Archiwa tagu: partnerstwo

I że cię nie opuszczę…

… aż do kryzysu. Aż do znudzenia a może spotkania kogoś lepszego. W krótszej spódnicy. Z lepszym nosem lub szybszym samochodem. Nie opuszczę cię dopóki mi nie przeszkadzasz, dopóki nie chrapiesz i żyjesz na moich warunkach… Nie opuszczę cię aż do śmierci naszych złudzeń.

bukiet1


Krótkie jest życie dzisiejszych relacji. Na palcach jednej dłoni mogę policzyć szczęśliwe małżeństwa, plus kilka partnerstw bez ślubu. Zmieniamy siebie jak rękawiczki lub zużyty towar po skończonej gwarancji. Przyzwyczailiśmy się do suplementacji, więc zastępujemy sobie wzbogacające duchowo związki przygodnymi znajomościami albo randkowaniem bez zobowiązań, w najgorszym wypadku samotnym piwem przed telewizorem.

Co jest przyczyną?

Oczywiście oczekiwania. Mamy ich zbyt wiele i zwykle dalece odbiegają od rzeczywistości. Chcielibyśmy, aby partner był taki jakim go sobie wyśniliśmy. Male potknięcie czy drobna pomyłka przekreślają wszystkie zgromadzone miesiące czy lata wspólnego bycia. Jesteśmy mało tolerancyjni a przede wszystkim nieszczęśliwi. Wierzymy telewizji i producentom filmowym, że druga osoba jest po to, by wypełniła cały świat, nosiła nas na rękach i karmiła gwiazdkami z nieba.

A to nie tak. Tu tkwi podstawowy błąd myślenia: że oto ktokolwiek będzie miał moc sprawczą, by nas uszczęśliwić.

Ale wiesz co? Nikt nie ma takiej mocy, oprócz Ciebie samego.
Ty sam możesz kochać siebie najmocniej na świece, bez aleze wszystkimi wielkimi i małymi wadami, siebie chrapiącego, smutnego, nerwowego i z podkrążonymi oczami. W wyciągniętych dresach i objadającego się tabliczką czekolady. Możesz siebie kochać bez ograniczeń, miłością jaką chcesz i możesz podarować sobie wszystko, czego zawsze pragnąłeś od drugiego człowieka.

A więc co sobie dasz? Czym się obdarzysz? Jaka będzie to miłość?

 Miłość i dzieciństwo

Psychologowie są zgodni- że im mniej miłości i uwagi w dzieciństwie tym większa jej potrzeba w dorosłości. A to niestety popycha nas w ramiona kolejnych rozczarowań. Bo przecież żaden partner nie da Ci tyle miłości, uwagi, bliskości ile byś chciał. Ta dziura, ten nieprzyjemny deficyt będzie już w Tobie zawsze jeżeli sam go nie załatasz miłością i uważną opieką. Bądź dla siebie najlepszą mamą i najlepszym tatą na świecie. Rozpieszczaj się, wychodź na spacery, przytulaj i kupuj prezenty. Wspieraj w upadkach, motywuj do działania na wszelkich startach. Tak rośnie poczucie własnej wartości. Wiesz, że zasługujesz na miłość, bo każdego dnia ją otrzymujesz dając ją sobie. Rośniesz mentalnie, karmisz swojego ducha- wewnętrzne dziecko, które zawsze  chciało być kochane miłością absolutną i bezwarunkową. Karmisz siebie miłością, aż stajesz się jej pełen a kiedy ta energia się z Ciebie wyleje już nic nie będzie stało na przeszkodzie byś podarował ją światu.

W książce „Być kobietą i nie zwariować”, Katarzyna Miller namawia swoje pacjentki by się ze sobą zaręczyły, albo poszły jeszcze dalej i wzięły ze sobą ślub. A więc moi mili, moje miłe: sprawcie sobie coś co będzie symbolizowało wasz głęboki związek se sobą do końca tego życia i wszystkich innych żyć. Pokochajcie się, włóżcie sobie na palec pierścionek i wiedźcie, że nie potrzebujecie tego już od nikogo. Absolutnie NIKOGO. Wszystko co Was spotka na drodze będzie fantastyczną niespodzianką, darem z przestrzeni a pojawi się spontanicznie w najbardziej odpowiednim momencie. Miłość do siebie się opłaca. Jest zawsze autentyczna, głęboka, najczulsza, wspierająca, nietoksyczna i na zawsze. Jak zatem moglibyśmy chcieć być jeszcze uszczęśliwianym przez innych ludzi? Niech każdy z osobna dba o miłość do siebie, a świat będzie wzrastał.

Ty będziesz wzrastał.


