Archiwa kategorii: featured

O tym jak pies znalazł człowieka

W swojej najnowszej książce, Lolek
Adam Wajrak napisał, że prawdziwa przyjaźń
między człowiekiem i psem powstaje, gdy tych
dwoje nareszcie odnajduje się na wspólnej drodze życia.

Jak sam twierdzi, on nigdy nie szukał następcy Antoni,
dużej suczki, która przez kilkanaście lat pomagała mu tropić wilki.

Owszem, bardzo mu czegoś brakowało, gdy odeszła,
ale nie szukał psa. Czekał. Rozglądał się. Tęsknił.

Ale był cierpliwy. Wiedział, że nie chodzi o to, by jednego
przyjaciela zastąpić kolejnym. Bo pies w pewnym
momencie sam się pojawia, jakby mówił: „o to jestem!”.

Ja szukałam. Ale inaczej.
Szukałam z potrzeby serca,
które wołało o przyjaciela.

20170731_172425

Szukałam dlatego, że pies wyzwala
w człowieku ogromne pokłady uniwersalnej,
bezwarunkowej miłości, która okazana na zewnątrz,
jest jednocześnie pokarmem dla własnego
wewnętrznego dziecka, które chce być kochane.

Szukałam zatem psa, ale inaczej niż przywykło się sądzić.
Szukałam miłości czując, że na świecie, może
całkiem niedaleko jest ktoś, kto też szuka.
I faktycznie. Pewna psia istota pragnęła ludzkiej miłości.

 

Można zatem przyznać Wajrakowi rację-
pies pojawia się sam i po prostu w którymś
momencie dołącza do człowieka, który
wędruje swoją wybraną ścieżką.

Kiedy tylko spojrzałam w oczy Luny
wiedziałam, że od tej chwili będziemy razem kroczyć
przez życie.

W schronisku były inne psy. Ciekawe, radosne,
przemiłe, chcące miłości, mądre i zawadiackie.

Każdego głaskałam przez siatkę, każdemu
zaglądałam głęboko w oczy. Ale dopiero przy
boksie Luny serce zabiło mi mocniej.

Mój upór sprawił, że dziś jesteśmy razem.
Szukałyśmy się. Tęskniłyśmy do siebie.
Czekałyśmy nawzajem. I dziś wiem, że to nie ja znalazłam Lunę,
to cudowny pies znalazł potrzebującego człowieka.

Przypomniałam sobie o tym parę
dni temu, gdy lało jak z cebra.

Ludzie pochowali się w ciepłych domach i świat świecił
pustkami. Drugiego dnia było tak samo. Jakby
bóg deszczu karał ludzi za ich wygodnictwo.

20170731_090117 (2)

Luna jest energicznym psem, który kocha biegać.
Nie, nie zrobię ci tego drugi dzień z rzędu,
nie będziemy siedzieć w domu,

pomyślałam zakładając najlepsze, choć wciąż
przemakalne ciuchy. Ubrałam na siebie sztormiak,
Lunie założyłam szelki i poszłyśmy w ulewę do lasu.

Na naszej ulubionej polanie zrobiło się jeziorko.
Luna widząc je wskoczyła pełna radości
łapiąc w pysk krople deszczu i taplając się w wodzie.
Nie było tego dnia lepszego widoku. Stałam trzy metry od niej,
deszcz spływał mi po twarzy a stopy pływały w butach, ale
widoku takiego szczęście nic nie mogło zastąpić.

To nie ja uradowałam Lunę, to pies znów uradował
potrzebującego człowieka 🙂

Reklamy

Matka psychicznych dzieci

NIEWYGODNA PRAWDA

Wczorajszy dzień Matki obchodziłam jako córka.
Własnych dzieci nie mam i nigdy nie czułam potrzeby ich posiadania.
Mówiąc to, często narażałam się na szykany i komentarze pod własnym adresem.
Że jestem samolubna, że sprzeciwiam się biologii, że moje życie będzie puste i pozbawione wartości.

Żadna odpowiedź nie zadowalała rozmówców, więc nauczyłam się milczeć, gdy ktoś próbuje wejść ze mną w słowny konflikt. Bo co ja będę tłumaczyć, że każdy ma prawo żyć według własnych zasad i potrzeb, kiedy przeciwnik potrafi uznawać tylko własną prawdę.

Zawsze podziwiałam psycholożkę, Kasię Miller, która otwarcie powtarza, że odkąd skończyła trzy lata, wiedziała że nie chce zostać mamą. Że o swoim ciele powinna decydować wyłącznie kobieta. I że Matką można być na różne sposoby i dla różnych istot jednocześnie.

Można być Mamą kwiatów w doniczce i zielonych warzyw w przydomowym ogrodzie.
Można być też Mamą dla psa i kota; przyszywaną Mamą bratanków i dzieci przyjaciółek.
W końcu można a nawet trzeba nauczyć się być Mamą dla samego siebie.

DZIECKO, RODZIC, DOROSŁY

Wszyscy nosimy sobie trzy aspekty osobowości. Są nimi: Wewnętrzne Dziecko, Rodzic i Dorosły. Każdy z nich jest nam potrzebny. Dziecko wyraża miłość, zachwyt i pobudza do kreatywnej zabawy, Rodzic pilnuje by nic nam się nie stało a od czasu do czasu skomentuje nasze dokonania. Dorosły natomiast czuwa nad harmonijnym rozwojem i pilnuje zdrowej równowagi między twórczą zabawą a potrzebną krytyką.

I myślę sobie, że Wewnętrzna Matka, którą nosimy w sobie jest kolażem trzech aspektów.
Jest Rodzicem, który nas karmi i całuje w głowę. Jest Dorosłym, który popycha do rozwoju. To ona szepce nam do ucha: zrób to, odważ się, idź! Wewnętrzna Matka ma również cechy dobrze rozwiniętego Dziecka. Jest głosem intuicji; jest zdrowym instynktem i najgłębszą psychiczną mądrością.

