Archiwa tagu: śmierć

Niech koniec będzie początkiem

Boimy się wszystkich końców. Końca wolności, ostatniego dnia w starej pracy, przeprowadzki, końca związku, końca bycia singlem, studentem, kobietą bez zobowiązań lub kobietą zobowiązaną. Dlaczego tak bardzo boimy się momentów granicznych i tego co zwiastuje metaforyczną śmierć?

sunrise-photography


Śmierć na zakręcie

Zmiana jest śmiercią w sensie metaforycznym, symbolizującym utratę czegoś cennego lub znanego, swojskiego i bezpiecznego. Każdy z nas boi się śmierci z jednego prostego powodu- nie wiemy co będzie dalej. A gdybyśmy wiedzieli? To czy nadal kierowałby nami strach?

Ekstrawertycy mniej boją się wielkich zmian, introwertycy bardziej, jednak strach jest wspólny dla każdej jednostki niezależnie od uwarunkowań psychicznych. Zmiana jest jednym wielkim zakrętem. Za nim możemy spotkać wspaniałą otwartą przestrzeń z nowymi możliwościami, nieznaną, pociągającą drogę lub wielkie drzewo, którego nie sposób będzie wyminąć przy zawrotnej prędkości. Możemy wygrać, możemy przegrać…

Wygrana kontra przegrana

Przegrana jednak jest zawsze tylko pozorna, bo nie sposób przegrać na zmianie. Nawet jeśli postawiliśmy wszystko na czarnego konia ze złamaną nogą, to wciąż jesteśmy wygrani na wielu poziomach. Wygraliśmy odwagę, doświadczenie, ekscytację i poznanie nowego.

Półtora roku temu zdecydowałam się zostawić wszystko co miałam i wyjechać za granicę- do Norwegii, całkowicie sama. W Polsce został chłopak, przyjaciele, język, znane miejsca i wszelkie poczucie bezpieczeństwa. Rzuciłam pracę, ulokowałam całą energie i oszczędności w Skandynawii i po kilku miesiącach wróciłam do kraju złamana wpół. Lecz tylko chwilowo, wszak każdy wielki przełom zaczyna się od złamania psychicznego kręgosłupa a potem jest nieznana i trudna droga pod górę. Im ciemniej i niebezpieczniej, tym radośniejszy będzie wschód słońca.

Zupełnie niedawno przeglądając wywiady z ciekawymi ludźmi na youtube, natknęłam się na rozmowę z Marią Peszek. W wywiadzie opowiedziała pytającemu, co oznacza zacząć żyć na nowo(cyt.):
„(…) Przychodzi taki moment w życiu, kiedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś głeboko nieszcześliwy. U mnie to byly dość dramatyczne okoliczności- zapaść, zakręt życiowy, gdzie jedynym wyjściem było uciec, przestać żyć. Wtedy zadałam sobie pytanie, ale tak naprawdę dlaczego tak jest i od czego zależy i kiedy odpowiedź była jedna, że zależy ode mnie, to wtedy wszystko się odwróciło. (…) Zalamanie bylo bardzo nieprzyjemnym przeżyciem (…) ale to fantastyczna rzecz; katastrofa, która zmienila Marię Peszek na zawsze. Załamanie zmienia patrzenie na świat.”

Kwestia patrzenia

A więc boimy się zmian i końców, bo nie wiemy jak je przeżywać, w jaki sposób ich doświadczać. Najlepszym rozwiązaniem jest akceptacja każdego końca, każdej nadchodzącej zmiany w sposób spokojny i świadomy. Zmianę trzeba poczuć, przyznać się do niej, podziękować staremu, za to czym było i jak nas wykarmiło, dać sobie czas na zasymilowanie się w nowej sytuacji i otwarcie ramion na to co nadchodzi. Oby bez rzucania się w wir zapomnienia, bo nie o to chodzi. Aby wycisnąć przeszłe doświadczenie do cna, trzeba dać sobie czas i być wdzięcznym za wszystko, za każdą cenną naukę.

Przeżywając w ten sposób każdy koniec, śmierć, rozłąkę czy nadchodzącą niepewną sytuację, staniemy się silniejsi bo bardziej świadomi tego co jest. To my decydujemy czym jest zmiana i jaka będzie. A zaczyna się od nastawienia i pełnej akceptacji.


