Dlaczego warto pracować mniej?

???????????????????
Bo jesteś efektywniejszy. Bo jesteś lepiej zorganizowanym pracownikiem. Bo czujesz się szczęśliwszy i pełen energii. Bo możesz zainwestować czas w inne źródła rozwoju, które zaowocują nowymi umiejętnościami w twojej pracy. Bo w krótszym czasie możesz zarobić więcej.


Od przynajmniej sześciu lat jestem przeciwniczką pracy na pełen etat- czyli od momentu kiedy podjęłam pierwszą pracę. W zasadzie, jestem przeciwniczką pracy dla kogokolwiek innego niż dla samego siebie. Niestety przy obecnych warunkach, niektórzy z nas zmuszeni są poddać się schematowi, który powiela kilkanaście milionów Polaków, mimo iż wcale nie czują się do tego powołani. Schemat jest prosty-  podpisujemy umowę na 1.500-2.000 netto by żyć od pierwszego do trzydziestego, mając czas jedynie na pracę, sen i drobne sprawy organizacyjne.

W moim stażu pracy na ogół są umowy o dzieło i umowy zlecenie, popularnie nazywane dziś „śmieciówkami”. Przyznam szczerze- na ogół był to mój własny wybór. Wybierałam umowę zlecenie, która obligowała mnie do pracy 5 lub 6 godzin dziennie, zamiast etatu, którego wymogiem był pełny wymiar czasu pracy. Mówiąc o tym znajomym, zwykle słyszałam, że jestem leniwa i że nie mam pojęcia na czym polega życie. Racja. Nie mam pojęcia na czym polega życie- osób komentujących moje wybory. Wiem jednak na czym polega moje życie. Na życiu. Na tym, by być szczęśliwym. By spełniać marzenia i realizować się na wielu płaszczyznach, nie tylko zawodowej, choć wcale jej nie wykluczam. Wręcz przeciwnie. Uważam, że dobrze zorganizowane życie zawodowe może przyczynić się do poczucia ogólnej satysfakcji życiowej, pod warunkiem że nie przysłoni nam całego świata. Co innego jest poświęcać tyle czasu zarabianiu pieniędzy, ile nam będzie odpowiadać (przecież każdy ma inne zasoby energii), a co innego jest musieć pracować tyle ile zadeklarowaliśmy w pakcie podpisanym własną krwią.

Bez pracy, nie ma kołaczy. Oczywiście. Uważam, że spora inwestycja energii w pracę ma sens. Ale tylko w momencie gdy jest źródłem radości i kiedy widzimy cel. Tak jak programiści muszą poświęcić mnóstwo czasu w naukę języka html, a operatorzy kamery w naukę doskonałego montażu, tak każdy z nas ma prawo samemu zdecydować do czego dąży i sięgnąć po narzędzia umożliwiające dojście z punktu A do punktu B. Właśnie dlatego pracuję na niepełny etat. Bo potrzebuję czasu na samorealizację, którą odnajduję poza murami korporacji. Również dlatego, że szkoda mi życia. Czasem wydaje mi się, że ludzie mierzą swoją wartość osiągnięciami zawodowymi, nie myśląc przy tym czy faktycznie jest to dla nich źródłem szczęścia. Po prostu żyją w taki sposób, w jakich ich nauczono. Skończyć szkołę, dostać dobrze płatną pracę, założyć rodzinę, zapłacić podatki, umrzeć. Ot, wielki sens życia. To przykre, że wiele osób wciąż nie dostrzega tkwiącego potencjału w nich samych a także w pozornie prostych sytuacjach życiowych. Osoby szczęśliwe to osoby z elastycznym umysłem, które widzą możliwości tam, gdzie inni ich nie dostrzegają. To osoby, które żyją według priorytetów ustalonych przez siebie samych, a nie narzuconych przez system, państwo, rodzinę, społeczeństwo (sam wybierz).

A Ty? Jak żyjesz? Ile wart jest twój czas? Mój przynajmniej milion złotych. Jednocześnie jest też wartością niepodlegającą dyskusji. Nie zamierzam się targować.

Odpowiedzialność za siebie cz.2 (ćwiczenia)

pisanie

„Branie odpowiedzialności za własne szczęście ma wielką moc. Pozwala wziąć życie we własne ręce.”