Uczę się dostrzegać ją w moim życiu i rozwijać jej właściwości. Widzę jak pomimo wieku nadal potrzebuję czułej opieki, konstruktywnie spędzonego czasu i miłości. Daję więc to sobie. Twórczo się bawię, niekiedy chodzę na ckliwy film do kina, kupuję pastelowe kredki i zabieram siebie na dobry obiad. Czyż to nie rola matki właśnie?

NAUCZ SIĘ SŁUCHAĆ

Bywają dni, że miewam paskudny humor. Czasami płaczę z bezsilności.
I wtedy powołuję ją do życia. Proszę by mnie gdzieś zabrała, zrobiła prezent, pomasowała, przytuliła. Pozwalam sobie być dzieckiem i matką jednocześnie. Nie mam już siedmiu lat, nie mam w nawyku dzwonić do rodzonej mamy żaląc się, że życie jest niesprawiedliwe. Już dawno przecięłam pępowinę. Jestem dorosła. Mam własne życie, własne problemy i własne rozwiązania.

Często zadziwia mnie, jak koleżanki z łatwością wyciągają z torebki telefon i dzwonią wyżalić się matce. Czyżby nie miały swojej- Wewnętrznej? Czyżby nie wiedziały że mogłyby poradzić sobie ze wszystkim, gdyby tylko pozwoliły by uruchomiła się w nich wewnętrzna mądrość i intuicja?

Raz w tygodniu robię sobie artystyczną randkę.
Wychodzę z domu. Czasami zabieram siebie na spacer, niekiedy biorę przyjemną książkę i idę posiedzieć na ławce w parku. W deszczowy dzień jest kino, lub wyszywanie. Czasem po prostu herbata i ciepły, wełniany koc. Zajmuję się sobą, kocham, rozpieszczam. Bywam nadopiekuńczą Matką ale takiej właśnie czasem potrzebuję.

Zwykle jako dorosłe istoty, żyjemy na pełnych obrotach, w trybie zadaniowym poniedziałek-piątek.

Ale pozwólcie by weekend był dla Was, niczym weekendy z ukochanym rodzicem, który zabiera Was na plac zabaw. Już dawno wyszliśmy z rodzinnego domu i naszym obowiązkiem wobec siebie jest powołanie do życia tej części siebie, która pozwoli nam wzrastać w poczuciu miłości i bezpieczeństwa.

Nie trzeba być prawdziwym, pełnoprawnym rodzicem. Choć można.
Wystarczy być nim dla siebie, a od bycia własną Wewnętrzną Matką zaczyna się
bycie Matką w ogóle. Pamiętajcie o tym dziś i każdego dnia, w którym czujecie się odrobinę gorzej. Każda chwila jest dobra, by zadbać o siebie.

10 filmów dla tych, co szukają wolności

Kiedyś regularnie kupowałam magazyn „Film”. W jednym z numerów, mój ulubiony felietonista napisał, po czym poznać dobrą kinową produkcję; mam ten cytat w głowie do dziś: „Porządny film to taki, po którym natychmiast wyciągasz papierosa i palisz go inaczej niż zwykle. Przyglądasz się z zaciekawieniem mijanym przechodniom i nawet latarnie wydają się świecić innym światłem”. Dzisiaj przedstawiam Wam 10 filmów, które poruszają serca i umysły. Są o wolności. O wielu jej znaczeniach i barwach. O potrzebie poszukiwań, o spełnianiu marzeń i poszerzaniu horyzontów. O wolności podejmowania własnych, często tragicznych w skutkach wyborów. Można je oglądać bez końca- w deszczowe dni, podczas chandry, bólu głowy czy mając potrzebę odszukania motywacji do twórczego działania. Bo przecież chodzi o to, by chciało się żyć, w piękny, wyzwalający sposób.


 

10. Jedz, módl się, kochaj (2010), reż. Ryan Murphy

eat

Dlaczego ten film dostał tak niskie oceny na portalach filmowych? Oglądałam go trzykrotnie i nigdy nie potrafiłam znaleźć w nim żadnych uchybień! Wręcz przeciwnie. Mimo, iż fabuła była mi doskonale znana, to i tak nie mogłam oderwać się od ekranu, bo czyż pokręcone życie Liz, nie przypomina życia wielu z nas?

Elisabeth (Julia Roberts) jest trzydziestoparoletnią, niespełnioną kobietą. Chcąc wziąć odpowiedzialność za siebie, podejmuje radykalne kroki by zacząć żyć w zgodzie z rytmem serca. Rozwodzi się z mężem, którego od dawna nie kocha i rusza w długą podróż po świecie, by znaleźć odpowiedź na pytanie kim jest. Podróżuje po Włoszech, trafia na Bali, uczy się medytacji w Indonezji. Brzmi ckliwie? Tak, wiem. Film ma tyle samo zwolenników co i wrogów, podobnie jak książka Elisabeth Gilbert, na podstawie której został nakręcony film. Ja należę do gorących wielbicieli, ale pewnie dlatego, że ufam wyświechtanemu słowu „spełnienie”. Inaczej nie mogłabym się zidentyfikować z bohaterką. „Jedz, módl się, kochaj” prowokuje do podróży w głąb siebie, do zadania sobie kilku ważnych pytań: kim jestem? Dokąd zmierzam? O czym marzę? Kogo kocham? Jak chcę żyć? Jest przy okazji dobrym kinem rozrywkowym i zawiera wszelkie elementy, jakie tego typu kino powinno zawierać- wewnętrzny konflikt, motyw podróży, miłość, przekroczenie progu i happy end. Kino zdecydowanie poprawiające humor.