Zdjęcie: slubnetapety.pl

Zaprogramowani

Zastanawiałeś się kiedyś co otrzymałeś od swojej rodziny? Na pewno więcej niż myślisz. Oprócz dobrego wykształcenia i opieki, zostałeś ponadto wyposażony we wzorce zachowań, które prawdopodobnie powielasz bardziej lub mniej świadomie. Jedne mogą przynosić Ci korzyści, inne wręcz przeciwnie- mogą ograniczać i wywoływać wiele niepotrzebnych lęków.

rodzina


Znaczenie rodziny

Czym dla Ciebie jest rodzina?
Sacrum? Stabilnością? Dobrym czy złym wspomnieniem?

Warto zatrzymać się nad tym prostym pytaniem i przyjrzeć się własnemu wnętrzu, by zobaczyć jakie uczucia pojawiają się na myśl o największej z ludzkich instytucji- rodzinie. Jeżeli uczucia są dobre, to prawdopodobnie miałeś szczęśliwe dzieciństwo i zostałeś wychowany w duchu ciepła, szacunku i poczucia bezpieczeństwa. Jeżeli natomiast czujesz niepokój na myśl o dzieciństwie, warto zadać sobie kilka pytań- co nie zagrało? czym zostałem zraniony? co muszę wybaczyć?

Niezależnie od uczuć pojawiających na wspomnienie dzieciństwa, jedno jest pewne. Jesteśmy zaprogramowani na życie w dość określony sposób. Zaprogramowani mechanicznie przez obserwację rodziców, a także przez system wartości zaaplikowany do mentalnego krwiobiegu, który był systemem wartości bardziej naszych opiekunów niż nas samych. To oznacza, że wchodzimy w dorosłość z pakietem obaw, oczekiwań, nadziei, wiary ale także określoną samooceną, mniejszą lub większą szansą na sukces zawodowy czy nawet miłosny. Wszystkie bowiem aktualne przekonania na temat życia, społeczeństwa, rodziny, pracy i miłości wzięły się z domu. Z tego co reprezentowała matka jako kobieta i ojciec jako mężczyzna. Jeżeli długo wychowywałeś się z rodziną pod jednym dachem tym mocniejsze i trudniejsze do wyplenienia są schematy myślowe, które wydają Ci się być własne, a jednak wyrośnięte na glebie obserwacji najważniejszych ludzi w Twoim początkowym okresie życia.

Świadomość

Dobra wiadomość jest taka, że zmienić można wszystko.
Każdy wzorzec i każdy utrudniający życie nawyk. Zmiana jednak zawsze zaczyna się od świadomości, więc w pierwszej kolejności należy zadać sobie kilka podstawowych pytań:

  • Jakie dobre wartości przekazali mi rodzice? Które z nich pomagają mi w życiu i czynią mnie szczęśliwym?
  • Jakie uprzedzenia przekazali mi rodzice? Które z nich mi nie służą? Które z nich mnie hamują i wywołują lęki?
  • Jakich cech rodzice mi nie przekazali, a które chciałbym posiadać? Jacy ludzie dysponują cechami, które mi imponują? Jakie wartości są dla mnie cenne a w domu były nieobecne? Kto owe wartości uznaje? Od kogo mogę się uczyć? Kogo mogę obserwować?

Odpowiedzi definiują kim jesteśmy i pokazują dlaczego wybieramy takie a nie inne drogi, relacje i związki (czasem „na przekór” sobie). Drogą do wolności jest świadomy wybór tych cech i wartości, które autentycznie nam służą, oraz odrzucenie lub próba modyfikacji cech szkodliwych i ograniczających. Jako osoby dorosłe, żyjące na własny rachunek możemy świadomie budować życie o jakim marzymy bez względu na system wartości wpajany nam w domu.

Zmiana programu

Czasami wystarczy świadoma zmiana nawyków, w innym wypadku potrzebne będzie całkowite i natychmiastowe przecięcie pępowiny- czyli wyprowadzka, uniezależnienie się, pójście w kierunku przeciwnym do rodzicielskich zamierzeń. Niekiedy będzie to konieczność wybaczenia rodzicom za zaaplikowanie nam niskiej samooceny czy braku wiary we własne możliwości. Czasem będzie potrzeba pójścia w świat bez telefonu na który mama mogłaby zadzwonić, i życie własnym życiem. Osiągnięcie celów, spełnienie marzeń. Dopiero wtedy silniejsi i doświadczeni własnym życiem, nauczeni na własnych błędach i porażkach, nakarmieni osobistymi sukcesami możemy powrócić i podziękować za wszystko co otrzymaliśmy w dzieciństwie.


Ćwiczenie zaczerpnięte z książki „Miłość toksyczna. Miłość dojrzała. Coaching relacji”. Maciej Bennewicz.

Zdjęcie: wiadomosci.wp.pl