Tam co chwilę jest inny główny bohater.
-Jak to możliwe?
-No bo Martin co kilka rozdziałów zabija pierwszoplanowe postaci. Przyzwyczajasz się do jednego bohatera, lubisz go a tu nagle CIACH, odrąbują mu głowę!
-I co wtedy?!
-A no nic, zaprzyjaźniasz się z kolejną postacią, która wysuwa się na pierwszy lub drugi plan i CIACH…!

winter_is_coming_by_contxu-d58h3r5

I chyba właśnie to czyni powieści George’a R.R. Martina czymś wyjątkowym. Pisarz bowiem łamie koncepcje o tym czym powieść być powinna. Szokuje i denerwuje czytelników poprzez śmierć i okrucieństwo jakich pełno w książce. To nie słodka lekturka, gdzie utożsamiasz się z głównym bohaterem idąc z nim na wojnę, płacząc z nim i śmiejąc się gdy upadnie. Tu nie pochodzisz z nikim zbyt długo za rączkę, bo bohater za rozdział już tej rączki mieć nie będzie. Lub głowy. Ile to ja się namartwiłam o mojego ulubionego karła. Przeżyje, czy go skrócą o kilka centymetrów?

I choć to dzieło bardzo komercyjne zrzeszające coraz większe grono fanów lubiących krew i akcję, to jednak warto też spojrzeć na nie z szerszej perspektywy. Mamy idealny dowód na to, że nie tylko dobry, wyrazisty bohater czyni powieść a po drugie, podczas lektury cały czas pracujemy z przywiązaniem i oswajamy się z wszechobecną śmiercią, w myśl zasady, że nic nie trwa wiecznie. Czy to nie piękne? Nareszcie ktoś odważył się złamać koncepcję „żyli długo i szczęśliwie”. Chociaż, ostatniego tomu jeszcze nikt z nas nie zna, może i tu Martin po raz kolejny zadziwi…?

harry

Książka nie schodzi z księgarnianych półek TOP 10- nawet tom pierwszy-  bo nowych fanów wciąż przybywa do czego jednak po części przyczyniają się również twórcy doskonałego serialu
(D. Beniofl, D.B. Weiss), który zgarnął kilkanaście nagród Emmy i Złote Globy. Wystarczy odwiedzić kilka serwisów filmowych, by zobaczyć, że serial jest nieustannie na podium i zbiera oceny 8,5-10/10. Lepszej reklamy chyba nie trzeba. Jeżeli przerażają was grube tomy Martina, polecam serial,wkrótce 5 sezon, każdy odcinek trwający około godzinę, ale w końcu… nadchodzi zima… Cóż więc innego moglibyście robić?

Zdjęcia:
1.) figure-of-l.deviantart.com
2.) gnightmoon2006.blogspot.com
3.) www.deviantart.com
4.) pudelekx.pl

Kawiarnia dla mola

zbrodniawbibliotece

W ostatnim poście wspominałam o dwóch miejscach, które urzekły mnie specyficznym i melancholijnym klimatem a napisałam tylko jednym. Dlaczego? Bo szkoda było nie podzielić tekstów na dwie części; warto zająć się każdym z miejsc osobno. Bo choć oby dwa są niepowtarzalne to jednak mają swoje zasadnicze różnice.


Jedno, co łączy antykwariat i kawiarnię o wdzięcznej nazwie Bookarnia, to oczywiście książki. Mam do nich słabość i uwielbiam je w każdej postaci. Bookarnię znalazłam dość przypadkowo, kiedy to przechodząc sopockim Monciakiem, zobaczyłam drogowskaz z wizerunkiem parującej kawy i nazwą kawiarnii. Nie trzeba być Einsteinem, żeby się domyślić, że Bookarnia oznacza kawiarnię książkową. Podążając za znakami, uliczką pełną słodkich kawiarenek, w końcu odnalazłam cel.

Miejsce wewnątrz przypomina skandynawską księgarnię- z małymi stolikami, miękkimi ale praktycznymi sofami oraz ścianami z półek pełnymi nowości książkowych, które są podzielone na odpowiednie działy (dział fantasy był również, a jakże).

bookarnia

Zdecydowanym plusem miejsca jest piętro, które pozwala na odizolowanie się, gdy chcecie popracować przy laptopie, porozmawiać w ciszy lub poczytać jedną z książek, które są na wyciągnięcie ręki. Dwie dziewczyny parzące kawę, służą poradą odnośnie tytułów literackich. W razie potrzeby opowiedzą o nowościach wydawniczych lub zaprowadzą na odpowiedni dział. Jednocześnie nie narzucają się i zostawiają klientów samym sobie, gdy ci tego potrzebują, zatopieni w świecie bohaterów książkowych.