 

9. Frida (2002), reż. Julie Taymor

frida-green

To film nie tylko o niezwykle utalentowanej malarce, ale o sile walki, jaką nosi w sobie każdy z nas. Frida Kahlo, (Salma Hayek) jest meksykańską uczennicą, marzącą by uczyć się od najlepszych artystów i ostatecznie zostać sławną malarką. Los jednak jej nie sprzyjał. Pewnego feralnego dnia, Frida jadąc tramwajem do domu, ulega wypadkowi i staje się sparaliżowana. Lekarze spisują dziewczynę na straty; ta jednak nie poddaje się. Zaczyna malować i próbuje o własnych siłach stanąć na nogi. Jej determinacja przyciąga uwagę wielkiego malarza Diego Riverę (Alfred Molina) a ten zauroczony silną osobowością staje się jej mentorem i kochankiem.

Z tej historii można czerpać garściami. „Frida” inspiruje do tworzenia, podążania za pasją i zdobywania świata, nawet kiedy ten odmawia nam dostępu. Historie wzięte prosto z życia udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych. Skoro innym się udało, co stoi na przeszkodzie, byśmy sami sięgnęli po intymne marzenia? „Frida” dla mnie jest nie tylko autentyczną opowieścią o odważnej kobiecie, ale również manifestem do kobiet, by żyły jak chciały- z pasją, werwą i miłością.


 

8. Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989), reż. Peter Weir

stow

Ach, Kapitanie, mój Kapitanie! Dlaczego w dzisiejszych czasach nie ma już takich nauczycieli jak John Keating (Robin Williams)? Nauczycieli z powołania, którzy zamiast realizować program, wolą w młodych umysłach rozbudzać ciekawość i prowokują do samodzielnego myślenia? Obecny system edukacji każdego roku udowadnia, że szkoła nie uczy, lecz programuje. A nam przez to brakuje innowacji i kreatywności, polotu i pasji odkrywania. Ocenzurowany spis lektur szkolnych czy propagandowe zajęcia  zamiast lekcji sztuki i literatury wychowują pokolenia bezmyślnych, poprawnych politycznie członków społeczeństwa. Dlaczego? A no żeby było bezpieczniej. Bo kiedy ludzie zaczynają samodzielnie myśleć, zostają zagrożone: polityka, obecna kultura i społeczne nakazy. Na szczęście dla osób o otwartych umysłach jest jeszcze nadzieja w postaci dostępu do mądrych, niezależnych twórczo książek. Dzieł buntowników, wywrotowców, rewolucjonistów, marzycieli i romantyków, którzy patrzyli na świat bez  zniekształcających soczewek. To hasło przewodnie filmu- naucz się patrzeć inaczej i spójrz głębiej.


 

7.  Wszystko za życie (2007), reż. Sean Penn
 a5f43f05ffe7860b3659c80b7fb43a7e

Młody chłopak, Chris (Emile Hirsh), po ukończeniu studiów decyduje się na ryzykowny krok. Porzuca wszystko co ma- samochód, pieniądze, dom, perspektywę dobrze płatnej pracy i rusza przed siebie, na Alaskę. Jaki jest jego motyw? Tęsknota za prawdziwym życiem w symbiozie z naturą. Chris wydaje się być nieco spóźnioną wersją hipisa; kocha naturę, pragnie przygód i wolności i buntuje się przeciw każdej formie zamknięcia i zniewolenia. Łatwo mi przyszło się z nim zidentyfikować. Dlaczego? W dobie nieustannego ruchu i przepływu informacji marzymy często, by odnaleźć magiczny przycisk OFF i wyłączyć choć na chwilę całe wariactwo świata. Zatopić się w ciszy, zjednać z naturą i odnaleźć własne korzenie.

Choć opowieść jest smutna, to i tak potrafi tchnąć ducha w znudzony czy zaśniedziały umysł. Bo oto mamy przed sobą kolejną prawdziwą opowieść o człowieku, który zdecydował się powiedzieć nie systemowi, i żyć wymarzonym życiem, nawet jeśli w perspektywie czasu przyszło za to zapłacić najwyższą cenę.


 

6. Buntownik z wyboru (1997), reż. Gus Van Sant

matt

Kolejny film o systemie szkolnictwa, który przekonuje że geniusz mieszka poza murami uniwersytetów. Will (Matt Damon) jest niewykształconym chłopakiem, który żyje z dnia na dzień. Pracuje fizycznie imając się najprostszych zajęć, a po pracy chodzi z kolegami na piwo. Wydawać by się mogło, że nie dba o to jak żyje- nie inwestuje w siebie, nie ma perspektyw na lepszą przyszłość i sam godzi się na zastaną rzeczywistość. Wszystko ulega zmianie w dniu kiedy potajemnie rozwiązuje trudną, matematyczną zagadkę na korytarzu uniwersytetu podczas wykonywania jednej ze swoich prac. Okazuje się, że chłopak jest niesamowicie inteligentną jednostką i chcąc mu pomóc, profesor uniwersytetu zapisuje go na terapię indywidualną, by ten zmierzył się z własnymi demonami i mógł rozwinąć własne, ponadprzeciętne zdolności. To jednak trudniejsze niż początkowo wszyscy sądzili, łącznie z samym terapeutą (Robin Williams). Lekarz widzi, że nie będzie łatwo. Will buntuje się przeciw formalnej edukacji i każdej formie pomocy. Aby do niego dotrzeć, zaczyna stosować dość nietypowe narzędzia…


 

5. Amelia (2001), reż. Jean-Pierre Jeunett

8-tatou

Czy ktoś z Was jeszcze tego nie widział? Jeśli tak, to musicie nadrobić zaległość, bo „Amelii” nie można nie znać. Film jest tak inspirujący, ciepły i zabawny, że całkowicie odmienia perspektywę patrzenia na świat. Przynajmniej na chwilę. Udowadnia, że dla każdego jest szansa na szczęście, niezależnie od stopnia dziwactw które nosi w sercu.