Zdjęcie: www.mrwallpaper.com
Cytat  z: „20 metrów kwadratowych łukasza”: https://www.youtube.com/watch?v=2oNKrlPkVGE

Reklamy

Moment graniczny

Pieniądze są doskonałą wymówką by odkładać życie na później. Bo podróże są za drogie, podobnie jak kurs montażu czy koncert światowej sławy muzyka. I tak żyjemy niepełnie, po łebkach i na pół gwizdka aż do momentu krytycznego w życiu, który nagle uzmysławia, że albo teraz albo nigdy-zaczniemy nareszcie żyć.

parachute-jump-wallpaper


Moment krytyczny

Moment krytyczny, lub inaczej moment graniczny w życiu człowieka, jak nazywają go psychologowie, to sytuacja zagrożenia, która wymaga od nas całkowitego przewartościowania świata i poglądów. Większość z nas doświadczyło już takiej chwili, lub jest dopiero przed nią. Może nią być śmierć bliskiej osoby, rozwód, utrata pieniędzy lub zdrowia czy poważna choroba. Może nią być również wydarzenie lżejszej wagi, choć dla przeżywającego o wiele bardziej znaczące.

Co to oznacza? 

W chwili totalnego zagrożenia i przesytu lęków i obaw mogą wydarzyć się dwie rzeczy. Albo staniemy się ich ofiarą i zaleje nas fala smutku i depresji, albo wykrzesamy z siebie właściwości wojownika i zaczniemy walczyć o życie, przestrzeń, wolność i marzenia. Jeżeli wygra drugie, to zaczniemy nareszcie brać los we własne ręce. Tak oto w najtrudniejszych życiowo sytuacjach zdajemy sobie nagle sprawę, że nikt nie może nam pomóc, a jedynie my sami. Widzimy, że posiadamy wszystkie narzędzia by pomóc sobie i że jeżeli nie będziemy przyjaciółmi dla siebie, to inni też nie będą. Tak więc po doświadczeniu momentu granicznego wracamy na studia, podejmujemy nową pracę, lub wręcz przeciwnie- rzucamy tą która głęboko nas unieszczęśliwiała. Wyruszamy w podróż, tą zewnętrzną jak i mentalną by odkryć prawdę o sobie.

Przed i po

Próbujemy nowych rzeczy, przekraczamy własne granice i wychodzimy naprzeciw światu, który przedtem wydawał się mieć ostre zęby. Wybieramy oszczędności z konta i zaczynamy robić wszystko czego chcieliśmy, choć zawsze odkładaliśmy na później. Dobrym przykładem są tu ludzie, którzy pokonali raka. Sama znałam jeden taki przykład- kobietę przed chorobą i kobietę po chorobie. Po pokonaniu raka życie nabrało na intensywności, w myśl zasady, że jutro może nie nadejść. Wszak rak, nawet pokonany jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Prawdopodobieństwo nawrotu choroby jest większe niż się przypuszcza a jak rak wraca to z impetem atakując cały organizm a nie tylko jeden wybrany organ.

Życie pełną piersią

Po trudnych doświadczeniach dostrzegamy, że pieniądze nie są przeszkodą by żyć pełniej i nigdy nie były. Bo prawdziwe życie wydarza się w teraźniejszości a my decydujemy o sposobie jego przeżywania. Każda chwila jest jedyna i wyjątkowa, bo nikt nam jej nie zwróci. Przestajemy liczyć się z opinią świata i dbamy o autentyczność względem siebie, wiedząc że w ostateczności tylko przed samymi sobą będziemy się rozliczać. To jak przeżywamy świat jest po części nawykiem, genetycznymi predyspozycjami czy skutkami wychowania ale ostatnie słowo zawsze należy do nas. To my podejmujemy decyzję, czy żyjemy najlepiej jak potrafimy i na przekór przeciwnościom, które w konsekwencji zmiany toku myślenia mogą stać się najlepszymi przyjaciółmi. To my decydujemy czy jesteśmy szczęśliwi. A nie warunki. I nie pieniądze.