Miejsce służy nie tylko spotkaniom towarzyskim. To również ośrodek spotkań autorskich, gdzie goszczono pisarzy i inne znane osobistości związane w pośredni sposób ze światem literackim.
Spotykają się tam zatem wszyscy pasjonaci książek i wydarzeń ze świata kultury, którzy dzielą się opinią a także poszukują inspiracji do własnej twórczości.

qulturka

Bookarnia to nie tylko książki, ale również smaczne słodkości (polecam ciasto marchewkowe przekładane kremem), herbata parzona w eleganckim, kanciastym imbryku oraz kawa i gęsta, pachnąca czekolada. Smaku temu dodaje spokojna muzyka sącząca się z głośników. Jest ona jednak ledwie delikatnym tłem, bo podobnie jak w antykwariacie przy ul. Kowalskiej, w miejscu tym mieszka cisza, tak ukochana przez moli książkowych szukających prywatności.

Odwiedź Bookarnię w internecie: http://www.bookarnia.pl

Zdjęcia:
1). http://www.zbrodniawbibliotece.pl
2). http://www.facebook.pl
3). http://www.qulturka.pl

Kobieta i książka

devil

Mimo XXI wieku, niektórzy z nas wciąż myślą na stereotypowy sposób. Szufladkują ludzi, etykietują samych siebie i poprzez sztywne koncepcje nie dopuszczają do głosu zmian, które zaszły w świecie dawno temu.


Wydaje mi się, że owe zmiany, które zaszły na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, nie były zmianami zewnętrznymi a jedynie ludzkim dojrzewaniem do przełamania sposobu myślenia i zaprzestania dzielenia świata chociażby przez pryzmat płci. Jak się okazuje, wszystko co oceniamy i kategoryzujemy jest prawdopodobnie fałszywą iluzją stworzoną na chwilę w umyśle pełnym uprzedzeń. Zmierzam do tego, że sama wciąż jeszcze pełna jestem uprzedzeń i żyję w świecie czarno białych konwenansów. Przyłapałam się na tym stosunkowo niedawno, gdy będąc w bibliotece, szukałam dobrych, kontrowersyjnych powieści. Biorąc do ręki książkę, najpierw spoglądałam na nazwisko autora. Jeżeli był kobietą, odkładałam ją. Podobnie rzecz miała się na stoisku z przecenionymi książkami gdy poszukiwałam fantasy. Pożądając dobrej lektury głęboko wierzyłam, że ambitna powieść z wartką akcją, masą detali i i fantasmagorycznym światem stworzonym na jej potrzeby, może być dziełem jedynie mężczyzny. Kobiety natomiast dobre są w  pisaniu mniej lub bardziej dramatycznych romansów i powieści kostiumowych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wszystko jednak uległo zmianie gdy ktoś podarował mi w prezencie Ziemiomorze Ursuli K. Le Guin. Myślę, że wielu z was już zna ten wspaniały cykl, a jeśli nie, to w skrócie napiszę tylko, że Ziemiomorze to kraina składająca się z mórz i archipelagów wysp, zamieszkanych przez magów, czarnoksiężników, smoki i mroczne siły, które co jakiś czas burzą równowagę Wszechświata. Cykl rozpoczyna się powieścią Czarnoksiężnik z Archipelagu a jego głównym bohaterem jest chłopiec o imieniu Ged, który trafia do szkoły magów na wyspie Roke. Tam bardzo szybko opanowuje sztuki magiczne, lecz przez swą pychę, zadziera z ciemnymi mocami. Przez cały cykl sześciu powieści, zawartych w jednym tomie (944 strony) coraz lepiej poznajemy Geda, dojrzewamy z nim, podróżujemy, starzejemy się i zakochujemy. Drugą obok niego, ważną bohaterką jest kapłanka Tenar. Ich losy splatają się w drugiej części zatytułowanej Grobowce Atuanu. Ta znajomość będzie cienką, niekiedy ledwo zauważalną nicią przewijającą się przez resztę lektury, ale istotną dla nich samych oraz dla innych postaci pojawiających się w powieści.