„Amelia” to baśń dla rozmarzonych dorosłych. Wszystko co towarzyszy filmowi wydaje się pochodzić z innej krainy. Tytułowa bohaterka, to młoda dziewczyna mieszkająca we Francji. Żyje samotnie i na pozór normalnie, lecz gdy nikt nie widzi zatapia się w świecie własnych fantazji. Pewnego dnia znajduje w wynajętym przez siebie mieszkaniu małą skrzynkę z pamiątkami, schowaną przez małego chłopca wiele lat wcześniej. Mimo, że  według metryki chłopiec powinien być już staruszkiem, Amelia postanawia go odszukać i wręczyć mu osobliwe znalezisko. To daje początek historii polegającej na uszczęśliwianiu innych ludzi. Amelia, niczym dobra wróżka w przebraniu. robi ludziom psikusy, które wywołują na ich twarzach uśmiech. O nietuzinkowości jej pomysłów niech świadczy to, że wysyła pewnego ogrodowego krasnala w „podróż po świecie”. Fajnie? Pewnie, że fajnie! Film pełny jest tego typu pomysłów; rozbudza w widzu kreatywność i prowokuje do odszukania Wewnętrznego Dziecka w sobie. Po tym filmie, każdy papieros będzie smakował inaczej.


 

4. Gwiazd naszych wina (2014), reż. Josh Boone

3ebfcf3edfecf7892c634677c6c118cc

Hazel to siedemnastoletnia dziewczyna chora na raka tarczycy. Jej najbliższym towarzyszem jest butla z tlenem, w razie gdyby zaczęła się dusić. Gus, to chłopak chory, podobnie jak ona na nowotwór, po  amputacji nogi. Oby dwoje poznają się na grupie wsparcia dla młodych ludzi. Początkowa przyjaźń tej dwójki zamienia się w coś więcej. Jest delikatnie rozwijającym się kwiatem ciepłych uczuć, odkrywania własnej seksualności w chorobie i szukania sensu życia w życiu które jest niepewne i kruche jak lód.

To nie jest zwykły film o umieraniu lecz o akceptacji tego, co nieuchronne. Przy całej swej melodramatyczności i ciężarze trudnego tematu opowieść jest optymistyczna i dobrze się ją ogląda. Może to zasługa ciekawie skrojonego scenariusza, a może młodych bohaterów, którzy mają w sobie entuzjazm na przekór wyrokom lekarzy? Pewnie jedno i drugie. Po obejrzeniu „Gwiazd naszych wina”zaczyna się na nowo wierzyć w radość istnienia- w coś tak subtelnego, o czym zapominamy każdego dnia. Główni bohaterowie udowadniają, że nie ma rzeczy niemożliwych i wszelki powód zachęcający do życia jest ważny i potrzebny.


 

3. Ze wszystkich sił (2013), reż. Nils Tavernier

filo

Wybierając się do kina, miałam uczucie że idę na ckliwy melodramat o tym, że niemożliwe staje się możliwe. Tymczasem dostałam coś zupełnie innego- dramat owszem, ale i komedię, nieźle zaadaptowaną biografię i ciepły, familijny film o tym, że każde marzenie jest po to by je spełnić. Nie by wygrać, czy by zdobyć laury, lecz by się odważyć pójść swoją drogą.

Julien to nastolatek z porażeniem mózgowym, którego życie toczy się w rutynowy, metodyczny sposób. Jest nieszczęśliwy i samotny. Najbardziej bolesny wydaje się być dla niego brak kontaktu z ojcem, który nigdy nie pogodził się z tym, że ma chorego syna. Pewnego dnia, ojciec oznajmia rodzinie, że stracił pracę, co tylko zwiększa napięcie w domu. Julien wykorzystując okazję prosi ojca, by wystartował z nim w zawodach triatlonu, wymagających przygotowań i trudnych ćwiczeń. Początkowo chłopak otrzymuje same odmowy: sprzeciw matki, odmowę ojca, sprzeciw komisji zawodów. Jednak upór chłopaka topi niechęć i uprzedzenia. Wkrótce Julien wraz z ojcem wstają każdego dnia o świcie by ciężko trenować.

Ta historia wydarzyła się naprawdę w 1977 roku i to ona zainspirowała twórców do stworzenia scenariusza, który owszem, nie jest doskonały ale ostatecznie wzrusza i po raz kolejny udowadania, że dla chcącego nic trudnego. Nawet beznadziejna sytuacja może być świetnym krokiem wyjściowym ku zmianie na lepsze.


 

2. Sekretne życie Waltera Mitty (2013), reż. Ben Stiller.

the-secret-life-of-walter-mitty

Tak. Dobrze przeczytaliście- Ben Stiller nakręcił film. Coraz więcej aktorów próbuje sił po drugiej stronie kamery: Sean Penn, Angelina Jolie, czy niedawno również Ben. Z jakim efektem? Cóż, Benowi się udało; może dostał złote rady od Seana Penna, który również gra w filmie? Film śmieszy i inspiruje by porzucić bezpieczną przystań i ruszyć w drogę po nieznane.

