Przyjemności (z) ciała

Kiedyś traktowałam je jako konieczny środek transportu. W nieskomplikowany sposób przenosiło mnie z punku A do punktu B. Jednak poza tym jednym plusem, częściej zawadzało. Bólem. Napięciem. Fizyczną brzydotą (każdy ma coś w swoim ciele, czego nie lubi lub się wstydzi). Poza tym burczało w brzuchu lub jeździło po jelitach w chwilach, które wydawały sięCzytaj dalej „Przyjemności (z) ciała”

Łatwo być szczęśliwym

Wielu ludzi nie może się nadziwić, że w soboty i w niedziele wstaję o 5.30. A ja uważam, że właśnie o takiej godzinie najłatwiej być szczęśliwym. O wczesnym poranku, gdy słońce rozlewa miodowe promienie na las i ulice i gdy ludzki świat jeszcze głęboko śpi. Może właśnie dlatego, chcąc wykorzystać te ostatnie chwile ciszy lasCzytaj dalej „Łatwo być szczęśliwym”

Urok małego. Ciasne ale własne

Całe życie marzyłam o domu z ogrodem. Wiecie, takim jak w książkach z gatunku”sielski obyczaj”. Drewniany, ze spiczastym dachem. Miał mieć kilka przestronnych pokoi, piętro, dużą kuchnię i ceglany kominek. Przy domu miał być ogród z warzywniakiem oraz zagroda pełna przygarniętych zwierzaków. Życie jednak potoczyło się trochę inaczej. I nie tylko życie, ale i myśli,Czytaj dalej „Urok małego. Ciasne ale własne”

Utracona żeńskość. Czyli dlaczego przestałam śpiewać

Matka, córka, siostra, opiekunka, przyjaciółka, strażniczka, kochanka. Wiedźma, indywidualistka dzikuska, altruistka, artystka, intelektualistka, romantyczka. Siedziałam w Kręgu Trzynastu Kobiet i patrzyłam na nie wszystkie. Każda inna. I każda przyszła na Krąg z inną jakością i własnym ciężarem. Każda wnosiła coś, czego nie miała ta obok. Piękne. Wysokie. Niskie. Szczupłe, inne większe. Niektóre miały włosy splecioneCzytaj dalej „Utracona żeńskość. Czyli dlaczego przestałam śpiewać”

Chorujesz? Uważaj. Dla lekarza jesteś tylko maszyną z wadliwą częścią

„Epoka po antybiotykach będzie oznaczała w praktyce koniec takiej medycyny, jaką dziś znamy. Zdarzenia tak banalne, jak angina lub podrapane kolana, mogą znowu być, jak przed laty przyczyną śmierci” Dr Margaret Chan Nie przydarza mi się to często. Właściwie, nie przydarza mi się to nigdy. Ale przecież jestem tylko człowiekiem. Silnym i słabym jednocześnie. ZaczęłoCzytaj dalej „Chorujesz? Uważaj. Dla lekarza jesteś tylko maszyną z wadliwą częścią”

Pół roku bycia singlem. Co się zmieniło?

I oto nareszcie jesteśmy na swoim. Po 24 życiowych przeprowadzkach. Po mieszkaniu kątem u znajomych. Po licznych wynajmach, kaucjach, zwrotach i noszeniu kartonów w górę i w dół. W tych wszystkich miejscach zostawiłam po cząstce siebie. Ale i urosłam o nowe zmiany. W niektórych mieszkaniach trochę zmądrzałam, a w innych totalnie zgłupiałam. Kochałam, związywałam się, zrywałamCzytaj dalej „Pół roku bycia singlem. Co się zmieniło?”

Opowieści z moich bioder

„Wsłuchaj się w swoją Beyonce. I w serce.” – Usłyszałam na koniec sobotnich zajęć jogi. Po chwili jednak zdałam sobie sprawę, że nauczycielka wcale nie powiedziała „BEYONCE”, a „BIJĄCE” – bijące serce. Kiedy to sobie uświadomiłam, uśmiechnęłam się pod nosem, by po chwili przyznać, że jednak chodziło o Beyonce. Może nie tyle prowadzącej zajęcia, aleCzytaj dalej „Opowieści z moich bioder”

Spokojnie! Mam to pod (wieczną) kontrolą

Sebastianie. Z góry przepraszam, że na blogu zamieściłam nasze zdjęcia. Nie miałam innych, które nadawałyby się na okazję tego wpisu. Bo tematem ma być „zabawa”. Dziś, z kolegą z pracy zrobiliśmy sobie kilka zdjęć przy okazji świątecznej atmosfery jaka panowała w firmie. Mikołaj, mnóstwo lampek choinkowych, wesołe piosenki, pierniki, poczęstunek, mnóstwo ludzi i mnóstwo śmiechu.Czytaj dalej „Spokojnie! Mam to pod (wieczną) kontrolą”

Wciąż się zakochuję!

Ostatnio ciągle się „zakochuję”. W 20-letnim chłopcu mijanym na ulicy. I w brodatym mężczyźnie w kawiarni, co w oczach ma całe bezchmurne niebo. Zakochuję się w chłopaku znajomej. Zakochuję się w Tomie Odellu, którego piosenki towarzyszą mi w pracy. Zakochuję się charyzmatycznej kasjerce w Piotrze i Pawle. I w nowym koledze w pracy, który maCzytaj dalej „Wciąż się zakochuję!”

Ile w nas prawdy, gdy nikt nie patrzy?

-Czemu nie kupisz sobie maty – zapytałam koleżankę, która od roku wytrwale chodzi na zajęcia jogi. -Ale po co? W studiu mają mnóstwo – odparła. -Jeśli będziesz miała własną, w końcu będziesz mogła rozpocząć praktykę własną. W domowym zaciszu. Tylko ty, cisza i mata. -E tam. Ćwiczyć samej? Po co? Nie chcę. Nuda. Potrzebuję innychCzytaj dalej „Ile w nas prawdy, gdy nikt nie patrzy?”