Nathaniel Branden


Wiecie już czym jest odpowiedzialność za siebie i dlaczego warto być kowalem własnego losu (opisałam to w poprzednim artykule). Dziś natomiast chciałabym napisać wam, jak to zrobić. „6 filarów poczucia własnej wartości” Brandena zawiera w sobie nie tylko suche fakty, ale udostępnia również praktyczne narzędzia w formie ćwiczeń, które można wykonywać samemu.

Aby wykonać tą trudną pracę, jaką jest przejęcie odpowiedzialności za własne życie i dokonywane wybory, należy najpierw rozbudzić w sobie chęć i właściwą motywację. Do tego potrzebujemy rozbudzonej wyobraźni. Poniższe ćwiczenie aktywizuje umysł do tego, by poszukać odpowiedzi wewnątrz siebie dlaczego warto być odpowiedzialnym i dostrzec na zasadzie potencjalnej przyszłości, jakie korzyści może nam przynieść przejęcie odpowiedzialności.

Weź kartkę, długopis i dopisz przynajmniej po sześć zakończeń następujących członów zdań. W nawiasie są moje własne odpowiedzi, jakie wpisywałam podczas zadania. Robi się je intuicyjnie, nie myśląc nad logiką i sensem wypowiedzi. Im więcej napiszesz tym więcej możliwości ujrzysz.

  • Jeżeli wezmę pełną odpowiedzialność za swoje wybory i zachowania… (przestanę obwiniać innych za własne niepowodzenia; zacznę poświęcać więcej uwagi swoim priorytetom; przemyślę system mojej wartości; stworzę sobie warunki by być absolutnie niezależnym człowiekiem itp.)
  • Jeżeli wezmę odpowiedzialność za to, jak spędzam czas… (przestanę marnować go na czynności bezowocne; zainwestuję energię w budowanie dobrych relacji z ludźmi; zobaczę, czy w moim życiu jest zdrowa równowaga itp.)
  • Jeżeli wezmę pełną odpowiedzialność za własne szczęście… (zacznę działać w obszarach życia, które zawsze mnie interesowały; będę dążyć do pełnej niezależności finansowej; będę pracować nad własnymi emocjami; poszukam nowych możliwości rozwoju w teoretycznie prowizorycznych sytuacjach itp.)

Teraz przeczytaj kilka razy co napisałeś. Czy widzisz? Znalazłeś najlepsze (bo własne) odpowiedzi dlaczego warto być odpowiedzialnym za siebie człowiekiem. Znalazłeś motywację i odpowiedziałeś sobie jednocześnie na pytanie- co nie gra w twoim życiu. Które aspekty życia poruszyłeś w dopisywanych zdaniach kilkukrotnie? Finanse? Energia? Organizacja pracy? Powtarzane hasła, to obszary na które warto zwrócić szczególną uwagę, bo najwyraźniej zaniedbaliśmy je w którymś momencie życia. A gdy wiesz w jakie obszary zainwestować to już pół drogi do sukcesu, bo mamy wyrazisty drogowskaz przed nosem.

Odpowiedzialność za siebie

pandy

„Biorąc odpowiedzialność za własną egzystencję, uznajemy jednocześnie, że inni ludzie nie są naszymi sługami , nie istnieją na świecie po to, by zaspokajać nasze potrzeby. Nie jesteśmy upoważnieni, by traktować innych jako środek do osiągania przez nas celów, podobnie jak my nie jesteśmy środkiem do spełniania ich celów.”

Nathaniel Branden


Odpowiedzialność za siebie jest trzecim filarem poczucia własnej wartości i oznacza sprawowanie kontroli nad własnym życiem. Jest byciem świadomym swoich celów, pragnień i podejmowanych wyborów.

Człowiek odpowiedzialny to człowiek, który bierze odpowiedzialność za swoje czyny i jest wytrwały w dążeniu do zamierzonych celów. Żyje według ustalonych przez siebie priorytetów i co istotne– nie oczekuje, że ktoś inny jest w stanie dać mu szczęście poza nim samym. 