Walter (Ben Stiller) jest wieloletnim pracownikiem działu fotografii w uznanym tygodniku. Kiedy gazetę przejmuje nowy zarząd, pracownicy otrzymują informację, że kolejne wydanie będzie ostatnim. Walter otrzymuje zadanie dostarczenia zdjęcia na okładkę, zrobionego przez sławnego podróżnika (Sean Penn). Na nieszczęście bohatera, zdjęcie ginie i nikt nie ma kopii. Mitty podejmuje się trudnego wyzwania -próbuje odnaleźć globtrotera, który każdego dnia jest w innym miejscu na świecie. A warto tu wspomnieć, że Walter jest typową ciepłą kluchą i prawdziwe życie prowadzi jedynie w fantazjach. Nie ma żony, dzieci, nie potrafi się umówić na randkę ani nawet odpowiedzieć na bezczelną pyskówkę. Jednak w filmie jedno „tak”, prowadzi do kolejnego „tak”, co wyprowadza bohatera poza bezpieczną strefę komfortu i przenosi w świat, który do tej pory był jedynie dostępny dla odważnych indywidualistów. Ale jak to bywa, adrenalina i smak przygody zachęcają by wziąć więcej a „więcej” jest całkowitym przemeblowaniem starego świata.


 

1.Hugo i jego wynalazek (2011), reż. Martin Scorsese

Hugo Movie Stills Bookstore 7 - Reception

Uwielbiam konwencję bajki, Martina Scorsese i ten film! To opowieść o dzieciach, ale czy wyłącznie dla dzieci? Uważny widz będący miłośnikiem kina i jego historii będzie tu miał nie lada kąsek do schrupania.  Bo film jest nie tylko o biednym sierocie potajemnie zamieszkującym pokój nad dworcem; to film o kinie i jego początkach- o braciach Lumiere, o Meliesie- zapomnianym twórcy kina, o początkach kinematografii w ogóle. Przy tym jest to tak bajecznie nakręcona historia, że nie można się od niej oderwać. Scenografia zachwyca barwną kolorystyką i fantastycznymi dopracowanymi detalami,a sama historia jest ciepła i pokrzepiająca. A musicie wiedzieć, że pierwsza połowa dwudziestego wieku nie była łaskawa dla bezdomnych dzieci. Film, który trzeba obejrzeć, zwłaszcza gdy uważacie się za miłośników kinematografii. Bo wstyd jest nie znać historii tego, co się kocha. Jedenaście Oscarów, to zdecydowanie za mało!

Tytułowy Hugo, to chłopiec, który opiekuje się wynalazkiem nieżyjącego ojca- konstrukcją człowieka-maszyny, która by zadziałać potrzebuje magicznego klucza. Pewnego dnia na dworcu, uciekając przed dworcowym stróżem, Hugo wpada na dziewczynkę, która nosi na szyi coś, co wydawać by się mogło, idealnie będzie pasować do konstrukcji. Ten klucz to nie tylko przedmiot, to również metafora historii kina…

 

 

 

 


 


 

 

Sprzymierzeńcy marzeń

 

Skoro w ostatnim poście skupiłam się na tym, co szkodliwe i co nas osłabia, warto dziś zorientować się na tym, co dobre i co ciągnie nas ku mentalnym wyżynom. Tak oto chcę Wam zaprezentować kilka sposobów na podbudowanie własnej samooceny. Są to proste i łatwe do zastosowania sztuczki, bazujące na wewnętrznych przekonaniach.


Ostatnio stworzyliśmy wizję osobistego Krytyka- cenzora, który nieustannie komentuje wszystkie nasze poczynania, zamysły i próby osiągnięcia celów. Dziś natomiast stworzymy jego opozycję- Sprzymierzeńca, który jest cichym głosem wiary w umiejętności, które posiadamy. Niestety jest to zwykle głos zbyt subtelny i cichy, dlaczego na ogół traktujemy go w sposób lekceważący. Nie wiem, czy to zasługa wychowania, życia w Polsce czy nadmiernej ambicji, ale bardziej ufamy przerysowanej krytyce, niż autentycznym pochwałom.

Namalowałeś już swojego Krytyka, Sprzymierzeńca również możesz twórczo wykreować. Ale najpierw się z nim zapoznaj. Z racji tego, że jest zbyt nieśmiały by jawnie ukazać Ci się, jako indywidualna część Twojej osoby, dodaj mu trochę odrębności. Zobacz go jako osobę trzecią. Tak będzie łatwiej- zwykle ufamy dobrym opiniom na swój temat pod warunkiem, że padły z ust kogoś innego, najlepiej kogoś kogo cenimy i podziwiamy. Czy masz kogoś takiego?

Zrób sobie podróż do przeszłości i sprawdź, kto Cię chwalił i obdarzał zaufaniem. Zapisuj każde słowo pochwały własnych umiejętności i talentów, nawet jeśli były to jedynie komentarze mówione na szybko, urywane w pół zdania. Każda pochwała ma znaczenie!

Zanotuj również, kto był nadawcą miłych komentarzy. Jeżeli nie pamiętasz niektórych imion czy nazwisk, nadawaj im takie, z jakimi Ci się kojarzą. Wybierz jedną z tych osób, która w Twoim życiu odegrała największą rolę i której ciepłe słowa powodują, że kiedy potrzebujesz wewnętrznego wsparcia, ta jedna, wiele znacząca pochwała wypływa na powierzchnię niczym koło ratunkowe we wzburzonej tafli wody osobistych dołków i porażek.

o to

Ćwiczenia:

1.A teraz czas się odwdzięczyć. Weź kartkę, długopis i napisz do tej osoby list z podziękowaniem. Nie musisz go wysyłać. Ważne, byś był szczery i przelał na papier wszystkie ciepłe uczucia jakie towarzyszą Ci od bardzo dawna. Daj wyraz wdzięczności i kreatywności- napisz dlaczego słowa danej osoby są dla Ciebie niezmiernie ważne i co zmieniły w Twoim życiu. 