Trudno to zrozumieć, kiedy w życiu nie wydarzyło się coś, co by nami potrząsnęło. Co zaskakujące, niektórzy właśnie takiej terapii szokowej potrzebują po to, by odrzucić wszelkie koncepcje i pomysły na temat życia, doświadczenia i marzeń. Nie ma żadnej przeszkody by spełniać marzenia i nie ma żadnych granic w ludzkim życiu. Największą przeszkodą może być jedynie zamknięty i przestraszony umysł. Wszak, „jest on jak spadochron. Nie działa gdy jest zamknięty”.


Zdjęcie: www.youwall.com

Strata

Three_Wise_Monkeys,Tosho-gu_Shrine

Jak funkcjonować w życiu, kiedy właśnie doświadczyliśmy straty, lub namacalnie poczuliśmy gorzki smak nietrwałości? Nietrwałości, która boli, i nie ma nic wspólnego z radosną i pełną ekscytacji zmianą?


Jak mogliście zauważyć, nie pisałam przez jakiś czas. Ktoś w związku z tym, zapytał dlaczego. Odpowiedziałam, że teraz nie dam rady się nim zajmować. Jestem w stanie pisać tylko o stracie i przemijalności. A to nie są łatwe tematy. Wymagają nagości i prawdy. Każdy inny podjęty przeze mnie temat byłby nieautentyczny i niespójny z tym czego doświadczam i co czuję. Bo czuję wszechobecną i dotkliwą nietrwałość. Przebijającą nawet poprzez śmiech.

Wydawało się, że jako osoba zaznajomiona z filozofią buddyjską, która kładzie duży nacisk na nietrwałość życia i rzeczy, nie będę miała problemów z uczuciem straty. Że jeśli kiedyś dotknie mnie w mniej lub bardziej pośredni sposób, potraktuję ją słowem trudno, po czym przejdę do porządku życia. Będę wstawać rano po bułki, nadal będę czytać Tolkiena i chodzić w środy do Multikina. Ale życie weryfikuje koncepcje na temat tego jak ma być i jak być powinno. Koncepcje nigdy nie zastąpią rzeczywistych emocji, wobec których stajemy niekiedy bezbronni jak małe, raczkujące dzieci.

Śmierć.
Co wiesz o śmierci? I czym dla Ciebie jest?
Tajemnicą?
Tabu?
Efektem ubocznym życia?
Normalnością?
Tragedią?

Dla mnie jest wszystkim po trochu. A dla świata na ogół jest tabu. Jednym, wielkim tabu, tematem zakazanym, brzydkim, pobocznym i zbędnym o którym nie powinno się mówić w erze dominacji radości. Nie cieszysz się, przegrywasz. Nie jesteś szczęśliwy, przegrywasz. Nie uśmiechasz się, przegrywasz. Wobec śmierci, nikt się nie uśmiecha. A gdy przechodzi obok nas, zakrywamy oczy, uszy i usta niby trzy sławne małpki, symbolizujące totalną ignorancję na to, jakimi rzeczy są.

Kilka miesięcy temu obejrzałam „Wielkie piękno”, włoski film w reżyserii Paolo Sorrentino. Film, zdecydowanie nie dla każdego, ale dla cierpliwych kinomanów, którzy oczekują głębszego przesłania za kurtyną czczej paplaniny postaci. Obraz, w bardzo zawoalowany sposób pokazuje starość i śmierć. Między wszystkimi wymuszonymi i szczerymi uśmiechami, między sztuką a codziennością, bogactwem i nędzą, bohaterowie spotykają śmierć. Niewygodną, nagłą, takiej jakiej spodziewać się nie mogli- wytrącającą ich z dekadencji życia, kierując uwagę na istotę chwili. Przynajmniej w tym jednym, trudnym momencie.

muz6328055

I chyba temu służy śmierć ( o ile chcieć doszukiwać się w niej głębszego sensu a nie zwykłego zakończenia kilku oddechów). Uważności. Temu, by w kryzysowym momencie, zatrzymać się. Doświadczyć, przeżyć, oddychać raz naprawdę pełną piersią. Poczuć. Strata to najlepszy moment na to, by zatrzymać się i popatrzeć dokąd idziesz. Czemu służy Twoje życie i co z nim zrobisz, póki jeszcze je masz?


Zdjęcia:
1.) Trzy Mądre Małpy : pl.wikipedia.org
2.) Kadr z filmu „Wielkie Piękno” : digitalshakespeares.wordpress.com