Bycie odpowiedzialnym bardzo mocno wiąże się również z pierwszym filarem- samoświadomością. Odpowiedzialność za siebie jest bowiem decyzją o byciu całkowicie świadomym własnych relacji z otoczeniem, a także wysiłku jaki wkładamy w pracę zawodową i karierę. Jest byciem niezależnym i dążeniem do samorealizacji na wielu płaszczyznach, w kontekście rzeczywistości i zastanych faktów. Jest akceptowaniem systemu wartości w jakim zostaliśmy wychowani, lub wręcz przeciwnie- jest decyzją o stworzeniu własnych zasad moralnych mających na celu dobro nasze i innych. Ostatecznie jest również byciem świadomym własnej samooceny i deklaracją wobec siebie by pracować nad jej poziomem, kiedy zajdzie taka potrzeba.

Trzeci filar wiąże się z dużym wysiłkiem umysłowym jaki musimy podjąć, gdy decydujemy się być kowalami własnego losu. Ten aspekt samooceny zmusza do pracy i konstruktywnych zachowań a także zmiany sposobu myślenia na temat interakcji międzyludzkich. Nikt nie da nam szczęścia i nikt nie da nam niezależności. Jedyną osobą, która jest w stanie to zrobić, jestem ja sama.  To trudna praca. Jednak po chwilowym uczuciu ciężaru przychodzi długotrwałe, stabilne poczucie wolności. A dzięki niemu łatwiej osiągnąć satysfakcjonujące i szczęśliwe życie.

Jak ugryźć korpo?

lew

Nie myślcie, że wam odpowiem na to pytanie. Nie mam pojęcia jak ugryźć korpo. To raczej ja oczekuję waszej podpowiedzi, bo sama nie mam pomysłów co zrobić by pracując w wielkiej, międzynarodowej firmie, nie zwariować. A mam uczucie, że wariuję każdego dnia po trochu, oddając każdej mniejszej czy większej korporacji cząstkę ja, która woła o przestrzeń. Czy jest w ogóle możliwe polubić korpo?


Wiecie dlaczego nie lubię korporacji? A nie mówię tego na bazie jednodniowego szkolenia pracowniczego, lecz czerpię z kilkuletniego doświadczenia. Nie lubię korpo, bo jest dla mnie więzieniem. Ograniczeniem. Czymś w co muszę się idealnie wpasować, bo jeśli się nie wpasuję, będę odstawać od jednolitej grupy. To nieprawda, że korporacje angażują w pracę wszystkie typy charakterów. Ja zauważam tylko dwa. Dominatorów-liderów-kierowników oraz elastycznych-oportunistów, którzy z łatwością plasteliny dostosują się pod każde dyktando. I jak tu być sobą, skoro jest tak mało opcji do wyboru? Większość idealnych pracowników powinna być zaangażowanymi społecznie ekstrawertykami z wysokim mniemaniem o sobie. Introwertycy, osoby ciche, łagodne lub niewyróżniające się z tłumu szybko stają się popychadłami, o ile na dłużej zatrzymują się w dynamicznej firmie, która stawia niekiedy nierealnie wysokie wymagania pracownikom za (nie oszukujmy się),niewielkie pieniądze- porównując zarobki polskie a innych krajów UE.

A dlaczego tak wielu z nas pracuje w korpo? Bo nie mamy wyboru. A jeśli mamy to bardzo niewielki. Nieliczni pracują w małych, rodzinnych firmach, gdzie przyjaźń i obopólne zainteresowanie jest naturalnym procesem w relacji pracodawca-pracownik.  Na skalę krajową jednak takich firm jest wciąż niewiele by mogły zapewnić zatrudnienie dostatecznej liczbie zainteresowanych.  Mamy jeszcze dwie inne opcje, z których jedna nie wygląda zachęcająco- budżetówka, do której ciężko jest się dostać, bo w urzędach i szpitalach panuje polityka krwi i więzi rodzinnych; i są jeszcze własne, małe przedsiębiorstwa. Niewielu decyduje się na ten krok, głównie z  powodu pieniędzy. Wciąż jest zbyt mały krajowy budżet na dotacje do małych przedsiębiorstw. A jeżeli kreatywni, zdeterminowani ludzie je otrzymują, to firmy często i tak upadają po roku lub dwóch z powodu niszy, która przynosi ostatecznie tylko stratę zamiast zysku.