2. Zainwestuj w farby (polecam akwarele lub plakatówki), pędzel i blok rysunkowy. Namaluj Sprzymierzeńca. Zrób to z wdzięcznością, poświęć się temu- daj sobie czas na stworzenie go. Może i nie jesteś malarzem artystą, ale gdzieś w głębi na pewno jest w Tobie małe dziecko, które czasem marzy, by się pobawić i zabrudzić ręce. Zrób to! Poza tym- kiedy ostatnio coś namalowałeś? Przypuszczam, że gdy miałeś 10 lat…

3. Powiedz każdej osobie którą cenisz, coś miłego. Obdarzaj ludzi komplementami- niech wzrastają. Komplementy maja być autentyczne, a Ty masz stać się częścią ich osobistego Sprzymierzeńca. Jest na pewno wiele niewypowiedzianych słów i pochwał, które czekają na dotarcie do właściwego odbiorcy. Bądź więc posłańcem dobrych wiadomości i zobacz jak wzrastasz. Ty i Twoi przyjaciele.

Zdjęcia:
1. www.papilot.pl
2. mloda-matka.blogspot.com

Top 10 najwybitniejszych książek wszech czasów (czyli 30 książek, które musisz przeczytać przed śmiercią-finał)

 

I tak przechodzę dziś do szczególnej dla mnie i pewnie też dla wielu z was, pierwszej dziesiątki wybitnych dzieł literackich. Możecie się nie zgadzać z opinią, możecie też listę oprotestować albo jeszcze lepiej- zamieścić w komentarzach własne pomysły i ulubione tytuły. Lub możecie po prostu iść do biblioteki i wypożyczyć kilka z zamieszczonych tu tytułów.


10. Kubuś Puchatek- A. A. Milne

Puchatek bawi i nastraja optymizmem kolejne już pokolenie, a które dokładnie to już chyba nikt dziś nie zliczy. Milne napisał Kubusia Puchatka w 1926 roku, a w dwa lata po sukcesie wyszła kolejna książka, Chatka Puchatka. Co książka ma w sobie szczególnego? Opowiada o przyjaźni, dorastaniu oraz porusza ważne tematy w prosty, choć niekiedy filozoficzny sposób. Mądrości grubiutkiego misia stały się inspiracją dla producentów filmów animowanych a także dla wydawców książek. W księgarniach możecie znaleźć np. Tao Kubusia Puchatka.

 


9. Nowy, wspaniały świat- A. Huxley

Fantastyka wyrażająca trwogę o przyszłość. Huxley stworzył świat utopii, która hołduje przyjemności i propaguje konsumpcjonizm. Autor udowadnia, że na dłuższą metę, zamykanie się na emocje i możliwość popełniania błędów, prowadzi donikąd. O ile książka jest z kategorii science fiction o tyle dziś jest  nad wyraz aktualna. Żyjemy w świecie, który teoretycznie istniał już wtedy w powieści Huxleya- w świecie hedonizmu i nieustannego zaspokajania potrzeb; to co brzydkie i niewygodne usuwamy z zasięgu wzroku, poruszając się po pozornej płaszczyźnie wielkiej szczęśliwości i dobrobytu. Dokąd nas to zaprowadzi? Huxley wysunął kilka ciekawych przypuszczeń.

huxley


8. Rok 1984- G. Orwell

Wielki Brat patrzy! Czyli kolejna fantastyczna utopia, lecz nieco odmienna od stworzonej przez Huxleya. Książka przedstawia Londyn w niedalekiej przyszłości. Ludzie podzieleni są na klasę wyższych funkcjonariuszy partyjnych, szeregowych członków partii oraz proletariuszy a więc klasę najniższą- pracującą. Świat z ksiażki Orwella trochę kojarzy mi się z Equilibrium- świat ogarnięty jest dyktaturą, w którym wolne, zbuntowane jednostki są prześladowane a w ostateczności skazywane na karę prania mózgu. Wizja Orwella stała się faktem, choć raczej w innej części świata niż w tej, w której my żyjemy.

1984


7. Duma i uprzedzenie- J. Austen

Głosujący w rankingu BBC uznali tę powieść jako absolutny numer jeden- książka (według nich) bije wszystkie inne.  Ja osobiście nie zamierzam umieszczać jej na pierwszej pozycji. Podchodziłam do niej kilkakrotnie, bez szczęśliwego finału.  Nie jestem w stanie potraktować zbyt poważnie książki, którym motywem przewodnim są trudności związane z zamążpójściem kobiet na wydaniu. Oczywiście fabuła i  język są piękne i warte uwagi, ale nie na tyle, by umieścić książkę na podium. Myślę, że to przez wzgląd na czasy, bo o ile teraz kobiety żyją w czasach wolności wyboru i całkowitej niezależności, o tyle niemoc dokonywania swobodnej decyzji była tematem tabu wzbudzającym cichy bunt u odważniejszych. Ten subtelny sprzeciw na rzeczywistość dostrzegamy w powieściach Austen; nie rezygnowała ona przy tym z wrodzonego poczucia humoru i błyskotliwej ironii.