Książka pochłonęła mnie całkowicie. Ursula Le Guin stworzyła niesamowity świat pełen charakterystycznych osobowości, których ciężko nie lubić. Zadbała o detale i tło historyczne które wymyśliła na poczet logiki teraźniejszych wydarzeń, w których uczestniczymy jako czytelnicy. Cykl, jest lekturą drogi. Podróżujemy z bohaterami, oswajamy się z wodą i z wiatrem i dzięki tym podróżom właśnie poznajemy Ziemiomorze w całej jego rozciągłości. Tak samo jak Tolkien stworzył magiczne i pełne historycznych i opisowych detali Śródziemie, tak samo tu, Le Guin uczyniła powieść prawdziwą dbając o każdy najmniejszy szczegół, który w konsekwencji daje określony i spójny rezultat. Pisarka udowadnia, że zna nie tylko świat kobiet- ich rytuałów, emocji czy właściwości takich jak kobieca troska czy seksualność, ale również sprawnie przedstawia świat mężczyzn, z ich trudami, uczuciami i siłą która jest w stanie odwrócić losy Wszechświata.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Książkę polecam wszystkim kochającym dobre, tradycyjne fantasy oraz tym, którzy nie boją się książek-cegieł. Jestem pewna, że po pierwszej opowieści i tak nie zaprzestaniecie lektury, Ziemiomorze wciągnie was z całą jego inspirującą historią, językiem i legendami. Tak samo jak tolkienowska Drużyna Pierścienia popycha ku Dwóm Wieżom. Le Guin złamała moje sztywne koncepcje na temat miejsca kobiet w literaturze. Bo być dobrym pisarzem to przede wszystkim być dobrym obserwatorem ludzkich emocji i umieć poświęcać swojej książce całe serce.

 

Wyprzedaż dla introwertyków

CAM00850[1]

Wyprzedaże. Latem, całe ich mnóstwo. Wabiące umysł napisy, Sale -70% przyciągają pożądliwych przechodniów, by ci zostawili w sklepie pieniądze i własne dusze.


I jak się okazuje, wyprzedaże nie dotyczą tylko przemysłu odzieżowego. Są świetnym lepem również na czytelników,  spragnionych taniej i grubej książki.

Kilka dni temu, w piękną, gorącą od słońca niedzielę, udaliśmy się z partnerem na plażę, z zamiarem skosztowania witaminy D i zapicia jej morską solą. Jakież było moje zdziwienie, gdy w centrum najtłumniejszego bulwaru Gdańska, ujrzałam olbrzymi, biały namiot z napisem Wyprzedaż Książek -70%. Partner spojrzał na mnie porozumiewawczo, nie pozwalając  dojść do słowa.

-Nawet o tym nie myśl!
-Dlaczego?- Zaprotestowałam.
-Bo jak tam wejdziesz, to nici z plaży. Poza tym nie wzięliśmy pieniędzy.

Musiałam się zgodzić. Smutny fakt nieposiadania nawet kilku złotych, zmusił nas do pójścia w ślady większości turystycznej masy,na rozgrzaną od słońca złocistobrązową plażę. Hedonistyczne lenistwo jednak nie leży najwyraźniej w naszej naturze, bo po trzydziestu minutach, zapakowaliśmy się w ciuchy i czym prędzej opuściliśmy w popłochu kurort z całym jego urokiem krzyczących dzieci, starszych, siwych panów opalonych na mahoń i  disco polo grającego w tle.

Oczywiście jak zapewne się domyślacie, w drodze powrotnej wykorzystałam fakt, że partner opił się nieco wcześniej wody morskiej i nie był w stanie sprzeciwić się mojej chęci wstąpienia do intrygującego, białego namiotu. W istocie- spędziliśmy mnóstwo czasu, dreptając przy olbrzymim stosie kolorowych książek przecenionych  z 40 zł na 12 i z 30 zł na 8. Ostatecznie niczego nie kupiłam z powodu braku środków, ale kilka dni później powróciłam z portfelem wypchanym drobnymi, a jakże! I o to co zakupiłam: „Władca Pierścieni tom II” (10 zł po przecenie). Do tego kolejne fantasy –Czarnoksiężnik” (8,50 zł), czyli kontynuację cyklu „Rycerz Czarnoksiężnik” Gene Wolfe’a, autora „Księgi nowego Słońca”. Nie żeby cały namiot był wyłożony książkami fantasy. Po prostu, na to się ukierunkowałam 🙂

CAM00853[1]