Firmy międzynarodowe zdominowały rynek. A musząc żyć i opłacać rachunki, musimy również stać się częścią tego wielkiego, jednolitego świata korporacji. I podjąć decyzję , by zacisnąć zęby i pozwolić swemu prawdziwemu ja (kochającemu wolność i samodzielność w organizacji czasu pracy) żyć tylko po wyjściu z klimatyzowanego, zimnego budynku. Można się przeciwstawić, jasne. Można zobojętnieć na dress code, grafiki przerw itp. (zawsze to czyniłam), ale za to być nieustannie na widocznym, czerwonym świetle jako ten, kto odstaje. Jak zatem ugryźć korpo by nie smakowało goryczą?

Miał być wpis o trzecim filarze poczucia własnej wartości, ale będzie jutro.

Zaakceptuj siebie cz.2 (ćwiczenia)

koala

„Kiedy walczymy, opór staje się silniejszy. Kiedy go dostrzegamy, doświadczamy i akceptujemy, zaczyna topnieć”.

Nathaniel Branden


Jak rozbudzić w sobie samoakceptację? Jak nauczyć się tolerować to, co jest? Przede wszystkim doświadczyć. Dopiero pełne doświadczenie faktu umożliwia jego całkowitą akceptację. Akceptacja natomiast jest pierwszym krokiem do zmiany lub rozpuszczenia emocji. Autor „6 filarów poczucia własnej wartości” poleca kilka ćwiczeń na rozbudzenie samoakceptacji. Jedno- które pomaga oswoić się z własnym ciałem, drugie- z trudnymi uczuciami.

ĆWICZENIE NA ZAAKCEPTOWANIE CIAŁA:

Stań przed dużym lustrem, najlepiej nago lub w bieliźnie. Obejrzyj je całe i uświadom sobie jakie uczucia ci towarzyszą. Co czujesz? Czy czujesz się dobrze? Komfortowo? A może jest coś, na co nie lubisz patrzeć? Czy jakaś część ciebie ci przeszkadza? Na jakie części ciała patrzysz dłużej, a na jakie krócej? Co towarzyszy tej obserwacji? Jakie myśli?  Spróbuj stać przed lustrem kilka minut, niezależnie od towarzyszących uczuć a teraz powiedz powoli, z pełną przytomnością: „pomimo defektów i niedoskonałości akceptuję siebie bez zastrzeżeń i całkowicie”. Powtarzaj to zdanie wolno, kilkukrotnie.
Dobrze wykonane ćwiczenie sprawi, że poczujesz się bardziej zrelaksowany i swobodny w ciele. Poczujesz się jego właścicielem.  Spadek napięcia ze strony ciała, oznacza że zaakceptowałeś rzeczywistość. Pamiętaj, że akceptacja nie jest synonimem słowa „lubię”. Akceptacja to zgoda na to, co jest.

ĆWICZENIE NA ZAAKCEPTOWANIE UCZUĆ

Pomyśl z jakim uczuciem masz problemy? Jaka emocja jest twoją główną, towarzyszącą ci w życiu? Gniew? A może lęk? Wybierzmy lęk (jest uczuciem, którego doświadczam bardzo często). Teraz pomyśl, co pobudza tą emocję? Co sprawia, że się pojawia? Jakie sytuacje? Wyobraź je sobie. Nowa praca? Nowi ludzie? Brak pieniędzy? Kiedy już wiesz co jest prowodyrem, zacznij kierować strumień powietrza przez to uczucie. Jeżeli gdzieś konkretnie ulokowałeś lęk (u mnie jest to klatka piersiowa) tam skieruj strumień i oddychaj przez nie. Spróbuj sobie wyobrazić jakbyś się czuł, gdybyś całkowicie zaakceptował to uczucie. Oddychaj głęboko i doświadczaj tej emocji. A teraz powiedz: „czuję teraz lęk (gniew, frustrację), i w pełni je akceptuję” . Kiedy będzie ci trudno, możesz powiedzieć również sobie „fakt, to fakt; jest to, co jest, jeżeli uczucie istnieje, to istnieje” i myśl, że pozwalasz mu być, nie wypierając go.