Duma_i_uprzedzenie


6. Jane Eyre- Ch. Bronte

Wierzcie lub nie, ale ja naprawdę nie jestem zwolenniczką tego typu literatury. Umieszczam ją tu ze względu na obecne już rankingi, w których ta, jak i poprzednia pozycja wygrały. O tyle jest to wynik rozczarowujący, że pomijając fakt zalet klasyki romansu, nie trafi ona do gustu wielu osób ze względu na problematykę, którą porusza. Oczywiście powieść na pewno ma swój staroangielski urok i ciekawą, acz zawiłą emocjonalnie fabułę, to jednak będę się skłaniać, trochę ku trochę innym pozycjom. Na przykład takim jak kolejne dzieła, o których zaraz przeczytacie.

bronteeyre


5. Mroczne materie- P.Pullman

Pullman jest autorem trylogii, w skład której wchodzą: Zorza Północna, Magiczny nóż i Bursztynowa luneta. Jest to seria fantasy przedstawiająca wędrówkę głównych bohaterów, Lyry Belacqua i Willa Parry’ego przez równoległe wymiary. Autor stwarza na ich drodze ciekawe postaci, buduje misterne światy czerpiąc jednocześnie z dziedzin takich jak fizyka kwantowa, technologia, symbolika czy teologia. Zorza Północna została zekranizowana przez Chrisa Weitza jako Złoty kompas z aktorką,Nicole Kidman.

Mroczne materie I- Zloty kompas


4. Hobbit czyli tam i z powrotem- J.R.R. Tolkien

Przyznam się bez bicia, że pierwszy raz sięgnęłam po tę książkę na chwilę przed premierą pierwszej części Hobbita w reżyserii Petera Jacksona. Błąd! Bo powinnam była już dawno! Kto zna Tolkiena ten wie na czym polega jego mistrzostwo- na kreacji fantastycznych światów razem z całą otoczką im towarzyszącej- legendami, wymyślonymi językami, mapami i osobnikami, których jednych chcielibyśmy spotkać, innych zaś, nigdy w życiu. Hobbit jest wstępem do Władcy Pierścieni. Przedstawia przygody Bilba (stryja Froda) który będąc w średnim wieku, wyrusza z krasnoludami w pełną niespodzianek podróż po skarb do zapomnianego królestwa, w którym zadomowił się Smaug- niebezpieczny smok ziejący ogniem i kochający złoto. Nieważne ile macie lat- książka jest dla wszystkich- oczywiście głównie trafi do tych, ceniących dobrą fantastykę z dynamiczną akcją na pierwszym planie.

hobbit


3. Cień wiatru- C. R. Zafon

O tej książce było głośno. Podbijała literackie rankingi; w księgarniach nieustannie była na półkach Top 10; recenzenci i amatorzy wybitnej prozy ją zachwalali. Będę ją zachwalać i ja, bo Cień wiatru to dla mnie dzieło absolutnie doskonałe pod względem fabuły i narracji. Zafon to mistrz, który czerpie inspirację od tak doskonałych pisarzy jak Bułhakow, Tołstoj czy Dostojewski. Buduje liryczny klimat w swoich powieściach a poprzez nagłe i niepokojące zwroty akcji nie pozwala czytelnikowi na oddech. Cień wiatru urzekł mnie klimatem mrocznym i przerażającym, choć niekiedy tak poetycko opisanym. Zafon jest estetą, dba o szczegóły, dużo czasu poświęca opisowi swoich bohaterów a finał zwykle nie pozostawia obojętnym. Dla mnie- literacki majstersztyk!

cienw


2. Mistrz i Małgorzata- M. Bułhakow

Nie można tego nie znać. To arcydzieło z mnóstwem ukrytych symboli na temat wiary, natury ludzkiej, życia i śmierci. Nigdy wcześniej w całym swoim życiu nie czytałam czegoś równie abstrakcyjnego i szalonego a przy tym tak komicznego i niepoprawnego politycznie. Nic dziwnego, że przez wiele lat Mistrz i Małgorzata była pod ostrzałem cenzorów- książka potrafi zszokować swoją śmiałością nawet i dziś. Bułhakow albo był geniuszem, albo… jadł grzybki. W każdym razie efekt jest zachwycający dla każdego kto uważa się za wymagającego czytelnika. Nie przywykłam wybuchać gromkim śmiechem w miejscach publicznych, takich jak tramwaj, ale z powieścią Bułhakowa w ręku, było to nieuniknione, czym prawdopodobnie zdobyłam sobie status wariata. Z resztą tak właśnie się czułam podczas lektury- jak wariat, bo w książce ich nie braknie. Narracja natomiast  jest tak sprawnie prowadzona, że niekiedy wytrąca z równowagi psychicznej; nie omieszkam też sądzić, iż każdy z was w trakcie lektury stanie się na chwilę wariatem a na widok czarnych kotów, zaczniecie przechodzić na drugą stronę ulicy.

mistrzimalg


1. Władca Pierścieni. Trylogia- J.R.R. Tolkien

Na początku rankingu wcale nie twierdziłam, że odkryję Amerykę. I w istocie, nie odkryłam. Myślę, że wybór nikogo nie powinien dziwić a już na pewno nie burzyć- Tolkien jest mistrzem w kategorii fantasy i w kategorii powieści w ogóle. Należą mu się brawa za wyobraźnię i za mistrzostwo prowadzenia ciekawej narracji, która bawi poprzez ironię i zachwyca poprzez detale stworzone na potrzeby książki. Jakże wielką wyobraźnią, kreatywnością i inteligencją musiał się szczycić pan Tolkien, że stworzył dzieło zachwycające dzieci, młodzież i dorosłych pół wieku temu, jak i dziś. Dzięki Peterowi Jacksonowi poznaliśmy trylogię na nowo. Stało się o niej głośno i a filmy popchnęły wielu z nas do zapoznania się z Tolkienem bardziej bezpośrednio niż tylko poprzez kolorowy ekran. Nie mniej jednak sukces literacki pisarza nie wynika z marketingu prowadzonego na rzecz filmowej komercji. Ekranizacje przypomniały nam tylko o tym, co doskonałe i czego wstyd nie znać.

tolkien9

30 książek, które musisz przeczytać przed śmiercią

Podobno istnieją książki, które wypada znać nie tylko z tytułów ale także z treści. Jeżeli uważasz się za ambitnego czytelnika, to warto zaprzyjaźnić się z absolutnym kanonem literatury, który trzeba mieć nie tylko na półce, lecz również w pamięci.