To są bardzo proste i podstawowe ćwiczenia na rozbudzenie samoakceptacji. Pomimo swej prostoty pozwalają zmierzyć się z tym, co najchętniej zamietlibyśmy pod dywan. Akceptacja sprawia, że rośnie poczucie zgody na rzeczywistość i siebie; jest jednocześnie bardzo odprężającym uczuciem ulgi, że wszystko co się pojawia ma swoje miejsce i rację bytu. Świadczy, że nie ma potrzeby cały czas o coś walczyć czy czemuś zaprzeczać.

Zaakceptuj siebie

dmuchawce

„Akceptacja siebie to odmowa bycia swoim wrogiem”.

Nathaniel Branden


Samoakceptacja jest drugim i równie ważnym filarem poczucia własnej wartości; jest jednocześnie budulcem samooceny, działającym na wielu płaszczyznach. Oznacza ona przede wszystkim bycie własnym sprzymierzeńcem i przyjacielem. Jest prawem do życia i osobistego szczęścia; oznacza też szacunek do samego siebie i własnych wyborów. Innymi słowy- samoakceptacja to afirmacja samego siebie.

Jednocześnie, samoakceptacja jest także absolutnym przyzwoleniem na posiadanie uczuć. Dzięki niej nie wypieramy emocji, nie zaprzeczamy im, gdy są niewygodne. Akceptujemy każde swoje doświadczenie i każdą emocję, pozwalając im być, przeżywając je tak długo jak trzeba, by ostatecznie pozwolić im odejść. Samoakceptacja jest włączeniem emocji w rzeczywistość. Jak pisze Branden- akceptowanie uczuć jest czymś więcej niż dostrzeganiem. Jest próbą kontemplacji uczuć a także wolą zmierzenia się z nimi;jest pełną świadomością bycia pod ich głębokim wpływem. Bo dopiero świadomość i akceptacja pozwalają dokonać jakichkolwiek zmian.

W życiu bywają również sytuacje, kiedy popełniamy błędy a następnie wypieramy je w obawie przed konfrontacją z ich rezultatami. Takie sytuacje powodują drastyczny spadek poczucia własnej wartości, gdyż odcinając się od własnych błędów czy motywów działania (niezależnie od tego jak mało szlachetne one by nie były), odcinamy się jednocześnie od samych siebie. Zaprzeczamy własnym wyborom i działaniom. Samoakceptacja polega na byciu szczerym wobec siebie i akceptowaniu tego co jest, nawet gdy jest to niemiłe czy nieładne. Zapytacie dlaczego? Bo akceptacja nie jest synonimem sympatii. Jest zgodą. Przyznaniem się do faktów. To jak z lustrzanym odbiciem. Możesz narzekać, że nie podobają ci się twoje ramiona, ale co to zmieni? Nic. Masz takie ramiona jakie masz. Kropka. Taki jesteś, bo to widzisz w lustrze. Akceptujesz to? Zgadzasz się, że tak jest? Tak? To świetnie, bo jeśli akceptujesz ten fakt, to nareszcie jest szansa by go zmienić, na przykład idąc na siłownię czy basen.  Każda zmiana może się rozpocząć dopiero w momencie kiedy w absolutnie szczery sposób zaakceptujesz siebie. Swój wygląd, swoje uczucia, swoje błędy, motywy działania, cechy charakteru. Nie chodzi tu o nieustanną próbę niemądrego tłumaczenia własnych nielogicznych zachowań. Chodzi o próbę zrozumienia samego siebie, będąc jednocześnie swoim przyjacielem. Kiedy zaakceptujesz własne uczucia, to umożliwisz sobie pełne ich doświadczenie i łatwiej rozpoznasz przyczynę pojawienia się ich w twoim życiu.  To z kolei pozwoli ci działać skuteczniej w przyszłości. Będziesz unikał schematycznych błędów, w oparciu o własne przeżycia.

 

Praktyka świadomego życia cz.2 (ćwiczenia)

poczucie

„Życie świadome jest zarówno praktyką, jak i stanem umysłu, orientacją życiową(…) Nikt nie jest całkowicie niezdolny do rozszerzenia swojej świadomości”.

Nathaniel Branden


W poprzednim artykule omówiłam pierwszy z filarów poczucia własnej wartości. Korzystając z książki Nathaniela Brandena jako pomocy, wymieniłam w punktach co służy byciu świadomym a co temu zaprzecza. Taka przejrzystość pozwala przyjrzeć się  zachowaniom, by ocenić w którą stronę zmierzamy- ku rozbudzeniu własnej uważności czy wręcz przeciwnie. Bardzo pomocne jest również prowadzenie dziennika świadomości, co aktywizuje mózg do kreatywnej aktywności a jednocześnie nastraja go na bycie uważnym w ciągu dnia.