Niekiedy trafiamy na książkę, która wykracza poza samą literaturę,  staje się dziełem uniwersalnym, ponadczasowym, który potrafi wywrócić życie do góry nogami, wywołać rewolucję czy spowodować zmianę w zwykłym sposobie myślenia nawet wybitnych jednostek.

To dzieła na pewno znane Ci z tytułów, choć czasami omijane szerokim łukiem, bo są napisane zbyt dawno, bo jest nieciekawy autor, lub musiałeś czytać fragmenty na lekcjach polskiego, gdy byłeś jeszcze pryszczatym wyrostkiem w liceum. Mimo tego z pewnością zauważyłeś, że istnieje kanon powtarzalnych literackich tytułów, o których mówią wielcy, sławni, nobliści, politycy, artyści czy nauczyciele życia. 

Cytując Andrzeja Pilipiuka: „Istnieją książki, które stanowią przełom, zmieniają sposób myślenia ludzi (…). Czasem wystarczy jedna książka, czasem aby zaszło jakieś zjawisko, potrzeba ich wiele. Lenin pisał, że rewolucja jest dziełem pisarzy i dziennikarzy i miał rację(…)”.

Zgłębiając temat, odwiedziłam kilka stron o tematyce książkowej, szukając  najbardziej popularnych dzieł w historii literatury. O ile niektóre rankingi mnie dziwiły, o tyle kilka z tytułów faktycznie w uznaniu moim i moich znajomych należą do klasyki i powinny widnieć w każdej księgarni pod hasłem „obowiązkowe”.

Dziś zacznę od miejsca 30. w kategorii książek, których nie można nie znać. Ranking jest kombinacją, tego co znalazłam w internecie pod hasłem najpopularniejsze dzieła literackie, a także moją osobistą opinią.

30.  Buszujący w zbożu- J.D. Salinger

Według amerykańskich krytyków jest to książka którą absolutnie trzeba przeczytać choć raz w życiu. Przeczytałam z ciekawości, bo było o niej tak glośno, że stało się to nieznośne. A ja nie lubię nie wiedzieć o czymś istotnym. Zaintrygowanie wzrosło, kiedy zaczęto głosić, jakoby książka była ulubioną lekturą psychopatów. Nic dziwnego. Moim zdaniem narrator i główny bohater w jednej osobie, to nikt inny jak psychopata z chorym filmem w głowie. Nie polubilam go ani trochę, książki też nie. Więc dlaczego umieszczam ją w rankingu? Bo nie pozostawia obojętnym. Albo się ją kocha albo nienawidzi. Ciekawe jest to, że jest jedyną książką w moim życiu, którą nadal dobrze pamiętam po dziesięciu latach.buszujacy_w_zbozu_2


29. Dżuma- A. Camus

Ta pozycja jest wysoko w rankingach; myślę też, że przez wielu znienawidzona, bo w niektórych szkołach wciąż przymuszają zbyt młodych do jej przeczytania. Do takich książek jednak trzeba dojrzeć. Pierwszy raz po nią sięgnęłam gdy miałam 23 czy 24 lata i powoli kończyłam studia. Dżuma to metaforyczny obraz świata pogrążonego w wojnie; to obraz tak subiektywny, że mimo iż nie bierzesz udziału w wojnie czujesz ją w całym organizmie jak nieznośną chorobę, której chcesz natychmiast się pozbyć z zatrutego krwiobiegu.

albert-camus


28. Kod Leonarda Da Vinci- D. Brown

Jestem przeciwniczką wszelkiego rodzaju komercji i długo wzbraniałam się przed książką, bo towarzyszył jej zbyt duży szum, ale jest jeden powód dla którego warto przynajmniej spróbować. Jeżeli jesteś wierzący, w trakcie czytania zaczniesz zadawać sobie dużo pytań i prawdopodobnie zaczniesz zabawę w dociekania, czy aby Watykan nie jest polityczną siedzibą trzymającą władzę tylko dzięki grubo utkanemu sznurowi zwanym religijną mistyfikacją. To dobra lektura dla krytycznych umysłów i lubiących bogatą analizęNiestety chwytając za inne książki tego autora spotykamy jedynie zaplątanie się w swój własny schemat literacki; zaczyna wiać nudą.

kod


27. Zbrodnia i kara- F. Dostojewski

Rosyjskich pisarzy w rankingu nie może zabraknąć! Niewiele lektur pamiętam ze szkoły, bo nie lubiłam „musieć”. Tą książkę jednak czytałam z ciekawością i miałam ochotę na więcej. Jest ona niesamowitym studium ludzkiej psychiki ukazującym realistyczne sprzężenia zwrotne jakich doświadcza człowiek w związku z popełnieniem morderstwa.

fiodor-dostojewski


26. Włóczędzy Dharmy- J. Kerouac

Idealne towarzystwo chłopaków Beat Generation dla tych, którzy chcą zasmakować buntu lat 50-tych. Lektura zniesmacza, inspiruje nęci, intryguje a przede wszystkim zachwyca spontanicznością narracji. Kerouac łamał koncepcje na wielu płaszczyznach.

wloczedzy dharmy


W następnym wpisie poznacie kolejne tytuły, które warto znać, nawet jeśli nie uważacie się za koneserów wybitnej literatury.
A tymczasem, inspirującej prozy życia i dużo słońca!

Zdjęcia:

1). wall.aphacoders.com
2). bigos.krokowa.pl
3). nylonpoodle.blogspot.com
4). i-ksiazka.pl
5). plaszcz-zabojcy.blogspot.com
6). literackie-skarby.blogspot.com