Najprostszym przykładem może być twórcza zabawa w rozpisywanie się czym jest dla nas życie świadome. Weź do ręki kartkę, długopis i napisz następujący człon zdania „Życie świadome oznacza dla mnie…” następnie dopisz  czym dla ciebie jest, co oznacza, jakie uczucia towarzyszą twoim zdaniem życiu świadomemuKombinacji jest mnóstwo i nie ma złych odpowiedzi. Najważniejsze, by nie koncentrować się na logice pisania a skupić się raczej na twórczym tempie, po to by zaktywizować prawą półkulę mózgu. Sama także to robiłam przez kilka tygodni, dzięki czemu zauważyłam, że nieustannie co kilkanaście linijek pojawia się u mnie to samo zdanie: Życie świadome oznacza dla mnie bycie w pełni tu i teraz.

Uzmysłowiłam sobie, że to jest coś do czego zawsze zmierzałam- że bycie w teraźniejszości bez obaw i oczekiwań jest dla mnie absolutnym priorytetem  jeżeli chcę być szczęśliwa. A więc nad tym aspektem szczególnie powinnam popracować. Nad kontemplacją chwili obecnej. Na spoczywaniu w tym co się właśnie wydarza. Na zgodzie by to, co było- odeszło, jednocześnie pozwalając bez lęku nadejść przyszłości.

A czego ty się o sobie dowiesz? Miłego, twórczego dnia z samym sobą!

 

 

 

 

Praktyka świadomego życia

medytacja

„Rozum jest dla nas podstawowym narzędziem w życiu. Jeśli go zdradzimy, ucierpi poczucie naszej wartości”.

Nathaniel Branden


W poprzednim artykule krótko omówiłam czym jest wysoka samoocena wg książki Nathaniela Brandena „6 filarów poczucia własnej wartości”. Dziś przejdę do pierwszego filaru z tytułowych sześciu.

Uważność jest pierwszym i głównym budulcem wysokiej samooceny. Pracując nad tym aspektem charakteru, jesteśmy w stanie nawiązać kontakt z emocjami o których często nie mamy pojęcia. Uświadomione uczucia prowadzą do przyznania się przed samym sobą do potrzeb i celów, w rezultacie czego komunikujemy otoczeniu co czujemy i jesteśmy w stanie, łatwiej i asertywniej odmawiać gdy pewne sytuacje zaburzają naszą hierarchię potrzeb i uczuć. Będąc świadomi priorytetów, jesteśmy spójni w działaniach, tak by odpowiadały naszym celom.

Świadome życie to również nieustanna uważność względem świata zewnętrznego. Nie zaprzeczamy faktom. Wręcz przeciwnie. Przyznajemy , że jest to, co jest. Nie zamykamy oczu, gdy są niewygodne sytuacje życiowe, nie wypieramy problemów. Przyznajemy się do własnych błędów i porażek, ale jako istoty kompetentne i przystosowane do procesu uczenia się, podejmujemy również decyzje o naprawie lub o zmianie zachowania. Świadome życie to również wiedza co jest rzeczywistością a co jedynie naszym subiektywnym postrzeganiem. Nie mylimy uczuć z faktami. Potrafimy rozróżniać te dwie rzeczy i właściwie się do nich ustosunkowywać. Będąc świadomi konkretnych sytuacji działamy adekwatnie do nich– w sposób rozważny i inteligentny, w sposób odpowiadający danej sytuacji, nieustannie przy tym się ucząc i poszerzając wiedzę o świecie i sobie samym.

Uważność polega na byciu szczerym ze sobą przy jednoczesnym byciu otwartym na otoczenie i komunikaty zwrotne ze świata zewnętrznego. Nie zamykamy się również na możliwe zmiany w poglądach czy ścieżki życiowej i celów. I co najistotniejsze- praktyka świadomego życia to podejmowanie odpowiedzialnych wyborów względem świata i własnych działań. Podejmujemy kroki w sposób rozważny ustosunkowując  się do rzeczywistości.

Na praktykę świadomego życia składają się zatem: 

  • umysł aktywny, a nie bierny
  • inteligencję, która cieszy się z własnej aktywności
  • życie w danej chwili bez utraty szerszego kontekstu
  • poszukiwanie, a nie unikanie istotnych faktów
  • wolę rozróżniania między faktami, interpretacjami i emocjami
  • dostrzeganie i konfrontowanie się z impulsami by uniknąć lub wyprzeć bolesne czy napawające lękiem fakty
  • staranie się by znać swoją rzeczywistą pozycję na drodze do realizacji różnych celów; wiedzieć czy odnoszę sukces czy porażkę
  • staranie, by zdawać sobie sprawę, czy moje działania są spójne z celami
  • poszukiwanie informacji zwrotnych z otoczenia , tak by móc modyfikować sposób działania, kiedy zajdzie taka potrzeba
  • nieustawanie w próbach zrozumienia rzeczywistości, niezależnie od trudności
  • otwartość na nową wiedzę i gotowość rewidowania dawnych założeń
  • chęć dostrzegania i naprawiania błędów
  • pragnienie nieustannego rozszerzania świadomości – zaangażowanie w proces uczenia się- a tym samym zaangażowanie w rozwój  jako drogę życia
  • pragnienie zrozumienia otaczającego świata
  • pragnienie poznania rzeczywistości nie tylko zewnętrznej ale i wewnętrznej ;świata potrzeb, uczuć , aspiracji, motywów, tak by nie być dla siebie obcym człowiekiem
  • pragnienie uświadomienia sobie własnego świata wartości oraz ich źródeł, tak by nie ulegać wartościom nieracjonalnie lub bezkrytycznie przejętym od innych

Przyjrzyjcie się każdemu punktowi. To pomoże wam popracować nad obszarami, które wciąż dla was są obce. Praktyka świadomego życia to nieustanna obserwacja i poznawanie samego siebie z jednoczesną chęcią nauki działania- w sposób adekwatny do sytuacji spotykanych w życiu. Powodzenia!
Wkrótce dowiedziecie się czym jest drugi filar.

 

Poczucie własnej wartości

nathaniel-branden
„Poczucie własnej wartości stanowi podstawową ludzką potrzebę. Jej oddziaływanie nie wymaga ani naszego zrozumienia, ani zgody. Czyni swoje czy o tym wiemy, czy nie. Od nas zależy, czy spróbujemy odkryć dynamikę samooceny, czy też pozostaniemy jej nieświadomi ale to drugie sprawi, że będziemy zagadką dla samych siebie(…)”

Nathaniel Branden


„6 filarów poczucia własnej wartości” Nathaniela Brandena jest pozycją obowiązkową dla każdego, kto zdecydował się wziąć los w swoje ręce i wieść  życie w zgodzie z wewnętrznym „ja” i z otaczającym go światem. Książka nie jest najnowszym hitem na rynku wydawniczym; została napisana w 1998 roku przez psychoterapeutę, który większość życia spędził na zgłębianiu pojęcia jakim jest poczucie własnej wartości. Autor o tyle wnosi dobrego do życia czytelników, że przedstawia konkretne metody by rozwinąć poczucie własnej wartości. Metody, które niekiedy są trudne bo rozbudzają świadomość psychiczną i umożliwiają bezpośredni kontakt z własnymi emocjami. Ostatecznie jednak konsekwentnie stosowane, przynoszą oczekiwany rezultat.

Czym jest poczucie własnej wartości? Mając dostęp do mediów, posiadamy zniekształconą opinię na temat tego czym jest i w czym pomaga wysoka samoocena. Informacje jednak, są zwykle szczątkowe i nie tłumaczą zjawiska ani nie udostępniają żadnych metod, które pomogłyby osobom o niskiej samoocenie podnieść jej poziom.

Według Brandena na poczucie własnej wartości składają się dwa główne czynniki:

  • Pierwszym z nich jest poczucie pewności, że jesteśmy w stanie poradzić sobie z wyzwaniami jakie nieustannie stawia życie.
  • Drugi czynnik to przekonanie, że jako żywe, społeczne istoty zasługujemy na szczęście i sukces. 

Poczucie własnej wartości jest zatem świadomością człowieka o jego kompetencji. Jest przekonaniem, że jako osoby wyposażone w mózg będziemy w stanie nieustannie się uczyć, myśleć logicznie, wyciągać odpowiednie wnioski i dostosowywać się do adekwatnych warunków, w jakich się znajdujemy. Wysoka samoocena to umiejętność do bycia elastycznym i otwartym. Równocześnie jest także  przyzwoleniem na osobiste szczęście, które jest naszym pierwotnym prawem z faktu, że jesteśmy istotami żyjącymi.

W kolejnym artykule opiszę czym jest tytułowych 6 filarów i na co się składają.

 

Jesteś tym, co myślisz o sobie

byron2

Powiedziała mi o niej rok temu moja droga koleżanka- obecnie moja współlokatorka, kiedy rozmawiałyśmy o trudnych sytuacjach życiowych, samoakceptcji i niezgodzie na to co właśnie się wydarza.
-Powinnaś przeczytać książkę Byron Katie- poradziła- Metody zwane Pracą (The Work) bardzo mi pomogły. Może tobie też pomogą.


Wypożyczyłam więc z biblioteki „Radość każdego dnia” Byron Katie, oglądając uprzednio kilka filmów na youtubie z jej warsztatów.  Sposób, w jaki prowadziła rozmowy z ludźmi mającymi problemy, był prosty a jednocześnie absolutnie przełomowy- pokazywał im wyjście z sytuacji, którym zawsze jest zmiana nastawienia i przekształcenie nawyków myślowych.

Byron Katie jest prekursorką metod stosowanych przez nią samą, które sprawdziła na własnej osobie. Będąc trzydziestoparoletnią kobietą wpadła w głęboką depresję, na którą cierpiała przez wiele lat. Nie wstawała z łóżka i obsesyjnie myślała o samobójstwie, zadając cierpienie sobie i swojej rodzinie. Ostatecznie stwierdziła, że to ona jest przyczyną własnego cierpienia- jej sposób myślenia, jej obawy i oczekiwania względem rzeczywistości. Wiedziała, że jeżeli nie zmieni nastawienia do życia i siebie samej, żaden terapeuta ani żaden psychiatra nie zrobią tego za nią. Tak powstała Praca(The Work), rewolucyjne metody podważania swoich myśli, które są często najgorszym wrogiem człowieka.

Na czym polega Praca? Na zadaniu czterech prostych pytań. Wyobraź sobie że wydaje ci się, że jesteś za gruby. Nieustannie brakuje ci pewności siebie i to cię unieszczęśliwia. Zadajesz więc sobie kilka pytań.

1. Czy to prawda? (czy naprawdę jesteś „gruby”?)
2. Czy możesz mieć absolutną pewność, że to prawda?
3. Jak reagujesz, gdy wierzysz, że ta myśl jest prawdziwa?(opisz swoje uczucia)
4. Kim byłbyś bez tej myśli? (opisz siebie- jak się czujesz, gdy nie towarzyszy ci myśl, że jesteś „gruby”).

Na koniec odwróć to.
Nie ty jesteś gruby. Twoje myśli są zbyt grube, zbyt ciężkie o sobie samym. Na co jesteś za gruby? Czy na to by siedzieć na krześle? Czy na spodnie które masz na sobie w tej chwili? Nie jesteś za gruby. Ani na to krzesło, ani na spodnie, które nosisz. Wszak pasują idealnie, czyż nie?

Nie chcę podawać wam pomysłów na zabawę z Pracą. Zobaczcie jak robi to Katie na warsztatach z ludźmi (youtube), przeczytajcie jej książki („Radość każdego dnia”, „Kochaj co masz”, „Skończ z cierpieniem, ciesz się życiem”). Na końcu każdej z nich jest lekcja odnośnie tego jak stosować Pracę na sobie samym. Robiąc to regularnie, naprawdę jesteśmy w stanie zmienić swoje nastawienie do rzeczywistości i decydować o tym co wybieramy- szczęście czy samoumartwianie się, które nie ma końca. To my decydujemy czy jesteśmy szczęśliwi, a nie warunki w jakich się znajdujemy.

Poniżej znajdziecie kilka odnośników do Pracy wykonywanej przez Byron Katie.
http://www.thework.com/polski/